Nie mniej ważna jest jednak prewencja oraz skuteczna polityka państwa, aby jak najmniej dzieci wychowywało się poza rodziną. Obecnie często jest tak, że dobra wola i duża determinacja pracownika socjalnego decydują, czy rodzinie, której grozi np. ograniczenie praw rodzicielskich, uda się skutecznie pomóc. Jeśli jej zabraknie, dzieci będą umieszczone w placówkach opiekuńczych na wiele lat.

Państwo powinno gruntownie przebudować system pomocy rodzinie. Na pierwszy ogień powinno wzmocnić rolę pracowników socjalnych, którzy powinni przestać zajmować się pracą administracyjną, a zacząć pracować z rodziną. Trzeba też podnieść prestiż tego zawodu i wprowadzić zachęty, by weszli do niego młodzi, dobrze wykształceni ludzie z misją. Potrzebujemy nowoczesnego systemu opieki nad dzieckiem, pracujących z rodziną psychologów, pedagogów, pediatrów. Trzeba też wreszcie uchwalić ustawę o rodzicielstwie zastępczym – prace nad nią trwają już od dwóch lat!

Pojawia się pytanie, skąd wziąć na to pieniądze. Wypłata becikowego kosztuje rocznie ponad 400 mln zł. A to typowy przykład marnotrawstwa. Pomoc trafia do wszystkich bez względu na dochód, a 1000 zł chyba nikogo przy zdrowych zmysłach nie zachęci do podjęcia decyzji o dziecku. Ale może do tego skłonić takich rodziców, którzy zdecydują się na nie, aby otrzymać świadczenie, a później je porzucą. Warto więc podjąć niepopularną decyzję o jego likwidacji. M.in. po to, aby nie przybywało porzucanych dzieci.