Gminy likwidują szkolne biblioteki

autor: Jolanta Góra-Ojczyk15.04.2010, 03:00; Aktualizacja: 24.08.2010, 15:24

Szukając oszczędności, samorządy chcą tworzyć w szkołach biblioteki publiczne. Gminy już likwidują szkolne biblioteki – ostrzega Związek Nauczycielstwa Polskiego. Resort edukacji przyznaje, że biblioteki publiczne funkcjonują lepiej niż szkolne.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (29)

  • Stara bibliotekara(2010-04-15 11:10) Zgłoś naruszenie 00

    Biblioteki czynne po lekcjach? Nic prostszego. Wystarczy, żeby gminy przestały obcinać etaty! Nie pomoże zmiana jednej biblioteki na drugą, jeśli dalej będzie pracował w niej tylko jeden bibliotekarz - czasami tylko na kawałek etatu. Fizyka jest nieubłagana. Nie da się jednocześnie skrócić i wydłużyć tego samego odcinka czasu!!! Jedna osoba nie jest w stanie pracować od rana do nocy. Być w tym samym czasie w dwóch pomieszczeniach jednocześnie (wypożyczalnia i czytelnia). Nasze organy prowadzące chyba na Nobla polują. Jakby tak się udało opracować sposób na wydłużenie czasu pracy firmy przy skróceniu czasu pracy pracownika, to kto wie?

    Odpowiedz
  • Malkontent(2010-04-15 11:51) Zgłoś naruszenie 00

    Autor tego artykułu zapomina o jednym - o kwalifikacjach bibliotekarzy zatrudnionych w bibliotekach szkolnych./Wszyscy mamy ukończone studia wyższe i wielokrotnie dodatkowo ukończone podyplomówki.Oprócz bycia bibliotekarzem jesteśmy też nauczycielem, którego to wymogu nasi koledzy z bibliotek publicznych nie spełniają.My nie tylko wypożyczamuy ksiązki, my również uczymy naszych uczniów wyszukiwania inforamcji, korzystania z nowych technologii, pełnimy nad tymi uczniami opiekę przed, po i w trakcie lekcji.Bibliotekarz publiczny nie ma uprawnień do pełnienia powyższych funkccji nie jest pedagogiem.Drogie samorządy dajcie nam tylko takie pieniądze jakie idą na biblioteki publiczne, a zobaczycie co możmy zdziałać!!!

    Odpowiedz
  • ania(2010-04-15 13:48) Zgłoś naruszenie 00

    To zadziwiające jak MEN i obie p. minister nie rozumieją czym jest biblioteka szkolna, jakie są jej zadania. Mają jakiś odwiert na punkcie społeczności lokalnej. Ja rozumiem dłuższą pracę biblioteki dla ucznia i nauczyciela (co da się osiągnąć zatrudniając odpowiednią ilość nauczycieli bibliotekarzy). Ale co społeczność lokalna ma do księgozbioru np. szkoły podstawowej, której zbiory dotyczą potrzeb edukacyjnych uczniów i nauczycieli tej placówki. Oczywiście można do tej samej biblioteki szkolnej wtłoczyć zbiory biblioteki publicznej dla dorosłych tylko po co. Gromadzenie często kontrowersyjnych książek, przeznaczonych dla czytelnika dorosłego do których dostęp będą miały dzieci czy to jest dbałość o potrzeby szkoły i ucznia? Kręcenie się po szkole osób z nią niezwiązanych czy to bezpieczne? We Wrocławiu biblioteki publiczne odcinają jak mogą związek z działalnością szkoły, w której funkcjonują zajęte głównie działalnością na rzecz środowiska co należy do ich obowiązków. Uczeń szkoły czy nauczyciel jest czytelnikiem jak każdy inny, bez praw specjalnych, potrzeby szkoły związane z księgozbiorem są na równi z potrzebami środowiska. Generalnie szkoła, uczeń, nauczyciel tracą na tej operacji ale przecież nie chodziło tak naprawdę o poprawienie warunków edukacji ale o kasę. We Wrocławiu szybko okazało się, że obiecanych nowych zakupów nie będzie, brakuje lektur, dział metodyczny leży odłogiem. Wszystko wygląda pięknie w relacjach osób bardzo zainteresowanych zmianami a rzeczywistość skrzeczy. Men w tej chwili bardzo dba osamorządy, spełnia ich każde życzenie, każdy pomysł jest podchwytywany. Nauczyciele, uczniowie, rodzice mają niewiele do powiedzenia. Zastanawiam się po co nam to ministerstwo. Może połączmy (tak jak różne rodzaje bibliotek bo ponoć są nieefektywne) równiez ministerstwa bo też są nieefektywne.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-15 13:52) Zgłoś naruszenie 00

    Jak sama nazwa wskazuje, biblioteki szkolne to biblioteki szkolne.Nie środowiskowe klubokawiarnie. Szkoła ma za zadanie rownież chronić uczniów przed ludźmi z zewnątrz. Popieram bibliotekarkę z postu nr 1: wystarczy nie obcinać etatów i dobrze płacić. Dwadzieścia pięć lat pracuję jako bibliotekarka w bibliotekach szkolnych i uczelnianych. Jestem po bibliotekoznawstwie, specjalizacja biblioteki szkolne i pedagogiczne. Nigdy nie było wątpliwiości co do stworzonej sieci bibliotek w Polsce. Policy z MEN i spryciarze z samorządów chcą się wtrącać w to, na czym się ni e znają w myśl źle pojętej oszczędności. Podsyłam im gratis dobry pomysł: stworzenia jednego ministerstwa od wszystkiego. Wtedy obywatele nie będą sugerować się nazwą, że jak się pracuje w MEN-ie to się zna na edukacji i oświacie. proponuję też paniom z MEN pracować 24 godziny na dobę, dac 24 szansy dla środowiska i obywatela dla skontaktowania się z władzą. Niech władza wyjdzie ze swoich wypasionych gabinetów do szkół, gdzie z dnia na dzień dokonujemy cudów, aby odciągnąć młodzież od agresji, przemocy, zgubnego środowiska, które panie Szumilas i Hall chcą nam przemocą wprowadzić do szkół. Niech da środki na pomoce naukowe, ciekawe lektury, a nie tylko wymyśla nowe podstawy programowe przy zerowym budżecie, a troskę czym i za co zapewnić ich realizację zostawiają szkołom .Tyle lat pracuję, a nigdy nie byłam w tak haniebnej sytuacji, gdzie w mediach promuje się negatywny obraz nauczyciela i bibliotekarza. Gdzie za dziadoskie pobory, odbieranie praw konstytucyjnych usiłuje się odebrać godność i honor nauczycielom różnych specjalności w szkołach. Gdzie rujnuje się ogromny dorobek tych ludzi, oczekując zachowań heroicznych od ludzi tam zatrudnionych. Oczywiście te fora to nasze ściany płaczu, panie z MEN-u tu nie zaglądają. Oszczędności niech zaczną od siebie.

    Odpowiedz
  • Willy(2010-04-15 19:17) Zgłoś naruszenie 00

    " Zatrudnieni w nich bibliotekarze pracują tylko 30 godzin tygodniowo, mają wolne w ferie zimowe i letnie. Ponadto takie biblioteki nie mogą korzystać z grantów ministra kultury, bo podlegają resortowi edukacji."-tak,bo są nauczycielami bibliotekarzami,proszę pań z MEN o drewnianych mózgach. To,że panie mają doświadczenia w zarządzaniu szkołami prywatnymi i społecznymi, gdzie bibliotekarze są urzędnikami nic nie znaczy. Aby nauczycielowi i funkcjonariuszowi publicznemu odebrać statut nauczyciela wymaga nie tylko tego zbójeckiego czynu, jakim było odebranie wstecz przywilejów emerytalnych z końcem 2008 roku. Należą się wielkie/WIELKIE ODSZKODOWANIA/ odszkodowania, bo nie jest to powód dyscyplinarny a wzięty z zimnej kalkulacji pań z MEN. Skoro biblioteki publiczne świetnie funkcjonują i są dla dorosłych, to po co zmieniać na to szkolne??? Czy nie będących uczniami czytelników będzie można karać za przetrzymywanie książek, nasyłać windykatorów??? Kary płacą też wszyscy przetrzymujacy książki, nawet dzieci w biliotekach publicznych. PRAWO nie może działać wstecz, a jego "obchodzenie" jest łamaniem prawa poprostu mile panie. Na wyborach nie zobaczycie mojego i wielu ludzi mi znanych i nieznanych głosu za wami. Nie popieram łamaniia prawa w żadnym wydaniu.

    Odpowiedz
  • stan(2010-04-15 20:55) Zgłoś naruszenie 00

    Jest jeszcze Ustawa o bibliotekach, w której zapisany jest obowiązek prowadzenia biblioteki przez każdą szkołę publiczną! Psuje z bieżącego rządu już od dawna przy niej majstrują, żeby m.in. przygotować warunki do wykazania się oszczędnościami w tych samorządach, w ktorcyh przejmą władzę po jesiennych wyborach. Więc tak naprawdę problemy jeszcze się nie zaczęy - to dopiero przygrywka.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-15 21:10) Zgłoś naruszenie 00

    MEN i samorządy planują, jak ucinając po ok.600 zł. z poborów nauczycieli bibliotekarzy zaoszczędzić kasę. A ich pobory nie są znowu takie wypasione.
    Ja po 25 latach pracy mam 2,200 na rękę, a pracownik administracji państwowej na starcie ok.4.000. Niech szanowne panie z MEN pamiętają, że nauczyciele za darmo mają rocznie wielkie ilości zastępstw za nieobecnych nauczycieli ZA DARMO. Bibliotekarki z bibliotek publicznych nie dadzą się wysłać na żadne zastępstwa. W okrojonych o etaty szkołach każde zastępstwo
    nauczyciela w jego wolnym czasie/okienka/ musi być płatne. My,bibliotekarze jesteśmy wybawieniem, jak dzieciom ma być zapewniona przynajmniej opieka.
    Przypominam słowa za MEN:nie ma gorszych i bezpłatnych zastepstw!
    Panie bibliotekarki z BP, które szanuję i wiele ich znam nie będą się bawić w rozmowy z dziećmi, znać ich problemy, uczestniczyć w Radach Pedagogicznych. Nie będą musiały znosić niegrzecznego ucznia z problemami, poprostu wystawią go za drzwi itp.

    Odpowiedz
  • bibliotekarka z BP(2010-04-16 12:26) Zgłoś naruszenie 00

    To że pewne działania mijaja się z rzepisami to prawda. Jednak jesteście niesprawiedliwi wobec bibliotekarzy z BP. Przeciez to nie oni dybią na wasze etaty tylko władze. Prawda jest bardziej skomplikowana. Wiele bibliotek szkolnych to fikcja, w wielu wielskich szkołach są otwarte po 5 godz. w tygodniu i książek żadnych się tam nie kupuje. Puste pomieszczenia stoją niewykorzystane. Natomiast funkcjonująca w sąsiednim pomieszczeniu BP otwarta jest 30 godz. mieści sie w połowę mniejszym lokalu i zaopatrza w laktury całą szkołę.
    "Panie bibliotekarki z BP, które szanuję i wiele ich znam nie będą się bawić w rozmowy z dziećmi, znać ich problemy, uczestniczyć w Radach Pedagogicznych. Nie będą musiały znosić niegrzecznego ucznia z problemami, poprostu wystawią go za drzwi itp." - jeśli by którakolwiek z pań w mojej bibliotece tak postapiła to juz przestałaby być jej pracownikiem. Prawda wygląda zupełnie inczej. dzieci i młodzież moga tu przyjść i pogadac o wszystkim i nikt tu nie poleci zaraz z informacjami do wychowawcy.
    "Ja po 25 latach pracy mam 2,200 na rękę" - na cóż krezus z BP po 25 latach na stanowisku kierowniczym (pracując 40 godzin w tygodniu) ma u nas 2.228 zł. , az 28 zł za 10 godzin tygodniowo. BURŻUJ jednym słowem. Aaaaa zapomniałam w tym wynagrodzeniu to jeszcze 10% dodatku kierowniczego. W BP nik tawet nie marzy o pensjach pracowników administracji państwowej.
    Poza tym to dyrektorzy szkół jak gdzieś oszczędzają to zawsze na bibliotece. Nie wytykajmy sobie co kto robi i ile zaprabia. Wszyscy ciężko pracujemy i chcemy godziwie zarobić. A bibliotekarze z BP wcale nie dybią na etaty szkolnych.

    Odpowiedz
  • AgA(2010-04-16 12:43) Zgłoś naruszenie 00

    Pracowałam po południu, pies z kulawą nie przyjdzie do biblioteki a tym bardziej w wakacje lub ferie. Może oszczędności należy poszukać w MEN? Nowa komórka ewaluacji też "trochę" kosztowała. Może całkiem zlikwidujemy szkoły? Jaka to będzie oszczędność?!

    Odpowiedz
  • Polska to drziwny Kraj(2010-04-16 12:43) Zgłoś naruszenie 00

    proszę nie piszcie tak obszernie bo tego nie da się czytac ze zrozumieniem,
    tylko dobrze to czy nie ? jak ma być dobrze

    Odpowiedz
  • p.s drziwny....(2010-04-16 13:17) Zgłoś naruszenie 00

    niestety ale książke pisaną wypiera internat

    Odpowiedz
  • ania(2010-04-16 13:30) Zgłoś naruszenie 00

    Po pierwsze pierwsze tego typu zmiany przeprowadzono w dużym mieście gdzie biblioteki publiczne nie narzekały na brak miejsca a biblioteki szkolne tętniły życiem. Zmiany nikomu oprócz p.Ociepy nie wyszły na dobre.
    Po drugie nic nie stoi na przeszkodzie aby samorząd dofinansował szkolną bibliotekę tak aby mogła prawidłowo wypełniać swe funkcje. To biblioteka szkolna powinna gromadzić lektury czy materiały metodyczne. Biblioteka publiczna ma inne funkcje do wypełnienia. Jak coś jest od wszystkiego to jest do niczego.
    Po trzecie bibliotekarze szkolni nie dybią na etaty publicznych i wiem, że w wiekszości publiczni nie mają ochoty na pracę w szkole. Ale kilkakrotnie czytałam wypowiedzi bibliotekarzy publicznych w mediach, którzy bardzo wychwalali nowe pomysły wbrew faktom. Może im kazano.
    Po czwarte mam różne doświadczenia z bibliotek publicznych bo z nimi współpracuję. Ostatnio mam wielkie opory czy umawiać się na zajęcia bo poziom prowadzenia ich jest żenujący. Wyrażnie widać braki w metodyce, brak doświadczenia w pracy z różnymi grupami wiekowymi. Biblioteka publiczna ma swoje zadania i pod tym kątem zatrudnia pracowników (choć wiem,że wielokrotnie w małych miejscowościach pracują tam ludzie bardzo przypadkowi). Biblioteka szkolna ma swoje cele i dlatego stawia swoim pracownikom określone bardzo wysokie wymagania związane z tym, że bibliotekarz szkolny to nauczyciel. Nauczyciel, który oprócz pracy w bibliotece współpracuje z nauczycielami dydaktykami, uczestniczy w życiu szkoły. Tego bibliotekarze biblioteki publiczno szkolnej nie robią.
    Czy to, że nie poleci do nauczyciela po rozmowie z czytelnikiem to zarzut i podkreślenie zalety bibliotekarza publicznego? Niejednokrotnie rozmawiam z uczniami, doradzam i nie donoszę do nauczyciela. Ale też niejednokrotnie rozmawiam z nauczycielem czy pedagogiem szkolnym bo wiem kiedy te osoby muszą udzielić dziecku pomocy. Tym się róznimy. Mamy obowiązek i potrzebę troszczenia się o ucznia nie tylko jako czytelnika. Biblioteka publiczna takiego obowiązku nie ma. Bibliotekarz nie wie nic o sytuacji ucznia bo nie jest członkiem Rady Pedagogicznej.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-16 13:51) Zgłoś naruszenie 00

    Bibliotekarko z B P.My pracujemy więcej niż 40 godzin. Bo do 31 godzin pensum doliczone są jeszcze rady pedagogiczne-bywam na nich, bo je protokołuję 10 lat. I szkolenia weekendowe uzupełniające wiedzę z podstaw programowych, ustaw dotyczących oświaty. I zajmujemy się wszystkim od zakupu, gromadzenia i opracowania tradycyjnego i komputerowego. 9 lat pracowałam w szkole, gdzie organizowałam bibliotekę od zera. Każdy rok kończyłam 100-120 rachunkami. Ile to wolnych sobót i niedziel spędziłam w szkole, bo rachunek musiał być na poniedziałek rano w księgowości. Przeładowałaś sama 500 paczek z książkami w hurtowni na samochód, bo kieorwca był tylko od prowadzenia samochodu.Moja praca zaczynała się od 7 rano i trwała do 18/sprzątaczka wyrzucała mnie do domu./Łatwo policzyć, ile razy przekraczałam te 31 godzin tygodniowo. Mam koleżanki w bibliotekach publicznych, jedna pracuje przeszło 20 lat, druga jest jej dyrektorem. Znam specyfikę tej pracy. Opiekowałaś się kiedyś dwiema klasami
    w czytelni, bo nie dojechali nauczyciele na pierwsz a lekcję? Pomagałaś odrabiać je dzieciom ze wszystkich przedmiotów???Moje koleżanki z bibliotek publicznych mówią, że nigdy nie mogłyby pracować w szkole.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-16 14:00) Zgłoś naruszenie 00

    cd. Poza tym jesteśmy funkcjonariuszami państwowymi mianowanymi na to stanowisko z gwarancją szczególnych praw. Chyba to normalne, że bronimy swoich miejsc pracy, jesteśmy przeciw urywaniu nam o 1/3 poborów, które do najwyższych nie należą. Odbieraniu nam statusu nauczyciela, przebytej drogi awansu zawodowego bez naszej winy/sprawy dyscyplinarne/. Nie po to kiedyś stworzono sieci biliotek, kierując się tym co je różni, aby to rujnować teraz. Na moim kierunku studiów z 40 osób w grupie tylko 6 wybrało specjalność biblioteki szkolne i pedagogiczne, jako nieprestiżowe i nawet wakacje i ferie ich do tego nie zachęciły.

    Odpowiedz
  • Karen(2010-04-17 10:28) Zgłoś naruszenie 00

    A ile to zaniedbanych bibliotek szkolnych, tylko w teorii istniejących wyprowadziliśmy do znakomitego poziomu! Nie zawsze pracował w nich fachowiec, dopóki nie stworzono kierunku Bibliotekoznawstwo i Informacja naukowa na WSP/obecnie na akademiach Pedagogicznych/ i nie stworzono stanowiska Nauczyciela Bibliotekarza. Niestety trudno wytłumaczyć to komuś, kto nie czyta wogóle. Cieszy nas wdzięczność rodziców i sympatia dzieci. Nie cieszymy się jak widać sympatia rządu, bo patrzą aby nas oskubać. Pdebrać pracę, nie patrząc na nasz dorobek, łamiąc nie tylko KN ale i Konstytucję.

    Odpowiedz
  • Bibliotekarka B(2010-04-17 11:44) Zgłoś naruszenie 00

    Jestem zdecydowanie przeciw łączeniu szkolnych z publicznymi. Biblioteka szkolna to nie tylko księgozbiór!!! Władze widzą tylko jeden aspekt - udostępnianie zbiorów. A gdzie cała reszta???

    Odpowiedz
  • Karen(2010-04-17 13:37) Zgłoś naruszenie 00

    Władze widzą, co chcą. Oszczędności, które chcą zrobić naszym kosztem. Każdy dzień zaczynają od burzy mózgów, komu by tu urwać. W Ministerstiwe Pracy trwa burza mózgów na temat, jak by tu przedłużyć wiek emerytalny, abyśmy nigdy nie zobaczyli, że w pudełku pt.Emerytury nic nie ma. Jak ostatnie smutne doświadczenie pokazuje, stać nas na ogromne świadczenia po ofiarach katastrofy skoleńskiej. Ten sam pan Boni, który ma chore pomysły dla obywateli, hojną ręka rozdaje nasze pieniądze. My, nauczyciele-szaraki i uczniowie szkół będziemy tylko bezimiennymi ofiarami tych eksperymentów.
    Co oni wiedzą o nas, o naszym życiu i pracy każdego dnia??? Trwają na własne potrzeby w komunałach i chłodnym kalkulowaniu . Swoje pieniądze umieją liczyć. Nie oglądam transmisji pogrzebowych ani dziś, ani jutro.

    Odpowiedz
  • Stara Bibliotekara(2010-04-18 23:23) Zgłoś naruszenie 00

    Właśnie o to chodzi. Nasze władze zawsze teoretyzują. Na papierze wszystko im pięknie wygląda, a w praktyce... budzimy się z ręką w nocniku. Mogę się założyć o co chcecie, że wyliczone tak pięknie oszczędności okażą się zdecydowanie mniejsze i niewarte szkód, jakie wyrządzą. Jeśli weźmiemy pod uwagę wspomniane już pieniądze za niepłatne zastępstwa - mimo tego, że są sprzeczne z prawem, za opiekę nad klasami "zsyłanymi" w ostatniej chwili do czytelni, to niektóre gminy jeszcze będą musiały do interesu dopłacić. Po zmianach - gdzie się podzieją uczniowie zwolnieni z wuefu i religii. Tylko że o tym wszystkim teoretycy nie maja pojęcia. Wszystko, jak zwykle, wyjdzie w praniu po wprowadzonych już zmianach - wielka kasa za racjonalizację już będzie rozdana i gratulacje przyjęte. Tylko że wtedy już będzie za późno - po raz kolejny, jak z gimnazjami - żeby tę głupotę odkręcić. Ale przecież Polacy zawsze się muszą uczyć PO SZKODZIE...

    Odpowiedz
  • czytelnik(2010-04-19 08:16) Zgłoś naruszenie 00

    "MEN i samorządy planują, jak ucinając po ok.600 zł. z poborów nauczycieli bibliotekarzy zaoszczędzić kasę. A ich pobory nie są znowu takie wypasione"

    Nikt nikomu nic nie utnie, po prostu wydłuży sie czas pracy bibliotekarza.

    Odpowiedz
  • Mural(2010-04-19 14:02) Zgłoś naruszenie 00

    Czytelniku, o ile się wydłuży???W bibliotekach publicznych nie ma tak, że cały dzień pracuje jeden człowiek, który zajmuje się wszystkimi czynnościami, jak bibliotekarz szkolny. A bibliotekarz szkolny ma 31 godzin pensum dlatego, że inne godziny to szkolenia, rady pedagogiczne,zakupy książek do księgozbioru i na nagrody itp.I to jest w tych pozostałych 9 godzinach.Właśnie,że utną, już to wyliczono.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane