Rozmawiamy z JOLANTĄ FEDAK, ministrem pracy i polityki społecznej - Jutro (22 sierpnia) wchodzi w życie ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców. Państwowa Inspekcja Pracy będzie sprawdzać, czy pracodawcy nie zatrudniają pracowników na czas określony przez ponad dwa lata. Pracownicy sami będą musieli domagać się przed sądem ustalenia, jaka umowa łączy ich z pracodawcą. Rząd nie wyklucza nowelizacji przepisów, które okażą się niepraktyczne.
● Ustawa antykryzysowa, która wchodzi w życie już w sobotę, przewiduje, że umowy na czas określony zawierane przez firmy mogą trwać maksymalnie 24 miesiące. Od kiedy należy liczyć ten termin: od momentu zawarcia umowy czy wejścia w życie ustawy?
– Minęły już, i słusznie, czasy, że minister najpierw pracuje nad ustawą, a potem tłumaczy prawnikom i obywatelom artykuł po artykule, jak należy stosować ustawę. Jest to zadanie dla prawnika, a nie dla ministra. Jeżeli w trakcie stosowania ustawy powstaną kwestie sporne, to jedyną instytucją władną do ich rozstrzygania będzie sąd. Interpretacja ustawy dokonana przez ministra, nawet ministra pracy, nie jest aktem prawnym. Zanim odpowiem na pana bardzo szczegółowe pytanie, pragnę podkreślić, że ustawa o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców pomoże utrzymać miejsca pracy w firmach, które z powodu kryzysu utraciły część zamówień i znalazły się w przejściowych kłopotach finansowych. Dzięki niej, firmy będą mogły przetrwać najgorszy okres i nie być zmuszone do zwolnienia części pracowników.