O wynikach kilkuletnich badań regionalnych rynków pracy prowadzonych przez naukowców z katowickiej Akademii Ekonomicznej i Głównego Instytutu Górniczego prof. Barczak opowiadał dziś podczas zorganizowanej w Katowicach konferencji "Zwiększanie uczestnictwa w rynku pracy warunkiem rozwoju regionalnego".

"Nie ma syntezy, pełnego obrazu, który pokaże jakie są popyt i podaż na pracę. (...) Trzeba coś zrobić, aby tę wiedzę pozyskać - jest ona niesłychanie ważna, żeby nie było nierównowagi na rynku pracy"- mówił Barczak.

Jak wyjaśnił, choć informacje te są powszechnie dostępne - w ogłoszeniach prasowych, statystkach urzędów pracy czy firm komercyjnych poszukujących pracowników, płyną też z systemu edukacji, problemem jest brak ich wymiany i w konsekwencji brak całościowego obrazu sytuacji.

"Wiedza o popycie i podaży jest tu zbyt mała. Nie wiemy dokładnie, w jakich zawodach mamy deficyt, w jakich nadwyżki i - w konsekwencji - jakie podjąć działania. (...) Aktywizacja zawodowa bezrobotnych, musi wiązać się dokładną wiedzą na temat tych ludzi. Wtedy dopiero mogą być wdrażane programy aktywizacji zawodowej" - ocenił naukowiec.

"Zobligowanie powiatowych urzędów pracy do ciągłego monitorowania lokalnych rynków pracy"

Jednym z postulowanych przez niego rozwiązań jest zobligowanie wszystkich powiatowych urzędów pracy do ciągłego monitorowania lokalnych rynków pracy. Choć część PUP-ów prowadzi takie badania, ich lokalny zasięg powoduje, że nie są one przydatne dla analizy rynku pracy w ujęciu regionu czy województwa.

Prowadzenie kompleksowych badań rynku pracy jest - zdaniem Barczaka - równie istotne, jak pozyskiwanie przez samorządy inwestorów i tworzenie nowych miejsc pracy. Kolejną potrzebą jest uelastycznienie systemu edukacji, zwłaszcza poradnictwa zawodowego. Powinno ono m.in. wskazywać uczniowi, czyli przyszłemu pracownikowi czy w wybranym przez niego zawodzie będzie miał szanse znaleźć pracę.

"Informacje, którymi dysponuje system szkolnictwa oraz firmy prowadzące szkolenia bezrobotnych, są niewystarczające"

Informacje, którymi dysponuje system szkolnictwa oraz np. firmy prowadzące szkolenia bezrobotnych, są niewystarczające. Choć takich szkoleń jest stosunkowo wiele, brakuje informacji nt. kończących je osób. Również wiele przedsiębiorstw biernie oczekuje na przygotowanych pracowników, nie organizując szkoleń, praktyk ani nie fundując stypendiów.

"Jeden z dyrektorów ponadnarodowej firmy skarżył się, że jak przyjmuje absolwentów szkół wyższych, oni nic nie wiedzą i on musi ich kształcić. Zadałem mu pytanie, co pan zrobił dla systemu edukacji, czy ufundował stypendium, czy są praktyki, czy powiedział studentom - kształćcie się w takich kierunkach, jakie są nam przydatne"- mówił ekonomista.

Prof. Barczak zaznaczył, że tylko precyzyjna i pełna wiedza umożliwia stawianie prognoz obarczonych minimalnym ryzykiem błędu. "Tylko takie prognozy mogą być podstawą decyzji racjonalnych i korzystnych z punktu widzenia równoważnia rynku pracy i rozwoju gospodarczego" - podkreślił.