Może się zdarzyć, że na koncie danego uczestnika w PPK powstaną zaległości. I choć ustawa nie wspomina o obowiązku ich pokrycia, to wydaje się, że powinny być one uzupełnione.
Zasadą powinno być, że od wypłaconego wynagrodzenia należy obliczyć wysokość wpłaty, potrącić ją i przekazać do instytucji finansowej bez względu na termin wypłaty (o ile tylko pracownik jest uczestnikiem pracowniczego planu kapitałowego). Brak wpłat do PPK może być konsekwencją różnych okoliczności, np. niezapisania pracownika do PPK, zapisania w błędnej dacie, chwilowego braku środków po stronie pracodawcy, błędnego przelewu i przekroczenia terminu na dokonanie wpłat do instytucji finansowej. Nie sposób, żeby ustawa z 4 października 2018 r. o pracowniczych planach kapitałowych (Dz.U. poz. 2215; ost.zm. Dz.U. z 2019 r. poz. 1572) kazuistycznie regulowała każdy tego typu przypadek. Brak wyraźnej regulacji ustawowej nie oznacza jednak, że pracodawca nie musi dokonywać zaległych wpłat do PPK (odmienne stanowisko pojawia się jednak w oficjalnych wyjaśnieniach PFR Portal PPK (dalej: PFR), zamieszczonych na stronie www.mojeppk.pl. [ramka]
Oficjalne wyjaśnienia PFR Portal PPK ©℗
32. Jak powinien postąpić podmiot zatrudniający, który chciałby uregulować zaległe wpłaty do PPK? Czy może je przekazać na rachunki uczestników PPK w kwocie wynikającej z sumowania wpłat, które powinny być sfinansowane zarówno przez ten podmiot, jak i uczestnika PPK i powiększonej o odsetki?
Reklama
Ustawa o PPK nie przewiduje regulacji określających zasady, na jakich miałyby być dokonywane zaległe wpłaty do PPK. Ponadto przepisy nie przewidują możliwości wstecznego dokonywania wpłat w sytuacji, w której podmiot zatrudniający nie dopełnił tego obowiązku w ustawowym terminie. Taka regulacja mogłaby okazać się uciążliwa dla pracownika, np. w przypadku, gdy należałoby pobrać i dokonać jednorazowo wpłat do PPK za kilka lub nawet kilkanaście miesięcy, co mogłoby się okazać dość istotnym obciążeniem finansowym dla zatrudnionej osoby. Z tego względu należy uznać, że nie jest dopuszczalne dokonywanie do PPK zaległych wpłat. Natomiast szkoda powstała w związku z niedokonaniem wpłat powinna zostać zrekompensowana uczestnikowi na zasadach wynikających z przepisów kodeksu cywilnego.
Źródło: Zagadnienia prawne w zakresie ustawy o PPK – wersja opublikowana 13 grudnia 2019 r., s. 52.

Reklama

Braki i ich skutki

W pierwszej kolejności spójrzmy na regulacje dotyczące przypadku niezawarcia w terminie umowy o prowadzenie PPK. Jeżeli pracodawca nie dokona tego w terminie (tzn. nie umieści pracownika na liście uczestników PPK), to umowę i tak uważa się za zawartą z mocy prawa na warunkach wynikających z umowy o zarządzanie PPK (przyjmuje się fikcję prawną, że umowa została zawarta w terminie). Skoro umowa została zawarta, to dalszą tego konsekwencją powinien być obowiązek wniesienia zaległych wpłat – zarówno tych finansowanych przez pracodawcę, jak i tych finansowanych przez pracownika. Inna konstrukcja wypaczałaby całkowicie sens systemu PPK, jakim jest oszczędzanie na starość. Co bowiem pracownikowi po umowie, jeżeli nie zostały odprowadzone zaległe wpłaty? Gdyby przyjąć przeciwny pogląd, to w skrajnej sytuacji mogłoby się nawet zdarzyć, że pracownik zakończy zatrudnienie u danego pracodawcy bez ani jednej wpłaty do PPK, pomimo obowiązującej przecież umowy o prowadzenie PPK.
Podobna sytuacja będzie miała miejsce w razie omyłkowego nieuwzględnienia jakiegoś składnika wynagrodzenia (np. premii) przy obliczaniu wpłat do PPK czy w przypadku zasądzenia przez sąd wynagrodzenia za nadgodziny.

Koszty dla firmy

W przypadku, gdy dana osoba nie jest już pracownikiem pracodawcy, który nie dokonał wpłat w terminie, to ten ostatni – jako płatnik w ramach PPK – będzie musiał wyłożyć całą kwotę wpłat (również tych normalnie finansowanych przez pracownika). Nie może się przy tym powoływać na to, że nie wypłaca już wynagrodzenia wobec ustania zatrudnienia. To w końcu na nim ciążył obowiązek poprawnego naliczania, potrącania i dokonywania wpłat. Nie ma jednak co do zasady przeszkód, aby wystąpił do byłego pracownika o zwrot wpłat, które w normalnych okolicznościach byłyby finansowane przez zatrudnionego.
Oczywiście może się też okazać, że wpłaty dokonane w terminie wypracowałyby dla pracownika określony zysk. Pracownik nie może jednak, powołując się na wyniki funduszu, żądać od pracodawcy podwyższenia wpłat do PPK o ten zysk. Wpłaty są przecież obliczane od wynagrodzenia, a taki zysk wynagrodzeniem nie jest. Nie ma jednak przeszkód, aby pracownik wystąpił wobec pracodawcy z żądaniem zapłaty kwoty zysku (oczywiście po wszelkich potrąceniach wynikających z ustawy o PPK).

Problem szkody

Oceniając interpretację PFR, trudno ustalić, co jest szkodą pracownika. Czy jest nią kwota wpłat finansowana przez pracodawcę i ewentualne zyski wypracowane przez instytucję finansową? A co z podatkiem płaconym od wpłaty pracodawcy? Stanowisko PFR wcale nie upraszcza sytuacji prawnej pracownika i pracodawcy.
Pojawia się też pytanie, po co ustawodawca przyznał instytucji finansowej prawo do wnoszenia powództwa na rzecz uczestników PPK, skoro w wyniku takiego powództwa do instytucji tej nie wpłynęłyby żadne zaległe wpłaty? Czy ustawodawca liczył na altruizm instytucji finansowych? Przecież takie zaangażowanie tych podmiotów oznacza koszty, które będą po części pokrywane ze środków zarządzanych w ramach PPK, czyli obciążą również wszystkich innych uczestników PPK.
Interpretacja PFR sprzyja też nieuczciwym pracodawcom. Bo jeżeli nie ma większego ryzyka sporu sądowego z pracownikami o zaległe wpłaty (podobnie jak mało który pracownik żąda w sądzie zapłaty za nadgodziny, dopóki jest pracownikiem), to taki pracodawca może uznać, że bardziej opłacalnym dla niego rozwiązaniem jest niedokonywanie wpłat do PPK, przyjęcie ryzyka kary i ewentualnego pojedynczego procesu w przyszłości. Nie taki był zapewne cel ustawodawcy.
Wszystko powyższe przemawia zatem za uznaniem możliwości dokonywania zaległych wpłat do PPK.