W poniedziałek ma się rozpocząć protest Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego. Jak powiedział Szarek, związkowcy mogą połączyć swoje akcje.

"Od lutego rozmawiamy z Ministerstwem Zdrowia i słyszymy same obietnice, których minister nie spełnia. Jeżeli w poniedziałek nie będzie konkretów, to w najbliższych dniach przystąpimy do strajku. Na dziś mogę powiedzieć, że stanie się tak na 90 proc." - podkreślił Szarek.

Dodał, że "Solidarność" domaga się m.in. wzrostu nakładów na ratownictwo medyczne oraz tego, by było ono państwowe. "Nie wykluczamy pikiet, okupacji budynków, demonstracji w Warszawie. Mogę zapewnić, że pacjenci nie będą poszkodowani. Mamy pełne poparcie ze strony górników, którzy są gotowi nas wspomagać" - powiedział szef ratowniczej "Solidarności".

Krajowy Związek Zawodowy Pracowników Ratownictwa Medycznego chce dymisji minister Kopacz

Z kolei przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego Robert Szulc, powiedział dziś, że jego związek planuje wspólny protest z "Solidarnością". "W poniedziałek zaczynamy naszą akcję i czekamy na decyzję kolegów po rozmowach w ministerstwie. Podejrzewam, że nie zostaliśmy na nie zaproszeni, ponieważ chcemy dymisji minister Kopacz" - podkreślił Szulc.

Jego związek domaga się m.in., by w ustawie o państwowym ratownictwie medycznym zagwarantowany został wzrost płac. Ponadto chce zamian w systemie emerytalnym, tak aby ratownicy, podobnie jak policjanci i strażacy, mieli prawo do wcześniejszych emerytur.

KZZPRM zrzesza około 4 tys. członków na terenie całego kraju. Oprócz ratowników medycznych do związku należą także m.in. pielęgniarki, sanitariusze, kierowcy karetek oraz dyspozytorzy medyczni. Oni także będą protestowali. W pierwszym etapie związkowcy oflagują placówki i wywieszą plakaty, będą też wręczać ulotki informacyjne. Nie wykluczają zaostrzenia akcji.