Mimo że prywatne placówki nie działają, wiele gmin deklaruje, że będzie im wypłacać dofinansowanie do pobytu dzieci w dotychczasowej wysokości.
W ciągu ostatnich lat systematycznie rosła liczba żłobków i klubów dziecięcych. Działo się tak głównie dzięki rozwojowi prywatnych placówek, bo to one stanowią zdecydowaną większość w ogólnej liczbie miejsc opieki dla maluchów (5,2 tys. spośród 6,2 tys.). Wszystko wskazywało na to, że tendencja wzrostowa utrzyma się również w tym roku, ale sytuacja diametralnie się zmieniła w obliczu epidemii koronawirusa. Od 12 marca zarówno gminne, jak i niepubliczne żłobki oraz kluby są zamknięte i nie wiadomo, jak długo ten stan może jeszcze potrwać. Tymczasem jest on szczególnie groźny dla prywatnych placówek. Część z nich może go nie przetrwać i będzie musiała zamknąć swoją działalność.

Groźba likwidacji