Jednak nie wszystkie gminy ujawniają takie dane. A nawet jeśli to robią, to znalezienie ich nie jest łatwe. Gminy są zobowiązane do upubliczniania m.in. uchwał budżetowych. Z nich jednak można dowiedzieć się tylko, w jakiej wysokości gmina otrzymała subwencje i ile wydaje na oświatę. Nie ma tam informacji, ile pieniędzy trafia do poszczególnych placówek i dlaczego.

Tomasz Malicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie, wskazuje również, że w wielu małych gminach kryteria podziału funduszy są niejasne. Jego zdaniem wyraźne wprowadzenie jawności mogłoby ukrócić takie sytuacje. Podkreśla, że skoro przedstawiciele władz samorządowych muszą publikować swoje oświadczenia majątkowe, to tym bardziej powinni upowszechniać informacje o podziale publicznych pieniędzy.

Rodzice mogliby też sprawdzać, jak gmina gospodaruje funduszami na oświatę. Z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej wynika, że 13 proc. samorządów nie przeznacza całej subwencji oświatowej na edukację.

Roman Bera, wiceburmistrz Kwidzyna, podkreśla, że warto też rozważyć to, aby samorządy jasno określały kryteria podziału funduszy. Dziś bowiem zdarza się, że podział środków zależy od tego, czy dyrektorem szkoły jest żona wójta.

35 mld zł otrzymają gminy na oświatę w 2010 roku