Urzędnik będzie domagał się od bezrobotnego, który nie stawi się w urzędzie, zaświadczenia lekarskiego na druku ZUS/ZLA o niezdolności do pracy - powiedziała wczoraj Czesława Ostrowska, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Takie rozwiązanie zawiera projekt nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, który wczoraj został przesłany do konsultacji społecznych. Zgodnie z nim wzrosnąć ma też wysokość zasiłku dla bezrobotnych. Osoby, które mają prawo do takiego świadczenia, przez pierwsze trzy miesiące będą otrzymywać 70 proc. minimalnej płacy. Wysokość zasiłku wyniesie 842 zł. Następnie bezrobotny będzie otrzymywał świadczenie w wysokości 50 proc. wynagrodzenia minimalnego, czyli 602 zł do końca okresu zasiłkowego (Obecnie zasiłek dla bezrobotnych wynosi 538,30 zł).

- Takie rozwiązanie ma zmobilizować bezrobotnego do poszukiwania pracy albo przekwalifikowania się - mówi Czesława Ostrowska

Według niej wprowadzenie degresywnej wysokości zasiłku jest konieczne, aby pobieranie go przez bezrobotnego nie było sposobem na życie.

Rozwiązanie to popiera Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Centre Club. W jego opinii zasiłek nie może być czymś w rodzaju pensji. Jego wysokość powinna być taka, by osobie niepracującej nie opłacało się utrzymywać takiego statusu.

Przygotowany przez resort pracy projekt zawiera także rozwiązania dotyczące szkoleń osób bezrobotnych.

- Kierunki dokształcenia będą odpowiadać potrzebom pracodawców - zapewnia Czesława Ostrowska.

Z kolei Hanna Świątkiewicz-Zych, dyrektor departamentu rynku pracy w MPiPS, dodaje, że jeśli bezrobotny będzie chciał zdobywać nowe kwalifikacje podczas szkolenia, otrzyma więcej pieniędzy. Przez cały okres szkolenia (ma ono trwać od kilku do kilkunastu miesięcy przez pięć dni w tygodniu, siedem lub osiem godzin dziennie) otrzyma stypendium szkoleniowe. Wyniesie ono 120 proc. podwyższonego zasiłku (1011,4 zł) lub 140 proc. dla osób po 50 roku życia (1179,9 zł).

- To bardzo dobre rozwiązanie, bo zmobilizuje osoby bezrobotne do udziału w szkoleniach, nabywania nowych kwalifikacji, dzięki którym zdobędą nowy zawód i pracę - uważa Elżbieta Szlinder, kierownik w powiatowym urzędzie pracy w Gdyni.