Niższe transfery

Wojciech Warski z Business Centre Club zwraca uwagę, że te osoby, które wracają z zagranicy i mają zgromadzony kapitał, chętniej korzystają ze zdobytych doświadczeń i zakładają własne firmy. Taką osobą jest Ireneusz Szlachta.

– Przez wiele lat pracowałem w USA, potem w W. Brytanii. Wróciłem z powodów rodzinnych i po pracy na etacie zdecydowałem się na założenie własnej firmy – mówi.

Dodaje, że skorzystał ze środków unijnych i od ubiegłego roku prowadzi pod Rzeszowem pub.

Polacy, którzy zostają za granicą, starają się przeczekać kryzys, szukają nowej pracy, nawet jeżeli wiąże się to z niższą pensją.

– O ile Brytyjczyk otrzymuje pensję w wysokości 11,1 funta za godzinę, to Polak otrzymuje 7,3 funta, a Amerykanin aż 17,1 – tłumaczy prof. Marek Okólski.

Mimo kryzysu emigranci nie korzystają też w znacznym stopniu ze świadczeń socjalnych.

– Mylne przeświadczenie, że Polacy masowo otrzymują brytyjskie zasiłki, jest rozpowszechniane przez miejscowe media. W rzeczywistości korzysta z nich 12 proc. rodaków – mówi prof. Krystyna Iglicka.

Tłumaczy, że takie świadczenia nie są żadnym przywilejem, bo Polacy legalnie pracując, opłacają podatki i mają do nich prawo.

O tym, że emigranci nie korzystają masowo ze świadczeń socjalnych, świadczą też dane raportu o emigracji zarobkowej do Wielkiej Brytanii z nowych państw UE przygotowany przez waszyngtoński Migration Policy Institute. Pokazuje, że o ile bezrobocie w 2004 r. wśród nowych emigrantów wynosiło 7,6 proc., to już w 2008 r. spadło do 4,4 proc.

Maleją natomiast transfery pieniężne migrantów do kraju. Dane NBP za trzy kwartały ubiegłego roku wskazują, że było to 2,7 mld euro. Rok wcześniej emigranci przekazali do Polski 3,9 mld euro.