Dzięki Karcie Dużej Rodziny można mniej płacić za śmieci oraz za pobyt dziecka w żłobku. Popularne są też zniżki na bilety komunikacji miejskiej oraz korzystanie z obiektów sportowych czy instytucji kultury.
DGP
Już 490 gmin ma własne Karty Dużej Rodziny (KDR), które pozwalają korzystać z różnego rodzaju ulg i zniżek zarówno w podległych im instytucjach, jak i u przedsiębiorców, którzy zdecydują się podpisać z nimi porozumienie. Tak wynika z najnowszych danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) obejmujących pierwsze półrocze 2019 r. To oznacza, że liczba samorządów wspierających rodziny wielodzietne systematycznie rośnie, podobnie jak zakres dostępnych na podstawie takich kart rabatów.
Reklama

Mało w powiatach

Wprowadzenie samorządowej KDR wymaga podjęcia uchwały przez radnych, a pierwszą gminą, która się na to zdecydowała, był Wrocław, w którym karta funkcjonuje od 2005 r. Za przykładem stolicy Dolnego Śląska poszły kolejne miasta (Grodzisk Mazowiecki w 2008 r., Bielsko-Biała, Bytom, Gdańsk w 2010 r.), dzięki czemu w 2013 r. programy skierowane do rodzin wielodzietnych miało 60 samorządów. Potem było jeszcze lepiej, bo w 2015 r. liczba gminnych kart wzrosła do 406, a dwa lata później było ich 456. Ta tendencja utrzymała się też w 2018 r. (476 KDR) oraz w br., przy czym nie jest ona tak spektakularna jak wcześniej.

Reklama
Wiąże się to przede wszystkim z tym, że w 2014 r. wprowadzona została ogólnopolska KDR, która daje prawo do ulg wszystkim rodzinom wielodzietnym niezależnie od tego, gdzie mieszkają.
– Wchodzeniu w życie przepisów o KDR towarzyszyły obawy, że samorządy poczują się zwolnione z obowiązku wspierania rodzin wielodzietnych, i wydaje się, że do pewnego stopnia ta prognoza się potwierdziła. Choć cały czas mamy do czynienia ze wzrostem liczby lokalnych kart – mówi dr Dorota Głogosz z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.
Dodaje, że nie bez znaczenia jest też to, że za czasów koalicji PO-PSL idea samorządowych KDR była mocno promowana, a gminy były bardzo zachęcane do ich ustanawiania. Natomiast po zmianie władzy większa uwaga jest skierowana właśnie na krajową kartę. Co więcej, przez ostatnie cztery lata była ona sukcesywnie rozwijana i stała się bardziej atrakcyjna dla potencjalnych beneficjentów.
Poza gminami swoje KDR mogą ustanawiać też powiaty oraz samorządy wojewódzkie. Jednak o ile regionalne karty obowiązują na terenie 10 z 16 województw, to powiaty niezbyt chętnie sięgają po ten instrument wsparcia rodzin. Okazuje się, że tylko 11 na 314 rad powiatów podjęło uchwały w sprawie własnych kart (w ubiegłym roku było ich 10, a w 2017 r. dziewięć). Wśród nich są m.in. powiaty: biłgorajski, rycki, wołomiński, tarnowski, kętrzyński i grodziski.
– Trzeba pamiętać, że powiaty dysponują ograniczonymi kompetencjami w zakresie polityki rodzinnej. Stąd ich oferta w ramach własnej KDR nie jest zbyt rozbudowana i to może być podstawowym powodem, dla którego nie decydują się na takie rozwiązanie – wskazuje Dorota Głogosz.

Jedna lub dwie karty

Większość gmin, które mają swoją KDR, określając grono osób uprawnionych do jej posiadania, posiłkuje się definicją rodziny wielodzietnej, stworzonej na potrzeby krajowej karty. Ta mówi o tym, że prawo do niej należy się rodzinom mającym minimum troje uczących się lub studiujących dzieci. Są jednak i takie gminy, gdzie z lokalnej karty mogą korzystać rodzice z dwójką potomków – tak jest m.in. w Szczecinie i Strzeleczkach. Z kolei w Piotrkowie Trybunalskim zniżki należą się rodzinom z co najmniej czwórką dzieci, a w Żmigrodzie konieczne jest posiadanie pięciorga potomków. Jednocześnie w kilku samorządach, np. Lesznie i Głuchołazach, kartę może otrzymać rodzina, w której jest niepełnosprawny syn lub córka (niezależnie od tego, ile jest wszystkich dzieci).
Uruchomienie ogólnopolskiej KDR spowodowało też, że część gmin – w tym Poznań i Michałowice, postanowiły, że ten dokument będzie stanowił podstawę do korzystania z zniżek należnych na mocy ich własnej karty.
Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić na kosztach związanych z jej produkcją.
– Dla członków rodzin jest to wygodniejsze, bo nie muszą nosić przy sobie dwóch dokumentów – wyjaśnia Damian Napierała, zastępca dyrektora Poznańskiego Centrum Świadczeń.
Natomiast własne dokumenty mają m.in. Lublin, Konin i Środa Śląska.
Katalog ulg, jakie są dostępne dzięki lokalnej KDR w jednostkach podlegających pod gminy, jest w większości z nich zbliżony. Najczęściej obejmuje on rabaty na bilety komunikacji miejskiej oraz korzystanie z oferty obiektów sportowych (baseny, lodowiska) czy instytucji kultury (muzea, teatry, kino). Ale pojawiają się też zniżki na opłaty dotyczące odbioru odpadów. Przykładowo w Biłgoraju i Teresinie wielodzietni mają 50 proc. ulgi w należności za segregowane śmieci. Wielodzietni mogą również mniej zapłacić za pobyt dziecka w żłobku. Tak jest m.in. w Ostrowie Wielkopolskim, Bielawie, Otwocku i Nysie.
– W naszym przypadku dopłata obowiązuje nie tylko w miejskich, lecz także prywatnych żłobkach – informuje Adam Fujarczyk, dyrektor Gminnego Zespołu Oświaty w Nysie.
W Głuchołazach rodzice, których maluch jest w placówce opieki, są w ogóle zwolnieni z opłaty za pobyt i płacą tylko za wyżywienie. Dodatkowo w tej gminie wielodzietni mają pierwszeństwo w dostępie do mieszkania socjalnego.
Pomoc dla rodzin