Można już składać wnioski o świadczenie 500 plus dla osób niepełnosprawnych. Ma ono bazować na systemie orzecznictwa, który od dawna jest krytykowany i ciągle mówi się o potrzebie zmian. Czy wprowadzenia tego świadczenia nie powinna poprzedzić reforma systemowa?

Nad propozycjami zmian w tym obszarze pracował specjalny międzyresortowy zespół pod moim kierunkiem. W toku prac potrzeba przeprowadzenia kompleksowej reformy w tym obszarze i ujednolicenia zasad orzekania stała się jeszcze wyraźniejsza. Zespół przygotował projekt ustawy dotyczący zasad orzekania o niepełnosprawności i niesamodzielności oraz przekazał go do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Projekt zawiera m.in. koncepcję jednego orzeczenia dla różnych celów. Wprowadza także centralny rejestr orzeczeń i bazę świadczeń, jakie przysługują z tego tytułu. Myślę, że jesienią ten projekt powinien zostać przedstawiony do konsultacji.

Skoro projekt jest gotowy już od dłuższego czasu, to dlaczego nie jest on jeszcze procedowany?

Pamiętajmy, że orzekanie o niepełnosprawności to niezwykle trudny ze społecznego punktu widzenia temat. Zarówno wśród ekspertów, jak i przedstawicieli organizacji osób niepełnosprawnych są duże oczekiwania wobec tej reformy. W tym przypadku potrzebna jest spokojna, merytoryczna dyskusja. Do niej powinno w niedługim czasie dojść, bo reforma systemu orzecznictwa jest konieczna.

Chce pani powiedzieć, że czas przed wyborami nie służyłby wyważonej dyskusji na ten temat?

Decyzja w tej kwestii nie leży w zakresie moich kompetencji. Zespół wypełnił swoje zadanie w stu procentach. Na pewno w tym temacie potrzeba nam rzeczowej i spokojnej dyskusji.

Może na dobry początek warto byłoby opublikować raport z prac zespołu, o którym pani wspominała?

Raport będzie podstawą do dyskusji nad projektem reformy systemu orzekania, więc na pewno pojawi się w przestrzeni publicznej. Zwracam przy okazji uwagę, że kluczowym elementem wprowadzanego od 1 października br. świadczenia uzupełniającego jest niesamodzielność. Była ona również przedmiotem prac zespołu przygotowującego reformę systemu orzekania. Orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji odpowiada zaproponowanej przez nas definicji niesamodzielności najwyższego stopnia. Wprowadzana teraz ustawa z pewnością ułatwi nam w przyszłości wdrażanie zmian systemowych.

Problemy z zatrudnianiem lekarzy ZUS ma już od jakiegoś czasu. Teraz ze względu na 500 plus dla niepełnosprawnych potrzeba jeszcze więcej orzeczników. Jak zakład chce sobie z tym poradzić?

Niski poziom zatrudnienia lekarzy dotyczy wielu placówek w Polsce, zmaga się z nim również ZUS, ale na pewno nie będzie to przeszkodą w sprawnym orzekaniu dla celów ustalenia prawa do świadczenia uzupełniającego dla osób niesamodzielnych. Staramy się na bieżąco niwelować braki. Planujemy zatrudnienie ok. 200 lekarzy na okres kilku miesięcy, kiedy nasilenie orzekania będzie największe. W ostatnim czasie udało nam się pozyskać medyków z placówek prywatnych. Przekonanie do współpracy już choćby jednego czy dwóch lekarzy w Warszawie uważam za sukces. Nie jesteśmy bowiem w pełni konkurencyjni w porównaniu do przychodni prywatnych. Łatwiej jest zachęcić lekarzy, aby przyszli na krótki okres, niż zaangażować ich na stałe, chociaż to byłoby najlepsze rozwiązanie.

Czyli nie ma problemu z orzecznikami?

Jest wyzwanie, ale nie takie z kategorii niemożliwych do rozwiązania. I temu wyzwaniu próbujemy sprostać. Zakład ma obecnie 656 orzeczników. Jesteśmy w trakcie naboru kolejnych. W zależności od oddziału wyzwanie jest większe lub mniejsze. Są oddziały, gdzie wakatów już nie ma, podczas gdy w innych jednostkach cały czas trwa rekrutacja.

Obsługa nowego świadczenia to dla nas ogromne wyzwanie. Nie przesadzam, kiedy mówię, że jest to dla nas nawet poważniejsze przedsięwzięcie niż wdrożenie ustawy wiekowej w 2017 r.

O świadczenie uzupełniające może wystąpić szacunkowo 850 tys. osób, spośród których ok. 200 tys. posiada już odpowiednie orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji. W tych przypadkach decyzje będą wydawane najszybciej. Pozostaje jednak znaczna liczba 600 tys. osób, które trzeba będzie przebadać i wydać orzeczenie lekarskie. Czeka nas gigantyczna praca. Do wtorku złożono już ponad 20 tys. wniosków o nowe świadczenie, bo – co ważne – formularz wniosku udostępniliśmy na miesiąc przed wejściem w życie przepisów. Rozpatrywanie wniosków rozpoczniemy już jednak zgodnie ze wskazaniem ustawowym, czyli 1 października. W październiku też zechcemy wprowadzić możliwość składania wniosków online.

Dziś jest wymóg, żeby orzecznik miał specjalizację oraz minimum przez cztery lata był czynny w zawodzie. Czy ZUS rozważa obniżenie kryteriów naboru?

To nie jest dobry moment na dyskusję w tym temacie. Jest to do rozważenia przy kompleksowej reformie całego systemu orzekania dla celów zabezpieczenia społecznego. Ta kwestia również była przedmiotem prac międzyresortowego zespołu.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało podniesienie w 2020 r. minimalnej emerytury do 1,2 tys. zł, a 13. emerytura zostanie wprowadzona jako stały element wsparcia finansowego emerytów i rencistów. Do tego dochodzi jeszcze kwestia 14. emerytury wypłacanej od 2021 r. FUS to udźwignie?

Przygotowujemy analizy dotyczące ogłoszonych niedawno rozwiązań, tak by przekazać decydentom wiarygodne szacunki, na których można dopiero budować materię prawną. Sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, zwłaszcza od strony dochodowej, jest obecnie bardzo dobra. Przyczynia się do tego m.in. e-składka – czyli indywidualne numery rachunków składkowych, których wprowadzenie uprościło opłacanie składek przez 2,6 mln płatników, wyeliminowało błędy i zmniejszyło poziom zadłużenia firm – oraz oczywiście dobra sytuacja gospodarcza. Zwracam uwagę, że w tym roku sfinansowaliśmy wypłatę 13. emerytury bez zaciągania z tego tytułu żadnych dodatkowych zobowiązań, mimo że to świadczenie nie było przewidziane w planie finansowym FUS.

Jednak mowa jest o jeszcze większych pieniądzach.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest zobowiązany do szczególnej dbałości o finanse Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zarówno pod kątem wpływów, jak i wydatków. Jesteśmy na etapie szacowania skutków finansowych zaproponowanych ostatnio rozwiązań. Co logiczne dla każdego nowego wydatku, należy wskazać źródło finansowania. Na pewno dokładnie oszacujemy możliwości FUS na przyszłe lata. Takie analizy przygotowujemy zresztą regularnie w ujęciu rocznym, kilku lat oraz kilku dekad.

W planach jest też duża podwyżka płacy minimalnej, która będzie skutkować podwyższeniem kosztów pracy, na które przedsiębiorcy już teraz narzekają.

Na pewno jest to znacząca podwyżka. My patrzymy na nią z jednej strony pod kątem wpływów do FUS, ale też kosztów ZUS jako pracodawcy oraz zleceniodawcy usług zewnętrznych. Analizujemy skutki zaproponowanego zwiększenia minimalnych stawek. Z pewnością wskazana podwyżka to swego rodzaju skok cywilizacyjny.

Czy ten skok nie jest jednak za duży?

Z zapowiedzi wynika, że podwyżka rozłoży się w czasie, co jest dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia pracodawców, dla których pociąga ona za sobą konsekwencje finansowe. Nasze analizy dotyczą również sfery możliwości płatniczych pracodawców wraz z przełożeniem na wpływy do FUS.

Dochodzi do tego jeszcze podwyżka składek dla samych przedsiębiorców w 2020 r. o 10 proc.

Nie ma żadnej podwyżki składek dla przedsiębiorców. Żadne przepisy w tym zakresie nie uległy zmianie. Rośnie – ale to też nic nowego – przeciętne wynagrodzenie w gospodarce. Od niego uzależniona jest minimalna kwota składek, jakie przedsiębiorcy mogą opłacać. Co do zasady bowiem mogą oni zadeklarować dowolną kwotę, niezależnie od faktycznie uzyskiwanego przychodu. Pozwala im to opłacać dużo niższe składki niż osoby na etacie lub zleceniu. Przypomnę też, że mamy obecnie rozbudowany system ulg dla przedsiębiorców, tj. działalność nierejestrowaną, ulgę na start, dwuletni „mały ZUS”, małą działalność gospodarczą. Wprowadziliśmy też ułatwienia, takie jak wspomniana e-składka oraz elektroniczne zwolnienia lekarskie. Tutaj nie doszukiwałabym się problemu.

Jak się pani odnosi do zniesienia limitu 30-krotności?

Ta reforma została zapisana w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa. Do jej realizacji niezbędna jest jednak również ustawa, którą uchwala parlament, a podpisuje prezydent RP. Roczny limit składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe wprowadzono w 1999 r. m.in. po to, aby osoby o wysokich zarobkach mogły przeznaczyć te dodatkowe środki na oszczędności emerytalne w dobrowolnych programach emerytalnych. Niestety, tak się nie stało i to pewnie wpływa na obecnie podejmowane decyzje.

Nie obawia się pani kominów emerytalnych?

Limit ten w ubiegłym roku przekroczyło prawie 370 tys. osób, z czego 70 proc. to pracownicy sektora prywatnego, a 30 proc. publicznego. Przy zniesieniu limitu 30-krotności w pierwszym etapie wypłaty świadczeń emerytalnych nie ma mowy o skokowym wzroście wydatków FUS, natomiast w perspektywie kilkudziesięciu lat może to być pewien problem, ale nie taki, którego nie da się zniwelować.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w pierwszym półroczu wstrzymał wypłatę 21,1 tys. zasiłków chorobowych na kwotę 19,2 mln zł. Te statystyki są o wiele lepsze niż jeszcze rok czy dwa lata temu. Czy ZUS zaostrzył kontrole, żeby mieć taką skuteczność?

Nie musieliśmy nic zaostrzać. Nasze kontrole są po prostu celniejsze. Poprzedza je analiza ryzyka. Przede wszystkim jednak mamy system elektronicznych zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy, czyli elektroniczne zwolnienia lekarskie. To jest rozbudowana platforma, która pokazuje przyczyny chorób czy długość zwolnień. W konsekwencji o wiele prościej jest analizować, gdzie dochodzi do nadużyć, niż było wcześniej, gdzie trzeba było przeglądać tony papierów. Niestety, dość często osoba ubezpieczona jest u kilku płatników składek – u jednego przebywała na zwolnieniu, podczas gdy u drugiego świadczyła pracę. Teraz możemy to szybko wyłapać. E-ZLA i cały projekt zapobiegania nadużyciom, który wdrożyliśmy prawie dwa lata temu, przynosi efekty. Trzeba zrozumieć, że składki z funduszu chorobowego to pieniądze publiczne i dlatego wypłata świadczeń musi się odbywać zgodnie z prawem.

Czy sami przedsiębiorcy proszą o kontrolę swoich pracowników?

Pomimo że mają takie uprawnienia, to zbyt rzadko z nich korzystają. My staramy się przypominać, że mają taką możliwość.

W jednym z wywiadów mówiła pani, że czas rozpocząć dyskusję o pewnych zmianach w systemie emerytalnym. Co miała pani na myśli?

Z pewnością należy uporządkować problem jednej składki, która dziś otwiera prawo do emerytury. Nie ma w naszym systemie minimalnego okresu składkowego, który pozwalałby na wypłatę świadczenia. Mamy więc dziś wiele wypłacanych świadczeń poniżej minimalnego gwarantowanego przez państwo poziomu.

Ile jest takich przypadków?

Prawie 240 tys. osób pobiera dziś emeryturę poniżej minimalnej, czyli 1100 zł. Większość to świadczenia powyżej 500 zł, ale zdarzają się też świadczenia kilku- i kilkudziesięciozłotowe, a nawet groszowe. Koszt obsługi, tj. obliczenia i przyznania świadczenia, to natomiast zawsze ok. 150 zł. Musimy się zastanowić, jak te kwestie zoptymalizować. W Europie są państwa, które wprowadziły minimalny staż dopuszczający do wypłaty świadczenia. Najczęściej jest to 15 lat.

Musimy podjąć dyskusję, jak zatrzymać spadek stopy zastąpienia, czyli relacji emerytury względem wynagrodzeń. W 2018 r. ten wskaźnik wyniósł 56,4 proc., ale do 2040 r. może to być ok. 40 proc. Dodam, że to nie jest problem wyłącznie naszego kraju. Musi być zatem dywersyfikacja źródeł dochodów na starość. Tutaj czeka nas praca szczególnie w zakresie edukacji o potrzebie odkładania na okres starości.