Firmy, aby ułatwić sobie przechowywanie dokumentacji pracowniczej – zwłaszcza aby zdjąć z siebie obowiązek trzymania jej w odpowiednich warunkach, niejednokrotnie korzystają z outsourcingu. A w takim przypadku, jak twierdzi resort kultury, przechowawcy nie muszą spełniać wymagań dla profesjonalistów. Prawnicy zaś ostrzegają, że taka interpretacja jest niezgodna z przepisami.

Galimatias odbije się na pracodawcach

Od 2015 r. słyszymy, że przechowywanie dokumentacji pracowniczej nie może być tak uciążliwe, jak było dotychczas. Sprawami firmowej papierologii zajmowali się i zwykli urzędnicy, i ministrowie, a nawet premier Mateusz Morawiecki. Przekaz był jasny: przepisy mają być czytelne dla przedsiębiorców, ma być prosto, tanio, a zarazem bezpiecznie. Sęk w tym, że deklaracje to jedno, a praktyka drugie. Obecna sytuacja związana z tzw. przechowawcami zdaniem ekspertów świadczy o tym, że administracji publicznej trudno opanować bałagan związany z regulacjami dotyczącymi przechowywania tej dokumentacji. Najgorsze w tym jednak jest to, że przez to ucierpieć mogą najmniej winni całej sytuacji, czyli pracodawcy. Choć teoretycznie przepisy miały ułatwić im żywot.