Decyzję związkowcy podjęli po poniedziałkowych rozmowach z kierownictwem resortu zdrowia.

Wcześniej Szarek zapowiadał, że jego związek prawdopodobnie przyłączy się do protestu zorganizowanego przez Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego (KZZPR). "Spotkanie przebiegło w bardzo dobrej atmosferze, usłyszeliśmy konkrety, dostrzegamy dobrą wolę ze strony minister Ewy Kopacz. Spotkanie będzie kontynuowane w piątek" - powiedział Szarek.

Dodał, że "prowadzenie protestu w takiej sytuacji byłoby nieodpowiedzialne".

W poniedziałek protestujący pracownicy ratownictwa medycznego oflagowali karetki i stacje pogotowia, rozwiesili plakaty informujące o przyczynach protestu.

KZZPR domaga się m.in., aby w ustawie o państwowym ratownictwie medycznym zagwarantowany został wzrost płac. Ponadto chce zamian w systemie emerytalnym, tak aby ratownicy, podobnie jak policjanci i strażacy, mieli prawo do wcześniejszych emerytur. Postuluje, aby ratownictwo było finansowane z budżetu państwa.

Protest prowadzony jest w kilkudziesięciu miastach

Jak powiedział PAP szef tego związku Robert Szulc, protest prowadzony jest w kilkudziesięciu miastach, w których znajdują się oddziały KZZPRM, m.in. w Katowicach, Poznaniu, Radomsku, Bełchatowie, Słupsku, Zielonej Górze, Piotrkowie Trybunalskim, Sieradzu, Nowym Targu, Radomiu oraz Jeleniej Górze.

KZZPRM zrzesza około 4 tys. członków na terenie całego kraju. Oprócz ratowników medycznych do związku należą także m.in. pielęgniarki, sanitariusze, kierowcy karetek oraz dyspozytorzy medyczni. Protest rozpoczęto wywieszeniem flag, ale związkowcy nie wykluczają zaostrzenia swej akcji. (PAP)