Sprawa dotyczyła roszczeń o odszkodowanie i zadośćuczynienie za błędy medyczne i diagnostyczne oraz o rentę miesięczną, które to powództwo złożyła – za pośrednictwem swojej matki i pełnomocnika prawnego – Anna Z. przeciwko Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu w B. Kwoty roszczeń odszkodowawczych przekraczały 900 tys. zł, a renta miała wynosić 2000 zł miesięcznie. Kobieta upośledzona umysłowo i ruchowo w znacznym stopniu była leczona i diagnozowana od kilkunastu lat, ale konkretnych przyczyn jej stanu lekarze nie potrafili jednoznacznie określić. W grę wchodziła encefalopatia, potem pojawiły się podejrzenia padaczki. W wyniku tych diagnoz Annie Z. przepisano lek neurologiczny stosowany w stanach afazji, autyzmu i opóźnionego rozwoju psychoruchowego. Po podaniu leku nastąpiła czasowa poprawa stanu zdrowia – chora uczęszczała wówczas do szkoły, do zerówki. Jednak dwa lata później nastąpiło gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia – Anna Z. stała się otępiała, pojawiły się omdlenia, a równolegle zaczęła mocno przybierać na wadze.

Kolejne badania przeprowadzone w następnych latach sugerowały chorobę Hashimoto, ale objawy nie wskazywały na ten typ schorzenia. Badania genetyczne też nie określiły jednoznacznie przyczyn utraty zdrowia. Finalnie stan Anny Z. określono jako padaczkę lekoodporną oraz encefalopatię spowodowaną nieustalonymi przyczynami chorobowymi. Kobieta jest dziś już dorosła, ale lekarze określili jej stan jako otępienie w stopniu znacznym. Wymaga stałej opieki i nadzoru, z trudem się porusza, wypowiada tylko pojedyncze słowa lub krótkie zdania. Mimo wcześniejszej nauki w szkole nie potrafi czytać, liczyć ani pisać.

Sąd Okręgowy w B. powołał biegłych w celu ustalenia ewentualnego błędu lekarskiego. Ich opinie były zgodne – przypadek Anny Z. należał do bardzo nietypowych, był dwukrotnie omawiany na ogólnoświatowych sympozjach lekarzy. Żaden nie mógł ustalić jednoznacznie przyczyny pogarszania się stanu zdrowia kobiety, mimo wykonania wielu badań i diagnoz. Nie mogło więc być mowy o błędzie lekarskim. W tej sytuacji sąd oddalił powództwo w całości.

Apelację złożył pełnomocnik Anny Z. wskazując m.in., że w opinii biegłego znalazła się wzmianka o badaniu hormonów tarczycy, ale w dokumentacji medycznej nie było wyników tych badań. W tej sytuacji, wobec niepełnej podstawy w zakresie opinii, należało powołać kolejnego biegłego lekarza i zasięgnąć jego opinii. Tymczasem sąd I instancji oddalił ten wniosek dowodowy. Sąd Apelacyjny w B. oddalił jednak apelację, a Sąd Najwyższy – skargę kasacyjną.

SN w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że zgodna opinia dwóch lekarzy – biegłych z zakresu neurologii i endokrynologii – wykluczyła błąd medyczny. Merytoryczna zgodność diagnoz przedstawionych sądowi powoduje, że żądania strony powołania kolejnych biegłych z zakresu neurologii i endokrynologii nie są zasadne. Sam brak wyników jednego z wielu badań przeprowadzonych na przestrzeni kilkunastu lat nie oznacza, że doszło do błędu w ustaleniach faktycznych. SN podkreślił, że nie miało to wpływu na rozstrzygnięcie sądu i tym samym oddalenie wniosku o powołanie kolejnego biegłych było prawidłowe. 

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 25 października 2019 r., sygn. akt IV CSK 656/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia