Szkoła nudna dla siedmiolatków

autor: Klara Klinger06.10.2009, 03:00; Aktualizacja: 06.10.2009, 07:46

Podsumowanie pierwszego miesiąca reformy edukacji. Zamiast liczyć i pisać, pierwszoklasiści kolorują obrazki

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (11)

  • diti(2009-10-16 10:16) Zgłoś naruszenie 00

    zgadzam się w pełni z paco i kamilą - wszystko zależy od nauczyciela - moja 7-letnia córka tez umiała pisać, czytać i liczyć w wieku 5 lat i wcale nie jest znudzona w szkole. wręcz przeciwnie - chodzi z chęcią.

    Odpowiedz
  • kamila(2009-10-14 19:28) Zgłoś naruszenie 00

    Ja uważam, że książka jest ok. Tylko nauczyciele nie wysilają się aby nauczyć dzieci czegoś więcej chodzi mi aby wgryźli się w temat nawet jeśli są to pory roku typu jesień to nauczyciel powinien się wysilić i opowiedzieć dzieciakom dlaczego ptaki odlatują, jakie zwierzęta zapadają w sen zimowy i dlaczego,jakie ptaki przylatują, dlaczego zmieniają się pory roku. jakie drzewa są w lesie,. przynieś mapę pokazać, kierunki świata, opowiedzieć o sąsiadach naszego kraju o ukształtowaniu powierzchni, omówić ważniejsze miasta. Powiedzieć coś o historii, uczyć rysować i śpiewu a przez 5 godzin nic nie robi bo do domu zadane jest 3 strony, rysunki do domu, nawet w domu rodzice uczą piosenek i hymnu bo nauczycielce się nie chce.

    Odpowiedz
  • nauczycielka i matka 7-laka(2009-10-10 20:14) Zgłoś naruszenie 00

    No cóż, program jest rzeczywiście cofa w rozwoju dzieci w wieku 7 lat. Piszę to z wielką troską. Syn nudzi się na lekcjach, niestety, a szkoda bo dzieci w tym wieku są niezwykle chłonne.

    Odpowiedz
  • Paco(2009-10-07 13:52) Zgłoś naruszenie 00

    Do Pani Przedszkolanki,droga Pani dzieci w przedszkolu, a już zwłaszcza te, które realizują prawo lub obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego nie biorą się znikąd - prawdopodobnie większość ich chodziła już do Pani przedszkola. Znamy je, obserwowaliśmy je i wspomagaliśmy ich rozwój my sami lub nasze koleżanki - nie są dla nas "białą kartą". Zapewne niektóre doszły i te musimy poznać - ich zainteresowania, rozwój...- ale czy program jest po to, żeby go zastosować jak "pigułkę" na chorobę, na zalecenie lekarza, sciśle i bez namysłu w każdym punkcie? - przecież nawet lekarz (dobry lekarz) dostosowuje kurację do pacjenta a dla niejednego pacjenta "pigułka" musi być różna od standaru - niechże Pani poszuka programu, który pozwoli Pani różnicować treści i już w preambule mówi, że nie powinna się Pani trzymać sztywno podanych tam rozwiązań (sądzę, że każdy autor o to apeluje). Wiem, że wielu nauczycieli czuje się osaczonymi rygorem stosowania nieomal od kreski do kreski programu, który wybrali, bo ta każe i bezmyślny dyrektor i cóż ja mogę w takim wypadku powiedzieć.
    I jeszcze jedno: ewaluacja to nie wydarzenie - określone datą, okresem itd do którego trzeba dotrwać w "starym". Ewaluacja to proces ciągły i nieomalże "bezbolesny" dla nauczyciela przyzwyczajonego do indywidualizacji treści i WYMAGAŃ, a bardzo "bolesnym" bywa dla nauczycieli przyzwyczajonych do "równania" - zapewne rozumie Pani co mam na myśli.
    Z wyrazami szacunku

    Odpowiedz
  • big(2009-10-07 10:50) Zgłoś naruszenie 00

    Ludzie a jak się czują siedmiolatki. Moja córka chodzila od czwartego roku życia do przedszkola w wieku 5 lat pisała literki i cyferki w zeszycie a teraz minęło 1,5 miesiąca w pierwszej klasie i poznali tylko 2 literki. Piszą je tylko po śladzie. Nikt nie pomyśla o siedmiolatkach, że niemogą iść do przodu z nauką tylko się cofają. A może ta reforma ma na celu zrobienie z Polaków ludzi mniej wykształconych i analfabetów? Ile można malować i śpiewać?

    Odpowiedz
  • przedszkolanka(2009-10-06 20:01) Zgłoś naruszenie 00

    Paco, bo nie bardzo rozumiem - nauczyciel może dokonąć ewaluacji programu na etapie wybierania go dla swoich przyszłych, nieznanych jeszcze uczniów? :)
    Ciekawe bardzo :)

    Odpowiedz
  • Paco(2009-10-06 14:47) Zgłoś naruszenie 00

    Kilka słów do Pani Sylwii: Pani Sylwio, jeśli Pani uczy angielskiego, to niech Pani pamięta, że to Pani decyduje o programie i podręczniku, i o tym, od którego momentu uczniowie maja pisać w zeszytach, od którego momentu łączyć literki itd. Z pewnością wie też Pani, że wszystkie dyscypliny (przedmioty) powinny być ze sobą skorelowane dlatego nauczyciel angielskiego nie może żądać określonych umiejętności np. pisania w języku angielskim w oderwaniu od stopnia zaawansowania dziecka w pisaniu w ogóle.
    Jeśli Pani jest rodzicem, to ma Pani pełne prawo i powinna Pani przypomnieć o tym nauczycielowi angielskiego.

    Odpowiedz
  • Paco(2009-10-06 14:39) Zgłoś naruszenie 00

    Trudno polemizować ze zbulwersowanym nowym spojrzeniem na pedagogikę rodzicem - co nie oznacza, że nie staram się zrozumieć jego punktu widzenia. Poza tym, droga Pani mamo 7-latka, nauczyciel nie realizuje podstawy programowej ale określony wybrany program nauczania, a ten powinien wybrać po uważnym przeanalizowaniu stopnia rozwoju uczniów np ich zaawansowania w operowaniu znakami (cyfry, litery itp.). Podobnie jest z podręcznikiem. Jeżeli uzna, że żaden ze znanych mu programów nie jest odpowiedni może dokonać jego ewaluacji i modyfikacji, a w rezultacie uzupełnić go np. o wprowadzenie i działanie na liczbach (w postaci cyfr) - a dlaczego nie miałby tego zrobić po naradzie i w porozumieniu z rodzicami uczniów?
    Droga mamo 7-latka, podstawa programowa naprawdę nie ogranicza w tym, co Pani ma na myśli, nauczyciela. Owszem ogranicza go określony program i podręcznik, który sobie wybrał, a na to wpływ mają rodzice i Pani też taki wpływ ma. To prawda, że nie często rodzice korzystają ze swoich praw i prawda, że nauczyciele nie często rozmawiają z rodzicami dzieci przed wybraniem programu oraz podręcznika. O wiele łatwiej zwalić winę na system i tych z góry, że tak kazali. Wcale nie kazali. I nie do Pani, ale do takich nauczycieli mam pretensje.
    Dobry program powinien dawać nauczycielowi możliwości indywidualizacji nauczania, tak, żeby uczeń, który nie zna znaków i nie rozwinął myślenia abstrakcyjnego zaczął od liczenia kratek, a ten, który dawno posiadł taką umiejętność mnożył do 100 albo i więcej. Dobry nauczyciel musi uwzględnić indywidualny poziom dziecka i nie może się tłumaczyć, że program, że podręcznik. Jeśli ogranicza nauczyciela w działaniu, a uczniów (choćby jednego) w rozwoju - to należy go wymienić, albo poszerzyć o inne materiały uzupełniające treści.

    Odpowiedz
  • mama 7 latka(2009-10-06 12:05) Zgłoś naruszenie 00

    Paco bzdury piszesz że aż się żygać chce

    Odpowiedz
  • Paco(2009-10-06 11:36) Zgłoś naruszenie 00

    Bzdury i nonsensy - nie uwierzę, żeby nauczyciele byli tak ograniczeni - nie rozumieją i nie potrafią wytłumaczyć rodzicom dzieci, że policzenie obrazków to również matematyka i najważniejsze, że wszystko, co proponuje nowa podstawa programowa ukierunkowuje rozwój matematyczny dzieci (to dotyczy również innych działów nauczania) aż do szczęśliwego, mierzonego efektami zakończenia etapu nauczania początkowego. To jakiś absurd z tym parciem na nauczanie jak dawniej w oparciu o znaki graficzne.

    Odpowiedz
  • Sylwia(2009-10-06 08:09) Zgłoś naruszenie 00

    Za to w pierwszej klasie w zeszytach już muszą pierwszoklasiści pisać po angielsku i to łączonymi literkami, chociaż w zerówce jeszcze po polsku tego się nie uczyły

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane