Od roku szkolnego 2009/2010 przez cztery kolejne lata wymiar obowiązkowych zajęć prowadzonych przez nauczycieli podstawówek i gimnazjów będzie wzrastał o jedną godzinę. W przyszłym roku wyniesie więc 19 godz., a w 2012 roku 22 godziny. Z kolei pensum nauczycieli szkół ponadgimnzjalnych wzrośnie o jedną godzinę od roku szkolnego 2010/2011 i kolejną od września 2011 r. Ich wymiar czasu pracy w ciągu trzech najbliższych lat zwiększy się więc o 2 godziny. Tak wynika z najnowszej wersji rządowego projektu nowelizacji Karty Nauczyciela, która powtórnie trafi do konsultacji społecznych.

Krystyna Szumilas, wiceminister edukacji narodowej, podkreśla, że rząd wycofał się z pomysłu, aby to samorządy (do 22 godzin) mogły podwyższać pensum. Ich czas pracy nadal ma wynosić 40 godzin tygodniowo. Zmienią się natomiast proporcje między czasem poświęconym na zajęcia w szkole a czasem, w którym nauczyciel przygotowuje się do lekcji i wykonuje inne czynności związane z prowadzeniem zajęć.

Pomysł wydłużenia pensum krytykują związki zawodowe, których przedstawiciele wczoraj negocjowali z rządem zmiany w ustawie o systemie oświaty.

- Resort edukacji nie określił, czego mają dotyczyć dodatkowe godziny, np. zajęć z danego przedmiotu czy zadań wychowawczych - tłumaczy Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Podkreśla, że z projektu nie wynika, jakie wynagrodzenie miałoby przysługiwać nauczycielom z tytułu wydłużenia pensum. Dodatkowo jego zdaniem rząd nie sprawdził, czy w szkołach prowadzi się na tyle dużo zajęć, aby tak znacznie zwiększyć liczbę obowiązkowych godzin lekcyjnych. Dlatego ZNP chce, aby najpierw resort edukacji przeprowadził badania dotyczące obecnego czasu pracy nauczycieli i na tej podstawie zgłaszał ewentualne propozycje zmian.

Projekt przewiduje też, że nauczyciele będą musieli rejestrować czas, jaki poświęcili na inne czynności niż zajęcia dydaktyczne, opiekuńcze czy wychowawcze (ale wynikające z zadań statutowych szkoły). Dlatego zostaną zobowiązani do prowadzenia dziennika zajęć obowiązkowych. Zdaniem resortu edukacji pozwoli to na ustalenie, którzy nauczyciele są najbardziej zaangażowani w działalność dydaktyczną, a tym samym zasługują na dodatki motywacyjne.

- Zgadzamy się z pomysłem sprawdzenia, ile czasu nauczyciele muszą poświęcać na zajęcia dodatkowe. Ale procedura zaproponowana przez rząd jest nieprecyzyjna i spowoduje jedynie wzrost biurokratycznych obciążeń - mówi Sławomir Broniarz.

Podkreśla, że z projektu nie wynika np., czy nauczyciel, który zorganizuje wycieczkę szkolną, w trakcie której będą odbywać się zajęcia, będzie musiał rejestrować też czas transportu.

Nie zmieniły się natomiast propozycje rządu dotyczące wynagrodzeń nauczycieli w 2009 roku. Zarobki nauczycieli stażystów wzrosną o 34,4 proc., kontraktowych o 19,4 proc., mianowanych o 10,6 proc., a dyplomowanych o 9,96 proc. W latach 2009-2010 cztery razy wzrosnąć ma też kwota bazowa (dwa razy po 5 proc. w każdym roku), od której zależą nauczycielskie pensje.