Zbyt dużo barier

Zdaniem organizacji pracodawców rygorystyczne wymogi budowlane i sanitarne są jedną z przyczyn, z powodu których tylko nieliczne firmy zdecydowały się na utworzenie przedszkola dla dzieci swoich pracowników ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (ZFŚS). Taką możliwość pracodawcy mają od roku.

– Obecne zachęty są niewystarczające. Firmom łatwiej jest finansować opiekę dzieciom pracowników z ZFŚS, niż tworzyć przedszkole od podstaw – uważa Grażyna Spytek-Bandurska z PKKP Lewiatan.

Z tego powodu z pomysłu zorganizowania przedszkola na terenie firmy zrezygnowała np. firma Danone.

Unijne przedszkole

Firmy, które tworzą zakładowe przedszkola, mogą ubiegać się również o dofinansowanie ze środków Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL). Teoretycznie unijna dotacja powinna pokryć wszystkie koszty związane z utworzeniem przedszkola przez pracodawcę.

Wyższa Szkoła Ekonomiczna w Białymstoku otrzymała na ten cel grant w wysokości ponad 3 mln zł. Około 300 tys. zł mogła przeznaczyć na adaptację własnego budynku, który chciała przeznaczyć na punkt przedszkolny. Już wiadomo, że środków nie wystarczy.

– Największe problemy mamy z kosztami dostosowania budynku do tych standardów, które obowiązują placówki, w których dzieci przebywają dłużej niż pięć godzin. Mimo że formalnie jesteśmy punktem przedszkolnym, spełniamy wszystkie wymogi przewidziane dla przedszkola i tak traktują nas służby nadzoru, czyli straż pożarna i sanepid – mówi Cecylia Sadowska-Snarska, kierownik projektu.

Z powodu dodatkowych norm powierzchni przypadających na każde dziecko placówka nie może mieścić się tylko na parterze. Dlatego trzeba było ją dostosować do potrzeb niepełnosprawnych i kupić sprzęt, który umożliwi im poruszanie się między kondygnacjami i przebudować klatkę schodową.

Sławomir Komuda, który za środki z UE zakładał punkt przedszkolny dla pracowników Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, podkreśla, że służby nadzoru budowlanego i sanitarnego przy odbiorach stosują własne standardy. Są one często wyższe niż opisane w rozporządzeniu MEN.

– Dla sanepidu nie jest istotne, czy to jest punkt przedszkolny czy przedszkole. Jeżeli w placówce prowadzone jest żywienie, nawet w formie cateringu, muszą być zachowane wyższe wymagania – np. muszą być dwa okienka – jedno do wydawania posiłków, a drugie do odbioru brudnych naczyń – mówi Sławomir Komuda.