Dlaczego RODO nie przeszkodzi w uzyskaniu informacji od małżonki dłużnika składkowego. Czy wpłata składki za czerwiec przy nierozliczonym koncie płatnika spowoduje utratę ulgi. Kiedy trzeba zgłosić się do ubezpieczenia chorobowego, aby mieć prawo do zasiłku. Jaki rodzaj umowy o pracę pozwala na otrzymanie dodatku solidarnościowego
Reklama
Prowadzę samodzielnie działalność gospodarczą i mam długi składkowe jeszcze z 2019 r. ZUS wezwał mnie i małżonkę do wyjawienia nieruchomości. Są one objęte wspólnością małżeńską. Czy organ może żądać danych bezpośrednio od małżonki i to pod rygorem odpowiedzialności karnej? Czy nie obowiązuje w tym przypadku RODO?
Aby odpowiedzieć na te pytania, należy sięgnąć do dwóch aktów prawnych: ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa systemowa) oraz rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) z 27 kwietnia 2016 r. – zwanego RODO.
Wskazać należy, że ZUS może przeprowadzać różne działania mające na celu egzekwowanie obowiązków płatników wynikających z ubezpieczeń społecznych. Jednym z nich jest specjalne uprawnienie przyznane ZUS w art. 26 ust. 5–6 ustawy systemowej. Wynika z niego, że na żądanie ZUS lub kierownika terenowej jednostki organizacyjnej ZUS, będącego jednocześnie organem egzekucyjnym, dłużnik jest obowiązany do wyjawienia nieruchomości oraz przysługujących mu praw majątkowych, które mogą być przedmiotem hipoteki przymusowej lub zastawu, jeżeli z dowodów zgromadzonych w postępowaniu wynika, że należności z tytułu składek mogą zostać nieopłacone. Wyjawienia dokonuje się w formie oświadczenia składanego pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Przed odebraniem oświadczenia dłużnik musi być uprzedzony o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Żądanie wyjawienia stosuje się także do:
  • małżonka, następców prawnych i osób trzecich odpowiadających za zadłużenie płatnika składek;
  • osób, które pobrały nienależne świadczenia, płatników składek lub innych podmiotów zobowiązanych do zwrotu nienależnych świadczeń, z wyjątkiem przypadku, gdy nienależne świadczenia podlegają potrąceniu z bieżąco wypłacanych świadczeń.
ZUS może więc pozyskiwać dane nie tylko dotyczące samego dłużnika, lecz także osób związanych z dłużnikiem różnymi więzami (w tym prawnymi), np. małżonka. Zakład ma więc podstawy do żądania danych o nieruchomości także od małżonki dłużnika i to pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. Realizacja tego uprawnienia przez organ nie narusza również przepisów RODO. Warto bowiem zauważyć, że w art. 6 ust. 1 tego rozporządzenia wymieniono różne przesłanki legalizujące zgodność przetwarzania danych z prawem – na różnych płaszczyznach stosowania prawa. Przetwarzanie jest zgodne z prawem wyłącznie w przypadkach, gdy spełniony jest co najmniej jeden z poniższych warunków:
  • przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi;
  • przetwarzanie jest niezbędne do celów wynikających z prawnie uzasadnionych interesów realizowanych przez administratora lub przez stronę trzecią, z wyjątkiem sytuacji, w których nadrzędny charakter wobec tych interesów mają interesy lub podstawowe prawa i wolności osoby, której dane dotyczą, wymagające ochrony danych osobowych, w szczególności gdy osoba, której dane dotyczą, jest dzieckiem.
Nie ma więc wątpliwości, że ZUS jest uprawniony do żądania wyjawienia informacji o nieruchomościach zarówno dłużnika składkowego, jak i jego małżonki. RODO nie stanowi przeszkody w realizowaniu wskazanych uprawnień przez organ. Uzyskanie tych danych może zaś skutkować wpisem hipoteki przymusowej na nieruchomości objętej wspólnością majątkową.
Podstawa prawna
• art. 26 ust. 5–6 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 266; Dz.U. z 2020 r. poz. 695)
• art. 6 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) z 27 kwietnia 2016 r. (Dz.Urz.UE.L Nr 119, str. 1)
Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Złożyłem wniosek o zwolnienia ze składek za marzec–maj, lecz widziałam w PUE ZUS, że ciągle widniała zaległość za maj. Zapłaciłam składkę za czerwiec i okazało się, że ta wpłata pokryła zaległość za maj. Czy to oznacza, że nie zostałam zwolniona ze składek w pełni, bo dokonałam nadpłaty? Tyle się teraz mówi, że ZUS nadpłat nie zwraca.
Nie, mimo dokonania wpłaty składek za czerwiec przedsiębiorca zachowuje prawo do zwolnienia ze składek za okres marzec–maj. Od początku obowiązywania przepisów specustawy o COVID-19 występujący o zwolnienie ze składek płatnicy skarżyli się, że rozliczenie ulgi, t.j. zlikwidowanie zaległości widocznej na koncie płatnika w PUE ZUS, zajmuje zakładowi dużo czasu. Trwało to nieraz miesiąc, a nawet dwa. Wiązało się to z ogromną liczbą wniosków, jakie w tym samym czasie musiał ZUS rozpatrzyć. Tak długi okres oczekiwania na potwierdzenie, że płatnik miał prawo do ulgi, powodowało wiele komplikacji, w tym np. odmowę wydawania zaświadczeń o niezaleganiu z płatnościami wobec ZUS.
Kolejny problem pojawił się już na początku lipca, gdy zbliżał się termin zapłaty składek za czerwiec, a więc pierwszy miesiąc nieobjęty zwolnieniem. Część płatników informowała, że na ich kontach wciąż istnieje zaległość. Zgodnie zaś z obowiązującymi zasadami wpłata na indywidualny rachunek płatnika powoduje, że jest ona zaliczana na najstarsze zaległości. Skoro więc płatnicy przekazali na rachunek składkę za czerwiec, została ona zaliczona na poczet nierozliczonego miesiąca, najczęściej maja. Powinna to być jednak sytuacja tymczasowa. ZUS powinien stwierdzić, że przedsiębiorca jest zwolniony ze składek także za maj, co będzie skutkowało zaliczeniem opłaconej składki na poczet czerwca.
Błędy mogą się jednak zdarzyć i w przypadku gdyby tak się nie stało i na koncie nadal widniała zaległość (tym razem już za czerwiec), płatnik powinien złożyć odwołanie. Jest o tyle problematyczne, że w takim przypadku ZUS prawdopodobnie nie przyśle decyzji o odmowie zwolnienia, a zaległości po prostu przejdą na następne miesiące (składka zapłacona za lipiec zostałaby zaliczona na poczet czerwca itd.). Rozważyć wtedy należy złożenie odwołania od niewydania decyzji.
Podstawa prawna
• art. 31zo ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (t.j. Dz.U. z 2020 r., poz. 374; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086)
Prowadzę działalność gospodarczą. Skorzystałam ze zwolnienia ze składek za pełny okres, t.j. marzec–maj. Do ubezpieczenia chorobowego zgłosiłam się dopiero od 1 marca. W lipcu będę mieć zabieg w szpitalu, czy będę potem miała prawo do zasiłku chorobowego? Słyszałam, że składki chorobowe trzeba opłacać przez co najmniej 90 dni, a ja opłaciłam dopiero jedną – za czerwiec. Poza tym podobno trzeba było być ubezpieczonym na dzień 1 lutego.
W tym przypadku przedsiębiorca będzie miał prawo do zasiłku chorobowego. Zgodnie z ogólną zasadą wynikającą z ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa ubezpieczony nabywa prawo do zasiłku chorobowego po upływie określonego czasu podlegania ubezpieczeniu chorobowemu. W przypadku podlegania temu ubezpieczeniu obowiązkowo okres ten wynosi 30 dni, a w przypadku podlegania dobrowolnie – 90 dni. Ta druga zasada dotyczy m.in. prowadzących pozarolniczą działalność. Istnieją wyjątki od tej reguły, takie jak np. wliczanie poprzedniego okresu podlegania ubezpieczeniu, o ile przerwa ta wynosiła nie więcej niż 30 dni albo była spowodowana np. urlopem wychowawczym.
W opisywanej sytuacji zgłoszenie się do ubezpieczenia chorobowego od 1 marca powodowało, że prawo do zasiłku chorobowego przysługiwało po 90 dniach, a więc pod koniec maja. To, że składki nie zostały zapłacone, bo przedsiębiorca złożył wniosek o zwolnienie, nie miało na to wpływu. Zgodnie bowiem z zasadą przyjętą w specustawie o COVID-19 w przypadku osób prowadzących pozarolniczą działalność, osób z nimi współpracujących oraz duchownych, jeżeli przepisy uzależniają prawo lub wysokość świadczeń z ubezpieczeń społecznych od opłacenia składek, składki zwolnione z obowiązku ich opłacania traktuje się jak opłacone. Mimo że przedsiębiorca ich nie opłacał, przyjmuje się, że je uiścił. Trzeba więc uznać, że podlegał ubezpieczeniu chorobowemu przez cały okres podlegania zwolnieniu.
Wprowadzono poza tym zasadę (art. 31zs ust. 2 specustawy o COVID-19), zgodnie z którą osoba prowadząca pozarolniczą działalność, osoba z nią współpracująca oraz duchowny zachowuje prawo do świadczeń z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, jeżeli podlegała ubezpieczeniu chorobowemu dokładnie 1 lutego 2020 r. Dotyczy to jednak występowania o świadczenia z ubezpieczenia chorobowego w trakcie podlegania zwolnieniu ze składek. Przepis ten nie odnosi się natomiast do zasady wspomnianej wyżej, t.j. uznania składek za opłacone, należy więc uznać, że w opisywanej sytuacji niepodleganie ubezpieczeniu chorobowemu 1 lutego nie będzie miało wpływu na prawo do zasiłku, o który przedsiębiorca wystąpi w lipcu.
Podstawa prawna
• art. 31zs ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1086)
• art. 4 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 870)
Do końca czerwca pracowałam na umowę na zastępstwo. W lipcu do firmy wróciła osoba, którą zastępowałam, a ja zostałam bez zatrudnienia. Czy mam prawo do dodatku solidarnościowego? To, że umowę rozwiązano, nie miało żadnego związku z epidemią COVID-19.
Nie ma przeszkód, aby osoba znajdująca się w opisywanej sytuacji otrzymała dodatek solidarnościowy, o ile spełnia także inne wymagania określone w ustawie o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 (dalej: ustawa o dodatku).
Zgodnie z art. 3 ust. 1 dodatek przysługuje osobie, która w 2020 r. podlegała ubezpieczeniom społecznym z tytułu stosunku pracy przez łączny okres co najmniej 60 dni oraz:
  • z którą po 15 marca 2020 r. pracodawca rozwiązał umowę o pracę za wypowiedzeniem, lub
  • której umowa o pracę po 15 marca 2020 r. uległa rozwiązaniu z upływem czasu, na który była zawarta.
Pozostałe warunki to brak innego tytułu do ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego (z pewnymi wyjątkami) oraz zamieszkiwanie w Polsce i posiadanie obywatelstwa polskiego lub specjalnego statusu.
Jak widać, mimo że sam tytuł ustawy mówi o „przeciwdziałaniu negatywnym skutkom COVID-19”, to już jej przepisy nie wymagają, aby wypowiedzenie lub rozwiązanie się umowy miało jakikolwiek wpływ na prawo do dodatku. Przepisy ustawy nie stawiają też żadnych wymogów co do rodzaju umowy o pracę. Nie ma więc przeszkód, aby była to osoba zatrudniona na zastępstwo. W przypadku tej umowy ulega ona rozwiązaniu, gdy na swoje stanowiska wraca zastępowana osoba.
Podstawa prawna
• art. 3 ust. 1 ustawy z 19 czerwca 2020 r. o dodatku solidarnościowym przyznawanym w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 (t.j. Dz.U. poz. 1068)