"Sąd wskazał dziś, że właściwym adresatem mojego pozwu powinien być pracodawca, a takim jest dla mnie urząd gminy. Takie też pismo złożyłem do sądu i sprawa powinna wkrótce znaleźć swój finał" - zapowiedział po wtorkowym posiedzeniu sądu Waldemar Moczyński, wójt Drzycimia.

Radni z Drzycimia zdecydowali, że odbiorą wójtowi część wynagrodzenia, gdyż do biura rady wpłynęły na niego dwie skargi. W jednym przypadku chodziło o brak nadzoru nad pracownikiem, druga skarga dotyczyła braku odpowiedzi na pisma kierowane do wójta przez mieszkańców jednej z wsi.

Zdaniem wójta, odebranie mu przez trzy miesiące połowy dodatku motywacyjnego to kara niewspółmierna do jego przewinienia. "Odbieram to jako decyzję polityczną" - podkreślił.

"Obecnie wójt skarży do sądu sam siebie. Jako organ wykonawczy gminy skarży swój urząd, tak to mniej więcej wygląda"

Jak jednak podkreśliła przewodnicząca rady gminy Elżbieta Babińska, decyzja radnych w sprawie wynagrodzenia wójta została zbadana przez prawników wojewody i nie dopatrzono się w niej żadnych uchybień.

"Obecnie wójt skarży do sądu sam siebie. Jako organ wykonawczy gminy skarży swój urząd, tak to mniej więcej wygląda" - ocenił po wtorkowej rozprawie Aleksander Michalski, prawnik reprezentujący Radę Gminy w Drzycimiu.

W gminie Drzycim spory o pieniądze między wójtem a radnymi toczą się niemal od początku kadencji. Radnych wzburzyło m.in. to, że gmina dopłaciła do studiów wójta, a ten z kolei ogłosił, że w budżecie nie ma pieniędzy na podwyżki diet uchwalone przez radnych. Kolejne posiedzenie sądu w sprawie wynagrodzenia odebranego wójtowi odbędzie się w czerwcu.