statystyki

Wojciechowski, główny ekonomista ZUS: Ludzie się pogubili, zmian było za dużo [WYWIAD]

autor: Paulina Szewioła16.01.2020, 08:56; Aktualizacja: 16.01.2020, 08:58
Według badań IPSOS w ostatnich sześciu latach nastąpił wzrost zaufania do ZUS z 26 proc. do 47 proc.

Według badań IPSOS w ostatnich sześciu latach nastąpił wzrost zaufania do ZUS z 26 proc. do 47 proc.źródło: ShutterStock

Wprowadzenie emerytur stażowych wiązałoby się z ryzykiem, że wzrośnie liczba osób o najniższych świadczeniach - mówi dr Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS

Czy zaskoczył pana 39 proc. poziom partycypacji w pracowniczych planach kapitałowych (PPK) w pierwszej transzy pracodawców zatrudniających więcej niż 250 pracowników?

Na całościową ocenę przyjdzie czas dopiero pod koniec całego procesu zapisywania się do tego programu. Ale jeżeli słusznie weźmiemy pod uwagę, że najbardziej zainteresowane powinny być największe przedsiębiorstwa, to rzeczywiście na tle doświadczeń nowozelandzkich czy brytyjskich już dziś możemy mówić o niższej partycypacji.

Jest to po części usprawiedliwione tym, że Polacy mają niższe dochody niż obywatele państw, w których takie programy wprowadzono. A wiadomo, że skłonność do dobrowolnego oszczędzania na emeryturę wzrasta wraz z poziomem zarobków. Części osób o niskich zarobkach często w ogóle nie stać na oszczędzanie i dlatego są z takich systemów automatycznie wyłączani. Do brytyjskiego NEST (programu, na którym wzorował się PPK) nie mogą przystąpić osoby o dochodach niższych niż 10 tys. funtów rocznie. Chodzi m.in. o to, aby nie powstawało mylne wrażenie, że program rozwiąże problem najniższych emerytur spowodowany zbyt niskimi dochodami z pracy.

Jednym z częstych argumentów za wystąpieniem z PPK jest też zmniejszenie zarobków. Dlatego tak ważne jest promowanie największego atutu programu, jakim jest finansowe współuczestnictwo trzech stron: pracowników, przedsiębiorców i państwa.

Czy tylko kwestia zamożności społeczeństwa miała wpływ na poziom partycypacji w PPK?


Pozostało jeszcze 71% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Komentarze (3)

  • lga(2020-01-16 18:25) Zgłoś naruszenie 40

    Panie Wojciechowski jak pan może mówić o najniższych świadczeniach np. do kogoś kto ma już wypracowane 40 lat pracy ale nie osiągnął jeszcze 65 lat życia !? Ilu jest takich obecnych emerytów co mogłaby pomarzyć o przepracowaniu tylu lat pracy,a pan tu takie rzeczy wygaduje o najniższych świadczeniach ! do kogo pan pije !?

    Odpowiedz
  • Amen(2020-01-16 19:55) Zgłoś naruszenie 30

    Najbardziej pogubieni są przedstawiciele absurdu jakim jest ZUS, Napewno tzw. ludzie czyli naród jest oduraczony, a z pracownikami ZUS, ekspertami i politykami wypowiadającymi się o systemie emerytalnym, to niewiadomo, czy są tak zaczadzeni i pozbawieni wiedzy, opowidając coraz większe brednie, czy są publicznymi łgarzami, wynajętymi do obrony tego gómna i oduraczania kasty niewolników która ma utrzymywać tę niewiarygodną patologię.

    Odpowiedz
  • I tyle(2020-01-17 21:19) Zgłoś naruszenie 00

    Panie główny ekonomisto ZUS może pan się odniesie do zmiany sposobu naliczania emerytur w 2009 roku. To chyba w tym tkwi problem niskich emerytur (każdy potencjalny emeryt ma w plecy około 700 - 1000 zł). Wam chodzi o to, abyśmy my, z długoletnim stażem w ogóle emerytur nie dożyli. Na tym opiera się wasza ekonomia. Pozwólcie wreszcie nam zadecydować o tym kiedy przejdziemy na emeryturę po wypracowaniu ponad 40 lat.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane