Od ponad półtora roku obowiązuje zmieniona procedura odwoławczo-skargowa w postępowaniach prowadzonych przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Co do zasady sprowadza się ona do tego, że od decyzji prezesa funduszu przysługuje odwołanie – do prezesa funduszu.

Pracodawcy od samego początku wskazywali, że takie rozwiązanie nie będzie korzystne, bo trudno spodziewać się, że PFRON będzie sam przyznawał się do błędu i zmieniał wcześniejszą decyzję. Ich przypuszczenia potwierdzają dane przekazane DGP przez fundusz.

Mało uchyleń

Nowe przepisy w zakresie odwołań obowiązują w ustawie z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1172 ze zm.) od 6 czerwca 2018 r. Zakładają, że w określonych przepisami sytuacjach – np. wydania pracodawcy decyzji dotyczącej zwrotu nienależnie pobranych dofinansowań lub refundacji składek, która przysługuje niepełnosprawnemu prowadzącemu własną działalność – mogą oni złożyć do PFRON wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy do prezesa funduszu (jest on traktowany jak odwołanie, ale kierowany do tego samego organu, który wydał decyzję). Firma może też zrezygnować z tej możliwości i od razu złożyć skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Natomiast wcześniej pracodawca od decyzji w pierwszej instancji mógł odwołać się do ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, a gdy ten jej nie zmienił, kolejnym krokiem było złożenie skargi do sądu.

Ze statystyk PFRON wynika, że w okresie obowiązywania jednoinstancyjnej procedury wydanych zostało 13,1 tys. decyzji dotyczących subsydiów płacowych oraz refundacji składek. W tym czasie w 1096 przypadkach strony postępowań skorzystały z nowego środka zaskarżenia, a do końca 2019 r. zakończono rozpatrywanie 881 wniosków.

Okazuje się, że 661 dotychczasowych rozstrzygnięć zostało utrzymanych w mocy, co oznacza, że w aż 75 proc. przypadków fundusz nie zmienił zdania. Tylko 80 spraw skończyło się po myśli pracodawców, bo PFRON uchylił wcześniejszą decyzję i umorzył postępowanie. Wprawdzie było jeszcze 93 uchyleń pierwotnych rozstrzygnięć, przy czym w nich fundusz orzekał co do istoty sprawy (w praktyce doszło więc do zmiany decyzji, ale częściowo na korzyść pracodawcy, np. co do zmniejszenia liczby miesięcy, za które muszą oddać subsydia płacowe).

– Jeśli weźmie się pod uwagę również wnioski negatywnie rozpatrzone ze względu na przekroczenie 14-dniowego terminu na ich wniesienie, to odsetek spraw, co do których można stwierdzić, że fundusz podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko, jest jeszcze wyższy niż 75 proc. Tym samym potwierdziły się wcześniejsze obawy, że fundusz, który stał się sędzią we własnej sprawie, nie będzie do końca obiektywny – mówi Mateusz Brząkowski, radca prawny z Kancelarii TGC Corporate Lawyers.

Edyta Sieradzka, wiceprezes Ogólnopolskiej Bazy Pracodawców Osób Niepełnosprawnych, dodaje, że zwykle udaje się uzyskać zmianę decyzji, gdy do wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy firma dołączy jakieś dodatkowe dokumenty wskazujące na jego zasadność (choć formalnie wystarczające jest samo pismo o ponowne zajęcie się sprawą i nie trzeba go szczegółowo uzasadniać).

– To, że fundusz nie jest chętny do zmiany swoich rozstrzygnięć, widać wyraźnie na tle wcześniejszej, dwuinstancyjnej procedury, w której jego decyzje podlegały ocenie ministra rodziny. Wtedy częściej dochodziło do ich uchylenia, bo zdarzało się, że resort opowiadał się za inną interpretacją przepisów – podkreśla.

Ta kwestia była zresztą podnoszona w trakcie prac nad obecnymi regulacjami w Sejmie poprzedniej kadencji. Z danych, które wtedy Polska Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych otrzymała z biura pełnomocnika ds. osób niepełnosprawnych, wynikało, że w przypadku dopłat do pensji wskaźnik decyzji PFRON zmienianych przez ministra sięgał w 2017 r. 60 proc.

Najpierw wniosek

Statystyki PFRON pokazują też, że jeśli pracodawcy decydują się wejść z nim w spór, to zdecydowanie rzadziej sięgają od razu po złożenie skargi bezpośrednio do WSA. W stosunku do decyzji wydanych między 6 czerwca 2018 r. a 31 grudnia 2019 r. złożyli bowiem tylko 101 skarg z pominięciem wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy.

– Zaskarżenie decyzji pierwszej instancji od razu do sądu powoduje, że staje się ona prawomocna. To zaś ma poważne konsekwencje dla firmy, bo skutkuje wstrzymaniem bieżących dofinansowań do wynagrodzeń pracowników. PFRON może też podjąć działania służące egzekucji należności objętych decyzją, zanim sąd wyda orzeczenie w jego sprawie – wyjaśnia Mateusz Brząkowski.

Dodaje, że takiego zagrożenia nie ma, gdy pracodawca zwróci się o ponowne rozpatrzenie sprawy. Tym samym pracodawcy wolą najpierw sięgać po tę bezpieczniejszą opcję, a dopiero potem występują na drogę sądową.

– Nie bez znaczenia jest też to, że pójście do sądu jest kosztowne i nie każdego przedsiębiorcę na to stać – wskazuje Edyta Sieradzka.