NOWOŚĆ

Tylko 17,7 tys. rolników posiadających ponad 50 hektarów ziemi, spośród 1,58 mln ubezpieczonych w KRUS będzie opłacać wyższe składki na emeryturę i rentę - wynika z założeń do ustawy o systemie ubezpieczenia społecznego w rolnictwie i rybołówstwie, do których dotarła GP. Przygotowało je Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Oprócz tego, że wyższe składki zapłaci tak niewiele osób, wzrosną one w bardzo niewielkim stopniu. Do KRUS wpłynie dodatkowo z tego tytułu zaledwie 200 tys. zł rocznie. Nadal więc to budżet prawie w całości będzie finansował świadczenia rolników, mimo że od czasu przystąpienia Polski do UE ich dochody rosną najszybciej spośród wszystkich grup zawodowych. Jak szacuje GUS, tylko w ciągu ostatnich dwóch lat wzrosły o ponad 35 proc.

Markowane zmiany

Rząd planuje, aby od 1 stycznia 2009 r. rolnicy nadal opłacali dwie składki - na ubezpieczenie emerytalno-rentowe oraz wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie. Obecnie składki te wynoszą dla wszystkich ubezpieczonych w KRUS - bez względu na osiągany dochód i wielkość gospodarstwa - 269 zł kwartalnie, 191 zł składka na emeryturę i rentę (764 zł rocznie), a 78 zł na pozostałe ubezpieczenia.

Zmianie nie ulegnie wysokość drugiej składki. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom podobnie będzie też ze składką emerytalno-rentową. Rząd chce, aby pozostała na niezmienionym poziomie niemal dla wszystkich rolników. Wyniesie od stycznia 63,63 zł miesięcznie, czyli rocznie dokładnie tyle samo co obecnie (763,56 zł). Obejmie tych rolników, którzy posiadają gospodarstwa do 50 hektarów. W efekcie będzie ją opłacać 1,56 mln osób ubezpieczonych w KRUS (99 proc.).

Więcej zapłacą ubezpieczeni posiadający od 50 do 100 hektarów. Ich miesięczna składka wyniesie 95,44 zł (1145,28 zł rocznie). Z kolei rolnicy posiadający ponad 100 ha będą wpłacać do KRUS 127,26 zł miesięcznie (1527,12 zł rocznie). W efekcie zaledwie 17,7 tys. rolników zapłaci więcej. To zaledwie 1 proc. ubezpieczonych. Rząd planuje, że najwyższe składki (254,26 zł miesięcznie) zapłacą osoby prowadzące dodatkowo pozarolniczą działalność gospodarczą.

Kolejnym krokiem reformy KRUS może być (nie jest to jeszcze przesądzone) wprowadzenie od 1 lipca 2009 r. powiązania wysokości składki od tzw. standardowej nadwyżki bezpośredniej. Ta będzie obliczana jako różnica między otrzymywanymi przez gospodarstwo dopłatami i wartością produkcji a kosztami. Jednak rząd chce, aby wyższa składka była obowiązkowa tylko dla gospodarstw osiągających ponad 16 tzw. jednostek ESU (odzwierciedla dochodowość gospodarstwa). W gospodarstwach tych jest ubezpieczonych zalewie 24 tys. osób.

W efekcie rolnicy przekażą dodatkowo do KRUS 200 tys. zł rocznie. Nie spowoduje to zatem żadnej zmiany w sposobie finansowania świadczeń rolników, które prawie w całości pochodzą z budżetu.

Gigantyczne dopłaty

W tym roku kasa państwa dopłaci do świadczeń wypłacanym rolnikom z KRUS 15,78 mld zł. W tym do Funduszu Emerytalno-Rentowego 14,99 mld zł. Z tej kwoty 12,8 mld zł zostanie przeznaczone na świadczenia emerytalno-rentowe rolników, a 2,2 mld zł na sfinansowanie ich składek na ubezpieczenie zdrowotne. Nie opłacają oni bowiem składek do NFZ. Robi to za nich budżet. Ze składek rolników będzie pochodzić zaledwie 1,24 mld zł.

W efekcie ponad 90 proc. świadczeń wypłacanych rolnikom pochodzi nie ze składek, ale z budżetu. Jak szacowali eksperci proponując reformę KRUS w tzw. planie Hausnera, w 2002 roku do każdej emerytury rolniczej budżet dopłacał prawie 170 tys. zł.

Co ważne, emerytury rolników nie są tak niskie, jak się powszechnie uważa. Przeciętne świadczenie z KRUS wynosiło w IV kwartale 2007 r. 852,46 zł. Dla porównania osoba prowadząca pozarolniczą działalność gospodarczą otrzymuje ją w wysokości 1106,81 zł, wpłacając do ZUS z tytułu ubezpieczenia od takich samych ryzyk ponad 782,73 zł miesięcznie (2348 zł kwartalnie). Mimo więc, że opłaca składki wyższe o 872 proc., jej świadczenie jest wyższe o niespełna 30 proc.

- Sytuacja, w której osoba prowadząc firmę w ZUS płaci dziewięć razy wyższe składki, mimo że ma porównywalne lub często niższe dochody, narusza konstytucyjną zasadę sprawiedliwości społecznej - ocenia prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz, kierownik Katedry Rozwoju Obszarów Wiejskich SGH.

Wskazuje, że już osoby gospodarujące na 20 hektarach osiągają dochody równe przeciętnemu wynagrodzeniu, a 50-hektarowe o wiele wyższe. Podkreśla, że nie ma powodu, dla którego ich świadczenia powinny być finansowane przez podatników, a nie przez nich samych.

50 mld zł pomocy otrzymali rolnicy w 2007 roku

Rolnicy coraz bogatsi

Reforma systemu ubezpieczeń rolników jest tym bardziej zasadna, że rolnicy to grupa, której dochody od kilku lat rosną w najszybszym tempie. W 2006 roku wzrosły o prawie 14 proc., a w 2007 roku o 20,1 proc. Jak wynika z najnowszych danych GUS, najwyższy tzw. przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na gospodarstwo domowe w 2007 roku miały gospodarstwa pracujących na własny rachunek, a na drugim miejscu rolnicy. Ich dochód wyniósł w ubiegłym roku 3682 zł. Był wyższy niż w gospodarstwach pracowników (3070 zł) czy emerytów (1936 zł). Polska wieś zmienia się też pod względem struktury gruntów. Obecnie 10 proc. rolników dysponuje niemal połową wszystkich użytków rolnych. Prowadzą duże gospodarstwa produkujące na rynek i przynoszące zyski.

Rażąca niesprawiedliwość

Lech Goraj z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ) wskazuje, że około 15 proc. gospodarstw rolnych osiąga dochody zbliżone do tych, jakie osiągają gospodarstwa w UE. Dlatego, jego zdaniem, bardzo niesprawiedliwe jest to, że nawet niezamożni podatnicy finansują świadczenia zamożnych rolników.

- Jeśli do świadczeń rolników dopłaca niezamożny emeryt czy ledwo wiążąca koniec z końcem rodzina wychowująca kilkoro dzieci, to nie ma powodu, dla którego zamożni rolnicy nie mieliby płacić wyższych składek, aby finansować własne świadczenia - podkreśla Lech Goraj.

Eksperci wskazują też, że rolnicy korzystają z rożnych form pomocy publicznej. Wszyscy otrzymują dopłaty bezpośrednie, które są niemal w połowie finansowane przez polskich podatników. Dopłaty te są dzielone według powierzchni gruntów, więc najwięcej środków trafia do najzamożniejszych.

- W ubiegłym roku rolnicy otrzymali pomoc w wysokości ponad 50 mld zł - mówi Katarzyna Duczkowska-Małysz.

Ocenia, że proponowane przez rząd rozwiązania to nie żadna reforma, tylko kosmetyczne zmiany, nie wiadomo po co wprowadzane.

Małgorzata Książek, dyrektor Biura Prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi powiedziała nam, że resort przedstawi plany reformy KRUS do końca tego miesiąca. Ministerstwo nie chciało komentować swoich planów.