Część posłów podkreślała, że w Polsce działa 30 różnych inspekcji. Przeprowadzanie niezapowiedzianych kontroli utrudnia firmom prowadzenie działalności gospodarczej.

– Powiedzmy wprost: zapowiedziana wizyta inspektora to nie kontrola. Nieuczciwi przedsiębiorcy mają czas na usunięcie nieprawidłowości i zyskują przewagę nad tymi firmami, które przestrzegają prawa – mówi Jan Religa, poseł klubu PiS.

Zgodnie z prezydenckim projektem inspektorzy pracy nie tylko będą mogli przeprowadzać niezapowiedziane kontrole we wszystkich firmach, ale nie będą też zobowiązani limitem czasu trwania takich wizyt. Zgodnie z obowiązującymi przepisami np. wszystkie kontrole w mikroprzedsiębiorstwach nie mogą trwać dłużej niż 12 dni, a w dużych przedsiębiorstwach – 48 dni.

– W praktyce zdarza się często, że już w I półroczu danego roku np. nadzór skarbowy wykorzysta cały wspomniany limit. Nie można wtedy sprawdzić, czy firmy przestrzegają np. przepisów prawa pracy – tłumaczyła Bożena Borys-Szopa.

Ta propozycja może jednak nie uzyskać poparcia posłów.

– Inspekcja pracy powinna mieć prawo do niezapowiedzianych wizyt w firmach. Ale nadal, tak jak pozostałe inspekcje, powinna być objęta limitem trwania takich kontroli – mówi Mirosław Sekuła, poseł klubu PO.

Komisja ds. Kontroli Państwowej pozytywnie rekomendowała jedynie rozszerzenie kompetencji kontrolnych PIP. Nie rozstrzygała, czy podobne uprawnienia powinny przysługiwać także Inspekcji Ochrony Środowiska i nadzorowi górniczemu.