Jak powiedział PAP Andrzej Ciok z "Solidarności" w JSW, decyzje te są następstwem przeciągającego się braku porozumienia z pracodawcą w sprawie żądanych przez związki podwyżek płac, a także wyników wtorkowego referendum. 96,65 proc. z głosujących 58,5 proc. członków załogi całej spółki opowiedziało się za strajkiem.

"W następną środę przeprowadzimy na wszystkich zmianach strajk w kopalniach: +Borynia+, +Jas-mos+, +Krupiński+, +Pniówek+ i +Zofiówka+. Od 25 wstrzymamy do odwołania wysyłkę węgla do wszystkich odbiorców" - wyjaśnił Ciok. Strajk nie obejmie należącej od stycznia do JSW kopalni "Budryk", gdzie w referendum uczestniczyło tylko 7,4 proc. załogi.

"To pewnie dlatego, że załoga +Budryka+ zmęczona jest 45-dniowym strajkiem z przełomu roku. Dajemy im wolną rękę - jak zechcą przyłączą się, jeśli nie - będą strajkować pozostali" - powiedział Ciok.

Zarząd JSW zapyta jednak prawników, czy wynik z "Budryka" ma wpływ na ważność całego referendum (przepisy wymagają głosów co najmniej 50 proc. załogi).

JSW odmawia związkom podwyższenia tegorocznego wskaźnika wynagrodzeń powyżej 12 proc.

Po zakończeniu w ostatnich kilku dniach negocjacji prowadzonych od początku sierpnia przez różne grupy związków, strona społeczna powróciła do początkowych żądań opartych na postulatach wprowadzenia od sierpnia stawek osobistego zaszeregowania wyższych o 6 proc. i uzyskania wskaźnika wzrostu wynagrodzeń w 2008 r. na poziomie 16,5 proc.

W środę - już po ujawnieniu wyników referendum - strony sporu spotkały się, nie było jednak negocjacji. Według przedstawicieli JSW, strona społeczna wezwała tylko do przyjęcia jej stanowiska, nie chcąc rozmawiać na temat ustępstw pracodawcy. Mimo to zarząd spółki zadeklarował, że będzie "dążył do osiągnięcia porozumienia w drodze negocjacji".

JSW odmawia związkom podwyższenia tegorocznego wskaźnika wynagrodzeń powyżej 12 proc., wskazując, że już wcześniejsze ustalenia gwarantują tegoroczny wzrost płac w spółce średnio o 640 zł. Zaoferowała górnikom wypłatę premii średnio po 1 tys. zł w październiku, a w grudniu przekazanie bonów tej samej wartości - w razie osiągnięcia założonego wydobycia.

Oba te świadczenia kosztowałyby spółkę ok. 60 mln zł. Związki argumentują, że jej przychody w pierwszym półroczu były wyższe od zakładanych o 300 mln zł. Zarząd JSW wskazuje jednak, że dodatkowe przychody nie są skutkiem wzrostu produkcji, lecz wysokich cen węgla i argumentuje, że dodatkowe środki powinny zostać zainwestowane.