Nowelizacja przewiduje obniżenie z 30 do 10 proc. wysokość strat uprawniających do ubiegania się o odszkodowanie w przypadku huraganu, powodzi, deszczu nawalnego, gradu, pioruna, obsunięcia się ziemi, lawiny, ujemnych skutków przezimowania oraz przymrozków. W przypadku suszy wysokość strat zostanie obniżona do 25 proc.

W przyjętym przez komisję projekcie zaproponowano również, by odszkodowanie za wyżej wymienione szkody nie mogło być pomniejszone o więcej niż 10 proc. wartości tych szkód.

Dodatkową zmianą będzie rozdzielenie tzw. ryzyk. Wystarczy ubezpieczenie się rolnika od jednego ryzyka (suszy, powodzi, wiosennych przymrozków, gradobicia oraz skutków złego przezimowania roślin), by spełnić wymóg ustawy o obowiązkowym ubezpieczeniu 50 proc. upraw.

Jak powiedział wiceminister rolnictwa Artur Ławniczak, ubezpieczenie upraw rolnych jest konieczne ze względu na unijną zasadę, która mówi o zmniejszeniu o 50 proc. pomocy krajowej w przypadku braku polis ubezpieczeniowych. Zasada ta będzie obowiązywała od 2012 roku. Natomiast niezawarcie ubezpieczenia nie będzie miało wpływu na otrzymywanie dopłat bezpośrednich.

Ławniczak zaznaczył, że rolnikowi, który nie spełni obowiązku ubezpieczenia, grożą kary. Wynoszą one równowartość 2 euro od hektara. Kara nie będzie naliczana w przypadku, gdy co najmniej dwa zakłady ubezpieczeniowe odmówią zawarcia umowy.

Dotychczasowa ustawa o ubezpieczeniach rolnych zakłada, że obowiązek ubezpieczenia upraw wejdzie w życie 1 lipca 2008 r., ale przygotowana nowelizacja zakłada, że rolnik ma 12 miesięcy na podpisanie umowy. Oznacza to, że rolnik może ją zawrzeć nawet w czerwcu 2009 r.

W projekcie przyjętej we wtorek nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich napisano, że nadanie projektowi trybu pilnego wynika z konieczności wprowadzenia rozwiązań umożliwiających producentom rolnym zawieranie umów ubezpieczenia w okresie jesiennym już na nowych, korzystniejszych dla nich zasadach.

Jednak posłowie uczestniczący w pracach sejmowej komisji rolnictwa podkreślili, że projekt ustawy trafił do nich o wiele za późno, przez co wejście nowych przepisów w życie w planowanym terminie (1 lipca) jest mało prawdopodobne.