Gminy likwidują szkolne biblioteki

autor: Jolanta Góra-Ojczyk15.04.2010, 03:00; Aktualizacja: 24.08.2010, 15:24

Szukając oszczędności, samorządy chcą tworzyć w szkołach biblioteki publiczne. Gminy już likwidują szkolne biblioteki – ostrzega Związek Nauczycielstwa Polskiego. Resort edukacji przyznaje, że biblioteki publiczne funkcjonują lepiej niż szkolne.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (29)

  • Stara bibliotekara(2010-04-15 11:10) Zgłoś naruszenie 00

    Biblioteki czynne po lekcjach? Nic prostszego. Wystarczy, żeby gminy przestały obcinać etaty! Nie pomoże zmiana jednej biblioteki na drugą, jeśli dalej będzie pracował w niej tylko jeden bibliotekarz - czasami tylko na kawałek etatu. Fizyka jest nieubłagana. Nie da się jednocześnie skrócić i wydłużyć tego samego odcinka czasu!!! Jedna osoba nie jest w stanie pracować od rana do nocy. Być w tym samym czasie w dwóch pomieszczeniach jednocześnie (wypożyczalnia i czytelnia). Nasze organy prowadzące chyba na Nobla polują. Jakby tak się udało opracować sposób na wydłużenie czasu pracy firmy przy skróceniu czasu pracy pracownika, to kto wie?

    Odpowiedz
  • Karen(2010-04-17 13:37) Zgłoś naruszenie 00

    Władze widzą, co chcą. Oszczędności, które chcą zrobić naszym kosztem. Każdy dzień zaczynają od burzy mózgów, komu by tu urwać. W Ministerstiwe Pracy trwa burza mózgów na temat, jak by tu przedłużyć wiek emerytalny, abyśmy nigdy nie zobaczyli, że w pudełku pt.Emerytury nic nie ma. Jak ostatnie smutne doświadczenie pokazuje, stać nas na ogromne świadczenia po ofiarach katastrofy skoleńskiej. Ten sam pan Boni, który ma chore pomysły dla obywateli, hojną ręka rozdaje nasze pieniądze. My, nauczyciele-szaraki i uczniowie szkół będziemy tylko bezimiennymi ofiarami tych eksperymentów.
    Co oni wiedzą o nas, o naszym życiu i pracy każdego dnia??? Trwają na własne potrzeby w komunałach i chłodnym kalkulowaniu . Swoje pieniądze umieją liczyć. Nie oglądam transmisji pogrzebowych ani dziś, ani jutro.

    Odpowiedz
  • bibliotekarka w podstawówce(2010-06-30 16:23) Zgłoś naruszenie 00

    Ciekawe kto pójdzie na zastępstwa, które są domeną mojej pracy w bibliotece szkolnej gdy zostanie ona zlikwidowana :)

    Odpowiedz
  • Anka(2010-05-17 12:21) Zgłoś naruszenie 00

    Zabawne. Młodzież i tak nie korzysta z biblioteki szkolnej wieczorem czy w dni wolne. Chciałam wyjść na przeciw takim rzekomym oczekiwaniom, wydłużyłam raz w tygodniu pracę do godzin wieczornych i otworzyłam bibliotekę w czasie ferii. Zainteresowanie zerowe. Po co młodozież ma przychodzić do biblioteki po zakończeniu zajęć? To co potrzebne wypożyczają będąc na zajęciach w szkole. A jak Pani Szumilas widzi otwarcie biblioteki dla lokalnej społeczności? Kto zapewni bezpieczeństwo uczniom i mieniu szkoły, kiedy będą się po budynku plątać obcy ludzie?

    Odpowiedz
  • gosia(2010-05-01 20:13) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem nauczycielką bibliotekarką z 31 letnim stażem. Szukanie oszczędnosci na naszych etatach to hańba. Praca w szkole to zupełnie coś innego niz praca w bibliotece publicznej. Właśnie sprawa bezpłatnych zastępstw, których nie mozna odmówić. Obsługuje czytelnie, wypozyczalnie i SCK. Powinnam być w trzech osobach. Prowadze jeszcze grupę teatralną. Lubię moją pracę ale nie chce aby ktoś na ministerialnym stołku decydował o mnie beze mnie. Znamy uczniów, którzy chętnie zanim pójda do wychowawcy przychodza po radę do nas. Licytowanie się z bibliotekarzami z b. publicznych, to żenada. Powinniśmy się wspierać.

    Odpowiedz
  • Marta(2010-04-27 15:56) Zgłoś naruszenie 00

    Jak można łamać aż tak bardzo prawo? Istnieje ustawa ( podkreślam- ustawa, a nie rozporządzenie ) o bibliotekach, która wyraznie gwarantuje istnienie bibliotek szkolnych. Jeśli jakieś gminy likwidują biblioteki szkolne, to dzieje się bezprawie!

    Odpowiedz
  • Ewa J. bibliotekarz z publicznej(2010-04-23 17:52) Zgłoś naruszenie 00

    Witam wszystkich bibliotekarzy i zwracam się z prośbą: Nie Pozwólmy Sobą Manipulować. Ustawowymi obowiązkami naszego Pąństwa jest dbałość o rozwój kraju. Edukacja, oświata i kultura - dostęp do tych sfer codziennego życia ma być nam -obywatelom ułatwiany a nie utrudniany. Zupełnie niedawno przez Polskę przeszła burzliwa dyskusja w sprawie łączenia bibliotek publicznych z innymi instytucjami w tym bibliotekami szkolnymi. Uważam, że te wszystkie zakusy na zamykanie, łączenie itp. są absolutną arogancją decydentów i protestuję przeciwko takiemu zarządzaniu. Nie pozwólmy się skłócić. Pozdrawiam- Ewa J.

    Odpowiedz
  • bibliotekarka z BP(2010-04-16 12:26) Zgłoś naruszenie 00

    To że pewne działania mijaja się z rzepisami to prawda. Jednak jesteście niesprawiedliwi wobec bibliotekarzy z BP. Przeciez to nie oni dybią na wasze etaty tylko władze. Prawda jest bardziej skomplikowana. Wiele bibliotek szkolnych to fikcja, w wielu wielskich szkołach są otwarte po 5 godz. w tygodniu i książek żadnych się tam nie kupuje. Puste pomieszczenia stoją niewykorzystane. Natomiast funkcjonująca w sąsiednim pomieszczeniu BP otwarta jest 30 godz. mieści sie w połowę mniejszym lokalu i zaopatrza w laktury całą szkołę.
    "Panie bibliotekarki z BP, które szanuję i wiele ich znam nie będą się bawić w rozmowy z dziećmi, znać ich problemy, uczestniczyć w Radach Pedagogicznych. Nie będą musiały znosić niegrzecznego ucznia z problemami, poprostu wystawią go za drzwi itp." - jeśli by którakolwiek z pań w mojej bibliotece tak postapiła to juz przestałaby być jej pracownikiem. Prawda wygląda zupełnie inczej. dzieci i młodzież moga tu przyjść i pogadac o wszystkim i nikt tu nie poleci zaraz z informacjami do wychowawcy.
    "Ja po 25 latach pracy mam 2,200 na rękę" - na cóż krezus z BP po 25 latach na stanowisku kierowniczym (pracując 40 godzin w tygodniu) ma u nas 2.228 zł. , az 28 zł za 10 godzin tygodniowo. BURŻUJ jednym słowem. Aaaaa zapomniałam w tym wynagrodzeniu to jeszcze 10% dodatku kierowniczego. W BP nik tawet nie marzy o pensjach pracowników administracji państwowej.
    Poza tym to dyrektorzy szkół jak gdzieś oszczędzają to zawsze na bibliotece. Nie wytykajmy sobie co kto robi i ile zaprabia. Wszyscy ciężko pracujemy i chcemy godziwie zarobić. A bibliotekarze z BP wcale nie dybią na etaty szkolnych.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-20 11:10) Zgłoś naruszenie 00

    W szkole nigdy tak nie będzie, bo do oszczędności w poborach nie dołożą kolejnego etatu. To się nie kalkuluje. Będzie to ułomna forma ni pies, ni wydra. Marzenia ściętej głowy, bo w filiach w warszawskich dzielnicach wcale te biblioteki nie są ekstra wyposażone.

    Odpowiedz
  • Karen(2010-04-19 15:57) Zgłoś naruszenie 00

    Mural ma rację: jak "przekształcano" biblioteki w Jarocinie i Wrocławiu, to koleżanki z tych biliotek szkolnych wykazały spadek zarobków o ok.600 złotych. I ja im wierzę.Skorzystano z faktu, że bibliotekarki z innymi nauczycielami nie skorzystają już z wcześniejszej emerytury na starych zasadach i pazurami czepiają się pracy. Jest to postawienie nas pod ścianą. Najpier odrywa się nam godziny i etaty a potem stawia zarzut, że biblioteki są krótko otwarte. Moja szkoła działa w ścisłym powiązaniu ze środowiskiem. Na boisko przychodzą okoliczni mieszkańcy wyprowadzając swoje pieski. Czyli szkoła prowadzić gratis psi skwerek.

    Odpowiedz
  • czytelnik(2010-04-20 08:31) Zgłoś naruszenie 00

    "W bibliotekach publicznych nie ma tak, że cały dzień pracuje jeden człowiek, który zajmuje się wszystkimi czynnościami, jak bibliotekarz szkolny"- to chyba dobrze, że teraz i tak bedzie również w szkole

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-19 14:02) Zgłoś naruszenie 00

    Czytelniku, o ile się wydłuży???W bibliotekach publicznych nie ma tak, że cały dzień pracuje jeden człowiek, który zajmuje się wszystkimi czynnościami, jak bibliotekarz szkolny. A bibliotekarz szkolny ma 31 godzin pensum dlatego, że inne godziny to szkolenia, rady pedagogiczne,zakupy książek do księgozbioru i na nagrody itp.I to jest w tych pozostałych 9 godzinach.Właśnie,że utną, już to wyliczono.

    Odpowiedz
  • czytelnik(2010-04-19 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    "MEN i samorządy planują, jak ucinając po ok.600 zł. z poborów nauczycieli bibliotekarzy zaoszczędzić kasę. A ich pobory nie są znowu takie wypasione"

    Nikt nikomu nic nie utnie, po prostu wydłuży sie czas pracy bibliotekarza.

    Odpowiedz
  • Stara Bibliotekara(2010-04-18 23:23) Zgłoś naruszenie 00

    Właśnie o to chodzi. Nasze władze zawsze teoretyzują. Na papierze wszystko im pięknie wygląda, a w praktyce... budzimy się z ręką w nocniku. Mogę się założyć o co chcecie, że wyliczone tak pięknie oszczędności okażą się zdecydowanie mniejsze i niewarte szkód, jakie wyrządzą. Jeśli weźmiemy pod uwagę wspomniane już pieniądze za niepłatne zastępstwa - mimo tego, że są sprzeczne z prawem, za opiekę nad klasami "zsyłanymi" w ostatniej chwili do czytelni, to niektóre gminy jeszcze będą musiały do interesu dopłacić. Po zmianach - gdzie się podzieją uczniowie zwolnieni z wuefu i religii. Tylko że o tym wszystkim teoretycy nie maja pojęcia. Wszystko, jak zwykle, wyjdzie w praniu po wprowadzonych już zmianach - wielka kasa za racjonalizację już będzie rozdana i gratulacje przyjęte. Tylko że wtedy już będzie za późno - po raz kolejny, jak z gimnazjami - żeby tę głupotę odkręcić. Ale przecież Polacy zawsze się muszą uczyć PO SZKODZIE...

    Odpowiedz
  • Karen(2010-04-17 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    A ile to zaniedbanych bibliotek szkolnych, tylko w teorii istniejących wyprowadziliśmy do znakomitego poziomu! Nie zawsze pracował w nich fachowiec, dopóki nie stworzono kierunku Bibliotekoznawstwo i Informacja naukowa na WSP/obecnie na akademiach Pedagogicznych/ i nie stworzono stanowiska Nauczyciela Bibliotekarza. Niestety trudno wytłumaczyć to komuś, kto nie czyta wogóle. Cieszy nas wdzięczność rodziców i sympatia dzieci. Nie cieszymy się jak widać sympatia rządu, bo patrzą aby nas oskubać. Pdebrać pracę, nie patrząc na nasz dorobek, łamiąc nie tylko KN ale i Konstytucję.

    Odpowiedz
  • Malkontent(2010-04-15 11:51) Zgłoś naruszenie 00

    Autor tego artykułu zapomina o jednym - o kwalifikacjach bibliotekarzy zatrudnionych w bibliotekach szkolnych./Wszyscy mamy ukończone studia wyższe i wielokrotnie dodatkowo ukończone podyplomówki.Oprócz bycia bibliotekarzem jesteśmy też nauczycielem, którego to wymogu nasi koledzy z bibliotek publicznych nie spełniają.My nie tylko wypożyczamuy ksiązki, my również uczymy naszych uczniów wyszukiwania inforamcji, korzystania z nowych technologii, pełnimy nad tymi uczniami opiekę przed, po i w trakcie lekcji.Bibliotekarz publiczny nie ma uprawnień do pełnienia powyższych funkccji nie jest pedagogiem.Drogie samorządy dajcie nam tylko takie pieniądze jakie idą na biblioteki publiczne, a zobaczycie co możmy zdziałać!!!

    Odpowiedz
  • Bibliotekarka B(2010-04-17 11:44) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem zdecydowanie przeciw łączeniu szkolnych z publicznymi. Biblioteka szkolna to nie tylko księgozbiór!!! Władze widzą tylko jeden aspekt - udostępnianie zbiorów. A gdzie cała reszta???

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-16 14:00) Zgłoś naruszenie 00

    cd. Poza tym jesteśmy funkcjonariuszami państwowymi mianowanymi na to stanowisko z gwarancją szczególnych praw. Chyba to normalne, że bronimy swoich miejsc pracy, jesteśmy przeciw urywaniu nam o 1/3 poborów, które do najwyższych nie należą. Odbieraniu nam statusu nauczyciela, przebytej drogi awansu zawodowego bez naszej winy/sprawy dyscyplinarne/. Nie po to kiedyś stworzono sieci biliotek, kierując się tym co je różni, aby to rujnować teraz. Na moim kierunku studiów z 40 osób w grupie tylko 6 wybrało specjalność biblioteki szkolne i pedagogiczne, jako nieprestiżowe i nawet wakacje i ferie ich do tego nie zachęciły.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-16 13:51) Zgłoś naruszenie 00

    Bibliotekarko z B P.My pracujemy więcej niż 40 godzin. Bo do 31 godzin pensum doliczone są jeszcze rady pedagogiczne-bywam na nich, bo je protokołuję 10 lat. I szkolenia weekendowe uzupełniające wiedzę z podstaw programowych, ustaw dotyczących oświaty. I zajmujemy się wszystkim od zakupu, gromadzenia i opracowania tradycyjnego i komputerowego. 9 lat pracowałam w szkole, gdzie organizowałam bibliotekę od zera. Każdy rok kończyłam 100-120 rachunkami. Ile to wolnych sobót i niedziel spędziłam w szkole, bo rachunek musiał być na poniedziałek rano w księgowości. Przeładowałaś sama 500 paczek z książkami w hurtowni na samochód, bo kieorwca był tylko od prowadzenia samochodu.Moja praca zaczynała się od 7 rano i trwała do 18/sprzątaczka wyrzucała mnie do domu./Łatwo policzyć, ile razy przekraczałam te 31 godzin tygodniowo. Mam koleżanki w bibliotekach publicznych, jedna pracuje przeszło 20 lat, druga jest jej dyrektorem. Znam specyfikę tej pracy. Opiekowałaś się kiedyś dwiema klasami
    w czytelni, bo nie dojechali nauczyciele na pierwsz a lekcję? Pomagałaś odrabiać je dzieciom ze wszystkich przedmiotów???Moje koleżanki z bibliotek publicznych mówią, że nigdy nie mogłyby pracować w szkole.

    Odpowiedz
  • ania(2010-04-16 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    Po pierwsze pierwsze tego typu zmiany przeprowadzono w dużym mieście gdzie biblioteki publiczne nie narzekały na brak miejsca a biblioteki szkolne tętniły życiem. Zmiany nikomu oprócz p.Ociepy nie wyszły na dobre.
    Po drugie nic nie stoi na przeszkodzie aby samorząd dofinansował szkolną bibliotekę tak aby mogła prawidłowo wypełniać swe funkcje. To biblioteka szkolna powinna gromadzić lektury czy materiały metodyczne. Biblioteka publiczna ma inne funkcje do wypełnienia. Jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego.
    Po trzecie bibliotekarze szkolni nie dybią na etaty publicznych i wiem, że w wiekszości publiczni nie mają ochoty na pracę w szkole. Ale kilkakrotnie czytałam wypowiedzi bibliotekarzy publicznych w mediach, którzy bardzo wychwalali nowe pomysły wbrew faktom. Może im kazano.
    Po czwarte mam różne doświadczenia z bibliotek publicznych bo z nimi współpracuję. Ostatnio mam wielkie opory czy umawiać się na zajęcia bo poziom prowadzenia ich jest żenujący. Wyrażnie widać braki w metodyce, brak doświadczenia w pracy z różnymi grupami wiekowymi. Biblioteka publiczna ma swoje zadania i pod tym kątem zatrudnia pracowników (choć wiem,że wielokrotnie w małych miejscowościach pracują tam ludzie bardzo przypadkowi). Biblioteka szkolna ma swoje cele i dlatego stawia swoim pracownikom określone bardzo wysokie wymagania związane z tym, że bibliotekarz szkolny to nauczyciel. Nauczyciel, który oprócz pracy w bibliotece współpracuje z nauczycielami dydaktykami, uczestniczy w życiu szkoły. Tego bibliotekarze biblioteki publiczno szkolnej nie robią.
    Czy to, że nie poleci do nauczyciela po rozmowie z czytelnikiem to zarzut i podkreślenie zalety bibliotekarza publicznego? Niejednokrotnie rozmawiam z uczniami, doradzam i nie donoszę do nauczyciela. Ale też niejednokrotnie rozmawiam z nauczycielem czy pedagogiem szkolnym bo wiem kiedy te osoby muszą udzielić dziecku pomocy. Tym się róznimy. Mamy obowiązek i potrzebę troszczenia się o ucznia nie tylko jako czytelnika. Biblioteka publiczna takiego obowiązku nie ma. Bibliotekarz nie wie nic o sytuacji ucznia bo nie jest członkiem Rady Pedagogicznej.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane