Tłumacz DGP

Prywatne usługi w publicznych szpitalach to nic złego, byle nie ucierpieli pacjenci

Ewa Kopacz, minister zdrowia, zapowiada wprowadzenie pobierania przez publiczne szpitale opłat od pacjentów. Można wyobrazić sobie trzy scenariusze zmian.

1. Publiczne szpitale pobierają opłaty bezpośrednio od pacjentów. Chory, który nie chce czekać w kolejce, uzyskuje świadczenie na zasadach komercyjnych. To najbardziej kontrowersyjny scenariusz. Nieograniczone przyjmowanie pacjentów komercyjnych grozi limitowaniem dostępu do świadczeń dla pozostałych.

2. Pacjent płaci za świadczenie, ale jest mu ono udzielane w czasie, kiedy placówka nie działa na podstawie kontraktu z NFZ. Na przykład szpital dla NFZ pracuje do 15, a później komercyjnie. Skraca to kolejki do świadczeń, a placówka dodatkowo zarabia. Szpital będzie jednak musiał zatrudniać dodatkowy personel, aby gwarantować zarówno komercyjne, jak i powszechne usługi.

3. Szpital wykonuje odpłatnie świadczenia, ale tylko pacjentom, którzy mają wykupione prywatne polisy. Ubezpieczyciel podpisuje kontrakt z SP ZOZ. Dzięki temu uniezależnia się od monopolu NFZ, ale następuje podział na lepszych i gorszych pacjentów.

Oto, co może nas czekać po wprowadzeniu nowych przepisów. Nie ma nic złego w tym, że szpitale publiczne dostaną prawo do udzielania odpłatnych usług, przyjmowanie pacjentów komercyjnych nie może jednak dobywać się kosztem tych leczonych w ramach NFZ.