Kancelaria Prezydenta RP nie przerwie impasu w sprawie weryfikacji członków Rady Dialogu Społecznego. Ponad miesiąc temu dwie reprezentowane w RDS organizacje – NSZZ „Solidarność” oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – wystąpiły do prezydenta o potwierdzenie, czy osoby powołane przez niego do RDS (wskazane przez rząd, związki zawodowe i organizacje pracodawców) powinny składać oświadczenia lustracyjne. Obecnie tego nie robią, bo przepisy nie są w tym zakresie jednoznaczne. Później z taką samą prośbą wystąpiła sama Rada. DGP zapytała więc o to, jaką decyzję w tej sprawie podejmie prezydent RP.

– Obowiązujące przepisy prawa nie upoważniają Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do dokonywania wiążącej wykładni przepisów aktów prawnych – odpowiedziała kancelaria.

Nie oznacza to jednak zachowania status quo. Według nieoficjalnych informacji DGP rządząca partia rozważa przygotowanie projektów nowelizacji ustawy lustracyjnej oraz o RDS.

Nowe rozwiązania?

Pierwszy z nich miałby jednoznacznie przesądzić, że członkowie Rady mają obowiązek składania oświadczeń lustracyjnych (tak jak np. posłowie, senatorowie, sędziowie, rektorzy uczelni wyższych). Obecnie wynika to z przepisów jedynie pośrednio. Skoro są powoływani do Rady przez prezydenta, to podlegają lustracji na podstawie art. 4 pkt 12 ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 430 ze zm.). Gdyby przyjąć, że to wystarczająca podstawa, to członkowie RDS powinni jednak składać oświadczenia już od momentu powołania RDS, czyli od 2015 r. A tego nie robili.

– Naszym zdaniem już obecne przepisy jednoznacznie ich do tego zobowiązują. Decyzja o tym, że to prezydent RP powołuje członków Rady, miała wzmocnić ich mandat i uwidocznić patronat głowy państwa nad dialogiem społecznym. Nie chodziło o to, że osoby te mają przez to podlegać lustracji, ale w praktyce przyjęta formuła powoływania przedstawicieli przesądziła o takim wymogu – tłumaczy Marek Lewandowski, rzecznik komisji krajowej NSZZ „Solidarność”.

Podkreśla, że na razie związek monitoruje całą sprawę.

– Czekamy wciąż na oficjalną odpowiedź Kancelarii Prezydenta na nasze pismo – dodaje.

Zasady wyboru

Drugi z projektów ma dotyczyć ustawy z 24 lipca 2015 r. o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2232 ze zm.). Nowe przepisy doprecyzowałyby zasady rotacyjnego przewodnictwa w Radzie. Według tych obecnie obowiązujących przewodniczącego wskazują kolejno strony reprezentowane w Radzie (związki zawodowe, pracodawcy i rząd). Nie przesądzają jednak, czy taki wybór ma być jednomyślny, czy też do wyłonienia szefa RDS wystarczy zgoda większości. W ostatnim czasie wywołało to impas. W tym roku rotacyjne przewodnictwo powinni objąć pracodawcy. Cztery z pięciu ich organizacji (reprezentowanych w RDS) porozumiały się co do tego, że szefem Rady powinien zostać Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. Piąte zrzeszenie (Związek Przedsiębiorców i Pracodawców) się na to nie zgodziło. Ostatecznie faktyczne przewodnictwo objął Andrzej Malinowski. Ale na razie nie odbyło się uroczyste posiedzenie plenarne pod nowym przewodnictwem, z udziałem prezydenta RP. Ten ostatni nie odpowiedział też jeszcze na inne pismo ZPP (z prośbą o interpretację zasad wyłaniania szefa RDS).

Według informacji DGP znowelizowane przepisy mają przesądzać o trybie postępowania w razie niejednomyślności co do wyboru przewodniczącego Rady. Pod uwagę brane jest m.in. rozwiązanie, zgodnie z którym jeśli przedstawicielom danej strony nie uda się porozumieć co do wyłonienia szefa w ciągu danego okresu (np. trzech miesięcy), to wybór przechodzi na kolejną stronę (czyli np. jeśli pracodawcy nie porozumieliby się co do wspólnego kandydata, to wybór przechodziłby na stronę rządu).

– Jeśli przepisy te miałyby się zmieniać, to na pewno będziemy postulować wprowadzenie mechanizmu weryfikacji reprezentatywności organizacji, które uczestniczą w pracach RDS. Nie może się ona opierać wyłącznie na ocenie sądu, który wydaje decyzję na podstawie przedstawionych dokumentów. Chodzi o rzetelne sprawdzenie tego, czy dane zrzeszenie spełnia ustawowe wymogi – wskazuje Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP.

Obecnie organizacje pracodawców reprezentowane w RDS muszą m.in. zrzeszać firmy, które łącznie zatrudniają co najmniej 300 tys. osób wykonujących pracę zarobkową i działają w różnych branżach.

– Audyt rozwiałby wszystkie wątpliwości dotyczące tego, czy dana organizacja spełnia progi przewidziane w przepisach – podsumowuje szef ZPP.