statystyki

Czy rząd faktycznie pomaga niepełnosprawnym? Pieniądze są większe, ale cały sytem kuleje

autor: Mira Suchodolska18.05.2019, 20:00
Kiedy ostatnio podwyższono limit dopłat z NFZ do wózków elektrycznych (dla najciężej chorych), ich ceny natychmiast poszły w górę

Kiedy ostatnio podwyższono limit dopłat z NFZ do wózków elektrycznych (dla najciężej chorych), ich ceny natychmiast poszły w góręźródło: ShutterStock

Może i rząd dał więcej pieniędzy na pomoc osobom ze znaczną niepełnosprawnością, ale i tak za mało w stosunku do potrzeb. System jest niespójny, chaotyczny, pospinany na agrafki. Januszowy, można powiedzieć. I ekstremalnie nieżyczliwy.

Ś rodowisko RON – czyli rodziców osób ze znacznymi niepełnosprawnościami – ma zjechać z całej Polski do stolicy 23 maja. Zbiórka o 12.00 przed Pałacem Prezydenckim. Na facebookowych fanpage'ach wrze. Zwołują się, umawiają, pomstują na PiS: że oszukał, że system jak nie działał, tak nie działa, że ustawa za życiem to bubel. Pieniędzy też nie ma – bo te 100 zł z małym kawałkiem, o jakie podniesiono rentę socjalną (z 84 proc. do 100 proc. najniższej renty z ZUS), na pewno nie załatwia sprawy.

Rodzice w kalendarzach skreślają liczbę dni, jakie zostały do protestu i zapewniają, że nie odpuszczą. Że przez ostatni rok narosła w nich złość. Podsycana nie tylko brakiem dobrej zmiany, ale też pamięcią o upokorzeniach, jakie musieli przełknąć, kiedy razem z dziećmi okupowali Sejm, a politycy próbowali ich z niego wypchnąć. Mają poczucie, jakby nie istnieli, nie liczyli się w przeciwieństwie do „zdrowego społeczeństwa”, dla którego stanowią tylko obciążenie. Teraz do Sejmu ich nie wpuszczą, więc będą protestować na ulicach Warszawy i mówić o swoich postulatach. Na początek – 500 zł dodatku rehabilitacyjnego dla osoby niepełnosprawnej, bez kryterium dochodowego. Teraz otrzymują one rentę w wysokości 935 zł netto, a za takie pieniądze nie da się przeżyć, nie mówiąc o rehabilitacji, sprzęcie czy lekach.

– Jak słyszą w rejestracji, że idzie ta Hartwich z synem, to Kuba wchodzi od razu do gabinetu lekarza. Podobnie jak dzieci innych matek znanych z protestów w Sejmie. Kobiety z całego kraju piszą do mnie, że jak stały w kolejkach do specjalistów czy na rehabilitację, tak stoją dalej – opowiada Iwona Hartwich, liderka rodziców protestujących przed rokiem w budynku Sejmu. Jej niepełnosprawny syn, Kuba, został wybrany w ostatnich wyborach samorządowych na radnego Torunia. Kandydował z listy Koalicji Obywatelskiej. Na fanpage'u RON widnieje zastrzeżenie, że w żaden sposób nie jest to grupa polityczna, że zamierza domagać się pomocy dla swoich dzieci, często już dorosłych, od każdej ekipy rządzącej. Jednak przez środowiska prawicowe ludzie ci są postrzegani jako straż przyboczna opozycji. To przekonanie umocniła jeszcze niedawna wypowiedź Iwony Hartwich dla TOK FM: „My nie będziemy wspierać działań tego rządu. My ze strony rządu czujemy eutanazję na naszych dorosłych dzieciach”. W efekcie część opiekunów osób ze znaczną niepełnosprawnością – mimo że popiera postulaty RON – nie przyłączy się do protestu. Dziś w Polsce wszystko jest polityką, nawet jeśli dotyczy dofinansowania pampersów.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane