Związki sceptyczne podchodzą do tych pomysłów.

– Na pewno nie będziemy rozmawiać o kontach bez przedstawienia zasad rozliczania czasu pracy w tym systemie – mówi Janusz Łaznowski.

Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ i członek Zespołu, dodaje, że w żadnym kraju UE okresy rozliczeniowe czasu pracy nie trwają zwyczajowo 12 miesięcy.

Łatwiej o dopłaty

Pracodawcy i związkowcy zgadzają się natomiast, że na stałe, a nie tylko do końca 2011 r. firmy dotknięte kryzysem (nawet branżowym) powinny mieć prawo do ubiegania się o dopłaty do pensji pracowników zagrożonych zwolnieniem. Ma je wypłacać Fundusz Pracy. Obecnie wynoszą one do 402,50 zł, jeśli pracownik zgodzi się pracować w obniżonym wymiarze czasu, lub 575 zł, gdy zgodzi się na objęcie przestojem. Partnerzy społeczni proponują, aby to minister pracy uruchamiał ich wypłatę dla firm z branż, które w danym momencie są dotknięte kryzysem (np. stoczniowej, samochodowej itp.) lub regionów znajdujących się w trudnościach ekonomicznych (np. region krośnieński lub stalowowolski).

– Należy też uprościć procedurę ubiegania się o taką pomoc, bo obecnie jest ona zbyt zbiurokratyzowana – mówi Jacek Męcina.

Zdaniem Andrzeja Radzikowskiego zmiany takie są konieczne.

– W ciągu ponad pół roku firmy wykorzystały tylko 8 mln zł z prawie 1,5 mld zł zarezerwowanych na ten cel do końca 2011 r. – tłumaczy.