"Śledząc polską prasę dostrzegamy pewien optymizm, oparty na przekonaniu, że wzrost gospodarczy i zwiększenie zatrudnienia same załatwią problemy strukturalne. Nie podzielamy tego przekonania" - mówił dziś w Katowicach Georges Kintzele z Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Równych Szans Komisji Europejskiej.

Kintzele uczestniczy w rozpoczętym w Katowicach trzecim posiedzeniu komitetu monitorującego program "Kapitał Ludzki". To największy w historii UE program, współfinansowany z Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). Jego budżet to 11,4 mld euro, przeznaczone m.in. na aktywne formy pomocy dla osób bezrobotnych, niepełnosprawnych, zagrożonych wykluczeniem społecznym, a także na wsparcie edukacji i szkolenia.

Minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska zapewniła, że zatwierdzony przez Komisję Europejską jesienią ubiegłego roku program realizowany jest bez opóźnień, a zainteresowanie wnioskodawców jest większe od dostępnych środków. Do końca kwietnia ogłoszono 242 nabory wniosków; wpłynęły projekty warte 7,25 mld zł (ponad 21 proc. całej alokacji), rozdzielono już ok. 1,09 mld zł.

"W sprawach związanych z zatrudnieniem i kształceniem Polska ma bardzo wiele do zrobienia, aby dorównać europejskiej średniej"

Kintzele potwierdził, że KE dobrze ocenia realizację programu w Polsce, zwraca jednak uwagę na efekty, jakie powinny być osiągnięte dzięki realizowanym w ramach "Kapitału Ludzkiego" projektom. Jak mówił, potrzebni są, zarówno na szczeblu centralnym jak i regionalnym, "piloci polityczni", którzy naciskając na samorządy, instytucje edukacyjne i wspierające rynek pracy, nadadzą działaniom właściwy kierunek.

"W sprawach związanych z zatrudnieniem i kształceniem Polska ma bardzo wiele do zrobienia, aby dorównać europejskiej średniej. Np. w kwestiach zatrudnienia jest w końcówce unijnych statystyk, szczególnie gdy chodzi o zatrudnienie kobiet i osób starszych. Bardzo mała jest liczba kształcących się dorosłych; większy od europejskiej średniej jest także poziom biedy" - mówił Kintzele.

Według niego, sam przekraczający 5 proc. wzrost gospodarczy oraz spadek bezrobocia poniżej 10 proc. nie rozwiąże problemów strukturalnych, tym bardziej, że w Polsce dotyczą one bardzo wielu osób i grup społecznych. W UE przyjmuje się, że obszary biedy są tam, gdzie dochody nie przekraczają 60 proc. średniej unijnej. "Polska jest poniżej tego wskaźnika" - mówił.

Minister Bieńkowska podkreśliła, że rząd i samorządy województw, na które przypada 60 proc. środków z tego programu, mają dobre rozeznanie problemów, jakie rozwiązywać ma "Kapitał Ludzki". Do spraw wskazanych przez Kintzele dołożyła m.in. konieczność kształcenia 6-latków na terenach, gdzie dzieci w tym wieku zwykle nie chodzą do przedszkoli.

Program "Kapitał Ludzki" składa się z 10 priorytetów realizowanych na poziomie centralnym i regionalnym

Program "Kapitał Ludzki" składa się z 10 priorytetów, realizowanych na poziomie centralnym i regionalnym. 9,7 mld euro pochodzi z EFS, ok. 1,7 mld euro to środki krajowe. W efekcie wskaźnik zatrudnienia osób w wieku produkcyjnym ma wzrosnąć w Polsce z 54,5 proc. w 2006 do 60 proc. po 2013 r. Wskaźnik zagrożenia ubóstwem ma zmniejszyć się z 21 do 14 proc.

Szacuje się, że szkoleniami w ramach programu będzie objętych ok. 610 tys. pracowników przedsiębiorstw, 24 tys. pielęgniarek i położnych, a także 1,2 tys. lekarzy deficytowych specjalności. Wsparcie ma otrzymać ok. 950 tys. bezrobotnych, a 100 tys. osób ma dostać pomoc na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Przewidziano też środki dla 355 publicznych instytucji rynku pracy oraz 2,6 tys. instytucji pomocy społecznej. 140 tys. osób ma podnieść kwalifikacje w drodze kształcenia ustawicznego.

"Projekty w ramach tego programu są może mniej spektakularne od dużych inwestycji infrastrukturalnych, ale równie ważne, a w długiej perspektywie nawet ważniejsze. Ten program zmienia ludziom w głowach i w wielu przypadkach wpływa ma zmianę nastawienia do życia" - mówiła minister Bieńkowska.