Związkowcy, prowadzący od 9 dni protest w całym kraju, domagali się podwyżek płac.

Zgodnie z porozumieniem, władze Poczty nie wyciągną konsekwencji wobec strajkujących pracowników przedsiębiorstwa, o ile nie złamali oni prawa - podał rzecznik.

W podpisanym dokumencie nie ma mowy o konsekwencjach finansowych dla strajkujących

Baranowski powiedział, że porozumienie nie dotyczy spraw finansowych, w tym podwyżki wynagrodzeń. W podpisanym dokumencie nie ma też mowy - jak zaznaczył - o konsekwencjach finansowych dla strajkujących, czyli o niewypłacaniu pieniędzy za czas protestu.

Podkreślił jednak, że fakt, iż nie ma o tym mowy w porozumieniu, nie oznacza, że konsekwencji finansowych nie będzie. Jego zdaniem, strajkujący, zgodnie z prawem, otrzymają niższe wynagrodzenia, pomniejszone z powodu prowadzonego protestu.

Jak poinformował wiceszef pocztowej "Solidarności" Janusz Szabowski, mimo podpisania dokumentu spór zbiorowy "S" z dyrekcją Poczty trwa nadal.

Strajk w Poczcie, proklamowany przez "Solidarność", trwał od 3 czerwca

W całym kraju strajkowało w środę około 3,8 tys. pracowników Poczty Polskiej - podała firma. Nie pracowało około 1,8 tys. listonoszy, blisko 90 urzędów pocztowych i cztery sortownie: w Gdańsku, Krakowie, Łodzi i Szczecinie. Według związkowców, największe rozmiary protest przybrał w Szczecinie, Trójmieście, Krakowie i Łodzi. Najmniej strajkujących było w Warmińsko- Mazurskiem, Lubelskiem i Podkarpackiem.

Strajk w Poczcie, proklamowany przez "Solidarność", trwał od 3 czerwca. "S" wraz z kilkoma innymi związkami nie przystąpiła w końcu maja do porozumienia ok. 30 związków zawodowych z kierownictwem Poczty Polskiej. Przewiduje ono podwyżki w wysokości średnio 400 zł brutto na jeden etat od 1 sierpnia plus 400 zł w bonach. "S" domaga się podwyżki o 537,50 na etat od 1 stycznia 2008 roku.