Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła dziś wyniki kontroli, obejmującej lata szkolne 2005/2006 i 2006/2007. Jak ustalili kontrolerzy, coraz więcej uczniów opuszcza zajęcia, a szkoły nie radzą sobie z tym problemem.

"Jednym z głównych czynników sprzyjających zachowaniom patologicznym było tolerowanie w połowie badanych szkół nieprawidłowości w zakresie realizacji przez uczniów obowiązku szkolnego oraz obowiązku nauki, w dwóch przypadkach stwierdzono nierzetelnie prowadzoną w tym zakresie dokumentację" - napisano w raporcie z kontroli.

Jednocześnie szkoły nie umieją współpracować z organami prowadzącymi (samorządami), aby wspólnie rozwiązywać ten problem. Np. samorządy nie dbają o to, aby dyrektorzy znali dokładną liczbę osób w wieku szkolnym aktualnie mieszkających w danej gminie. Z ankiet przeprowadzonych przez NIK wśród nauczycieli wynika też, że powszechny jest problem z komunikacją z rodzicami. "Zdaniem większości ankietowanych (65 proc.) współpraca z rodziną ucznia układała się źle. Jednocześnie większość respondentów dobrze ocenia swoje starania w tym zakresie i winą za złe relacje obarcza rodziców" - podkreślają autorzy raportu.

Tymczasem, jak wynika z danych GUS, w roku szkolnym 2005/2006 szkołę porzuciło 82 tys. osób w wieku 16 - 18 lat, czyli 5 proc. populacji młodzieży w tym wieku.

"Nauczyciele nie rozmawiają ze sobą o problemach uczniów"

Ankiety wykazały też, że sami nauczyciele nie rozmawiają ze sobą o problemach uczniów. Dlatego nie tylko wagary, ale też inne zachowania patologiczne uczniów, czyli np. agresja, zażywanie narkotyków lub picie alkoholu nie są właściwie monitorowane, ani rozwiązywane.

Poza tym nauczyciele o wiele optymistyczniej oceniają sytuację w szkole niż uczniowie.

"90 proc. nauczycieli podaje, że w ich szkołach prowadzona jest coroczna diagnoza problemów związanych z patologią. Jednocześnie ten stan potwierdza zaledwie 65 proc. uczniów. Około 23 proc. nauczycieli i dwukrotnie więcej uczniów wskazało, że nie wszyscy nauczyciele reagują na łamanie zasad regulaminu szkolnego. Ponadto uczniowie relacjonują ukrywanie przez nauczycieli niewygodnych dla szkoły wydarzeń i problemów" - napisano w raporcie.

"Uczniowie, którzy stwarzają najpoważniejsze problemy wychowawcze, nie są odpowiednio traktowani"

Uczniowie, którzy stwarzają najpoważniejsze problemy wychowawcze, łamią prawo lub są uzależnieni od alkoholu czy narkotyków, też nie są, według NIK, odpowiednio traktowani. Sądy kierują do młodzieżowych ośrodków wychowawczych (MOW) i młodzieżowych ośrodków socjoterapii (MOS) więcej uczniów niż jest tam dla niej miejsc. Mimo to, NIK stwierdza w raporcie: "W placówkach tych ok. jedna czwarta miejsc była niewykorzystana przez okres co najmniej trzech miesięcy - co w ocenie NIK było działaniem niegospodarnym. Do przyczyn tego stanu rzeczy należy zaliczyć opieszałość starostw w kompletowaniu dokumentów niezbędnych do uzyskania miejsca w placówce i przewlekły tryb wydawania skierowań do placówek. W skrajnych przypadkach gromadzenie dokumentacji trwało ponad 6 miesięcy".

Ponadto, jak ustalili kontrolerzy, do ośrodków tych kierowane są osoby uzależnione od alkoholu lub narkotyków, chociaż ani MOW, ani MOS nie są przystosowane do leczenia takich przypadków.

"Tylko troska i staranność mogą przynieść rezultaty"

Jak powiedział dziś na konferencji prasowej w Warszawie wiceprezes NIK Józef Górny, wnioski z kontroli sprowadzają się do apelu o "wyrzeczenie się popełniania grzechu zaniedbania i zaniechania".

"To nie są jakieś wielkiej sprawy. Chodzi o to, aby opracować strategie działań wychowawczych i zapobiegawczych oraz interwencyjnych wobec młodzieży zagrożonej uzależnieniem i je po prostu realizować, czyli wykonywać obowiązek. Trzeba monitorować zachowania uczniów zagrożonych wystąpieniem zachowań patologicznych" - podkreślił Górny. Jego zdaniem, tylko troska i staranność mogą przynieść rezultaty, a w działaniu na rzecz zwalczania patologii muszą ze sobą współpracować wszystkie instytucje za to odpowiedzialne.