– Inspektorzy pracy po ujawnieniu nieprawidłowości w stosowaniu przepisów o ograniczeniu handlu w niedzielę nie zawsze podejmowali decyzje o ukaraniu sprawców wykroczenia. W 118 przypadkach zastosowali wobec nich środki wychowawcze – tłumaczy Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Pracy.

W porównaniu z danymi za 2018 r. liczba nałożonych mandatów zmniejszyła się o 56,9 proc. (z 348 do wspomnianych 150), a ich łączna wysokość – o 57,4 proc. (z 386,4 tys. zł do 164,5 zł). Z kolei liczba wniosków do sądu o ukaranie sprawców wykroczeń spadła aż o 90,2 proc. (z 447 do 44). Trzeba jednak dodać, że porównywanie tych statystyk nie jest do końca uzasadnione. Dane z 2018 r. dotyczą okresu o dwa miesiące dłuższego (od 1 marca 2018 r., czyli momentu wejścia w życie ograniczeń niedzielnego handlu, do 31 grudnia 2018 r.). Dodatkowo w pierwszym okresie obowiązywania przepisów mogło częściej dochodzić do ich naruszenia, bo właściciele placówek handlowych nie byli przyzwyczajeni do nich (a same regulacje – co wielokrotnie podkreślali eksperci – mogą wywoływać problemy interpretacyjne). Do PIP trafiało też więcej zgłoszeń w sprawie placówek otwieranych w niedzielę (w marcu 2018 r. było ich aż 995, a w całym IV kwartale 2018 r. już tylko 224).

– Początkowo panował chaos. Wprowadzenie zakazu handlu było bardzo dużą zmianą społeczną zarówno dla przedsiębiorców, jak i konsumentów. Wystarczy przypomnieć sobie kolejki na stacjach paliw, bo nie wszyscy wiedzieli, w które niedziele obowiązują ograniczenia – tłumaczy Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert ds. prawa pracy Pracodawców RP.

Nie można też zapominać, że w pierwszych miesiącach obowiązywania zakazu inspekcja zrealizowała znaczenie więcej kontroli jego przestrzegania. Od 1 marca 2018 r. do 31 grudnia przeprowadzono ich 11,4 tys. W okresie styczeń – sierpień 2019 r. było ich o 57 proc. mniej. Ta ostatnia wartość, zbieżna ze spadkiem mandatów za naruszenia przepisów, sugeruje, że poziom przestrzegania regulacji o zakazie handlu w niedziele w praktyce się nie zmienił (sankcji w 2019 r. jest mniej, bo proporcjonalnie mniej było też kontroli). Wyjątkiem są wnioski o ukaranie do sądu, ale w tym przypadku nie można zapominać, że w pierwszym roku obowiązywania PIP m.in. spierała się z franczyzobiorcami sieci „Żabka” o możliwość otwierania placówek w niedzielę (czy mogą to robić ze względu na świadczenie usług pocztowych). Sądy przyznawały rację tym drugim.

– Wydaje się, że przyzwyczailiśmy się już do tych przepisów, ale w swoim raporcie, podsumowującym dorobek legislacyjny Sejmu obecnej kadencji, podkreśliliśmy, że była to zmiana bez koncepcji – wskazuje Katarzyna Siemienkiewicz.

Jej zdaniem ustawodawca chciał przyznać uprawnienie pracownikom handlu, ale nie wiedział w jaki sposób je wprowadzić. – W rezultacie powstała chaotyczna ustawa, zawierająca ponad 30 wyjątków od ograniczeń handlu. Trudno się więc dziwić, że jej stosowanie może wywoływać problemy – podsumowuje ekspertka Pracodawców RP.

Kłopoty europejskiego przemysłu już nadgryzają polską gospodarkę