Podręczniki niepotrzebne

Co na to Ministerstwo Edukacji? Rzecznik MEN Grzegorz Żurawski przyznaje, że obecny rocznik rzeczywiście powtarza program zerówki. On sam nie widzi w tym jednak problemu. – Wszystko zależy od nauczyciela, przecież może mieć nawet swój indywidualny tok nauczania. Oby tylko jego uczniowie umieli na koniec trzeciej klasy to, czego wymaga się od nich w podstawie programowej. A jak pedagog to zrobi, to już jego sprawa – przekonuje.

A co z podręcznikami, które już zostały dostosowane do nowej podstawy programowej? Rzecznik resortu i na to ma gotową odpowiedź. – Nie ma żadnego obowiązku, w ogóle korzystać z podręczników. Kiedyś dzieci uczyły się pisania i czytania bez żadnych książek. Więc w czym teraz problem? – mówi Grzegorz Żurawski.

Czego uczyły się dzieci na lekcjach w zeszłym roku, a co robią dziś?

Podręczniki do pierwszej klasy przygotowane zgodnie z tzw. nową podstawą programową MEN nie stawiają siedmiolatkom wygórowanych wymagań.

I tak na przykład tegoroczni pierwszoklasiści na jednej z pierwszych lekcji matematyki musieli wykonać łatwe ćwiczenie polegające na połączeniu kolorowych fotografii z podanym obok symbolem jednej z czterech pór roku. Tymczasem rok temu o tej samej porze wymagano już od dzieci, by znały cyfry i potrafiły wykonać proste dodawanie. Teraz siedmiolatki uczący się w zreformowanej szkole przez pierwsze miesiące czas spędzają głównie na kolorowaniu obrazków, przyklejaniu dołączonych do podręczników nalepek i układaniu historyjek, tak by tworzyły logiczną opowieść. Jeśli nawet poznają figury geometryczne, to głównie po to, by układać je potem według kształtu i koloru. Jedno z trudniejszych zajęć polega na tym, by połączyć porozrzucane rękawice w pary.

W tym roku siedmiolatki uczą się rozpoznawać pory roku...

... w tym samym czasie w zeszłym roku umiały już dodawać