- Do PPK pracodawcy podchodzą bardzo ostrożnie. Myślą przede wszystkim z perspektywy kosztów i wyzwań organizacyjnych – mówi prezes Mercer Poland. - Ale to nic złego - dodaje. Każdy uświadamia sobie, przed jakim wyzwaniem stoi. Nie mówię, że tylko chodzi o nas pracodawców. W końcu rząd poparł PPK PFR. Chodzi tu o pracę nad pewną zmianą postaw. O zyskanie akceptacji przynajmniej w większym stopniu. I nie mam wątpliwości, że tą akceptację relatywnie łatwo pozyskać – w momencie, kiedy zaczyna się mówić językiem faktów, a mniej jest emocji, czy domysłów.

Pracodawcy dostrzegają wymierne korzyści z PPK. To, co może zaskoczyć to np. kwestia krytykowanego, czy słabo dyskutowanego zwrotu, czyli możliwości wypłaty pieniędzy z PPK właściwie w każdym czasie, ale z sankcją nie wypłacenia wszystkiego, co się ma na koncie. Otóż bardzo łatwo pokazać ten mechanizm jako taki, który powinien przekonać pracowników i przy okazji pracodawcę, że PPK może być swego rodzaju wehikułem finansowym – nie tylko na okoliczność emerytury, ale wypłaty na inne potrzeby - mówi.

Najgorsze działanie to takie działanie, które prowadzi do realizacji działań ustawowych, ale gdzie jednocześnie pracodawca ma poczucie, że swoje zadania wykonuje bezcelowo. System ciągle się zmienia. Mój rocznik trochę może nie radzi sobie z podejściem do zmian. My myślimy w kategorii np. rent dożywotnich zabezpieczeń naszych dzieci. Młodsze pokolenia w ten sposób nie myślą. Wiedzą, że świat się zmienia. I my też musimy o tym pamiętać. Mobilność przekłada się na finanse – na nasze potrzeby i sposoby ich zaspokajania. Język oszczędzania i wypłat do końca życia, w formie renty dożywotniej, nie jest językiem młodych ludzi. On pasuje do języka ZUS-u, a nie do systemu dobrowolnego oszczędzania, jakim jest PPK – kończy Krzysztof Nowak, prezes Mercer Poland.

Pracodawcy dostrzegają wymierne korzyści w budowie projektu PPK