Limity z Pragi

MRR podjęło w ubiegłym roku próbę uporządkowania zasad konstruowania budżetów szkoleniowych w PO KL. Odłożyło jednak tę decyzję w czasie, ponieważ Komisja Europejska (KE) nie zatwierdziła zaproponowanej przez MRR metodologii obliczania kosztów pośrednich.

Jak ustaliliśmy, Komisja uważa, że wszystkie koszty zarządzania powinny się zawierać w kosztach pośrednich. MRR chce utrzymać podział na te dwie kategorie kosztów, a beneficjentów dyscyplinować za pomocą limitów. W zależności od wielkości projektu koszty zarządzania mają wynosić od 10 do 20 proc. Im mniejszy projekt, tym wyższy limit. W przypadku projektów o najwyższej wartości (powyżej 1 mln zł) obowiązywałby dodatkowo limit kwotowy, tj. 200 tys. zł rocznie.

Dla średniej wielkości projektów, których w PO KL realizuje się najwięcej (od 500 tys. do 1 mln zł), próg procentowy wyniesie 15 proc. Natomiast limity kosztów pośrednich będą ograniczone w przypadku projektów o średniej wielkości do 8–10 proc.

Taki system, który przewiduje sztywne progi dla projektów o poszczególnej wartości, funkcjonuje już w Czechach. MRR, jeśli uzyska zgodę Komisji Europejskiej, wprowadzi go w połowie roku.

Firmy się bronią

Pomysł rządu krytycznie oceniają realizatorzy unijnych szkoleń i firmy doradcze.

– Zdecydowanie pogorszy to jakość projektów, bo nikt już nie będzie się porywał na projekty innowacyjne, które są ciekawe. Rozwiązanie nie ograniczy natomiast kosztów biurokracji, bo nadal trzeba będzie zatrudniać ludzi do wypełniania wniosków o płatność i promocję – uważa Piotr Stronkowski, dyrektor z firmy konsultingowej PSDB.

Natomiast zdaniem Jacka Ostrowskiego nie pomogą limity, jeśli nie będzie lepszego systemu kontroli, który pozwoli wyeliminować ewidentne nieprawidłowości.

– W tej chwili kontrola polega na weryfikowaniu faktur, a nie na sprawdzaniu efektywności projektów. Ograniczenie kosztów zarządzania spowoduje próbę ich obchodzenia – uważa Jacek Ostrowski.