Pracownicze plany kapitałowe są nową, zaprojektowaną i wprowadzoną odgórnie przez państwo propozycją oszczędzania na przyszłą emeryturę. Docelowo mają się w nich znaleźć wszyscy pracownicy i zleceniobiorcy, czyli ci, za których pracodawca odprowadza składki na ubezpieczenia społeczne. W sumie ma to być nawet 11,5 mln osób. PPK mają uzupełnić system emerytalny, który w tej chwili opiera się przede wszystkim na państwowym Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. To ZUS będzie wypłacał podstawowe świadczenia przyszłym emerytom. Jak je obliczy? W największym skrócie zsumuje kapitał początkowy (naliczany tylko zatrudnionym przed 1999 rokiem) i wszystkie składki zapisane na indywidualnych kontach potencjalnych emerytów, a potem podzieli wynik przez obliczoną statystycznie liczbę lat, jakie świeżo upieczony emeryt ma jeszcze do przeżycia. To przydział pieniędzy na rok, wypłacany w miesięcznych ratach. Ci, którzy osiągną wiek emerytalny – przypominamy: dziś to 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn – i przepracowali co najmniej odpowiednio 20 i 25 lat, mogą mieć nadzieję, że ZUS wypłaci im przynajmniej najniższą emeryturę – dziś to 1100 zł brutto, czyli 934,60 zł do ręki. Średnia emerytura z ZUS wynosi dziś ok. 2,3 tys. brutto, czyli ok. 1,9 tys. netto. A świadczenia te pobiera już ponad 6 mln osób.

I liczba ta będzie rosła. Dziś jedna czwarta Polaków ma ponad 60 lat, a ogólna tendencja do wydłużania się ludzkiego życia przy jednoczesnym spadku liczby urodzeń sprawia, że jako społeczeństwo starzejemy się coraz bardziej. Szacuje się, że w 2050 r. seniorów będzie u nas aż 40 proc. Tymczasem nasz system emerytalny opiera się na zasadzie solidaryzmu społecznego. Składki pracujących dziś i wpływające do ZUS nie są ani odkładane, ani tym bardziej inwestowane. Na indywidualnych kontach pieniądze istnieją tylko w formie wirtualnego zapisu, a prawdziwe idą wprost na finansowanie bieżących emerytur dzisiejszych seniorów. W praktyce wygląda to tak, że na jednego emeryta zrzuca się czterech pracujących. Za lat 30 na jednego emeryta pracować będą statystycznie niespełna dwie osoby. Łatwo więc sobie wyobrazić, że skoro już dziś system zabezpieczenia społecznego nie zapewnia ludziom kończącym karierę zawodową przyzwoitych świadczeń (patrz wspomniana średnia), to za lat trzydzieści, gdy do grona seniorów wkroczą obecni 30-latkowie, może zwyczajnie zabraknąć pieniędzy na wypłaty. Dlatego każdy o swoją przyszłość powinien zadbać sam.

Od lat państwo próbuje tworzyć kolejne zachęty, które przejawiają się między innymi powstawaniem kolejnych projektów. Najnowszym są właśnie pracownicze plany kapitałowe (PPK), które mają uzupełnić istniejące do tej pory rozwiązania składające się na system zabezpieczenia społecznego. Pracodawcy mają obowiązek je stworzyć, a wszyscy pracownicy, którzy ukończyli 18 lat, a nie mają jeszcze lat 55, zostaną do nich zapisani z automatu, chociaż jeśli nie chcą w nich uczestniczyć, mogą zrezygnować.

Obowiązek nie dla wszystkich

Wszystkie firmy lub instytucje zatrudniające przynajmniej jedną osobę, za którą odprowadzają składki na ubezpieczenia społeczne, są zobowiązane do utworzenia dla członków swoich załóg pracowniczego planu kapitałowego (PPK).

Uniknąć tego nowego obowiązku mogą tylko najmniejsi pracodawcy, zatrudniający nie więcej niż 20 osób, ale tylko pod warunkiem, że wszyscy zatrudnieni zgłoszą na piśmie brak zainteresowania tą formą oszczędzania na emeryturę. Jednak uwaga – za namawianie ich do rezygnacji można ponieść karę finansową sięgającą nawet 1,5 proc. funduszu wynagrodzeń (czyli w wysokości obowiązkowych składek od wszystkich pracowników).

Zwolnieni z konieczności utworzenia PPK mogą być także ci pracodawcy, którzy utworzyli już w swoim zakładzie pracowniczy program emerytalny (PPE) i odprowadzają składki w wysokości co najmniej 3,5 proc. dla minimum jednej czwartej zatrudnionych.

Nie muszą płacić na PPK osoby prowadzące działalność gospodarczą i odprowadzające składki na ubezpieczenie społeczne za siebie (w tym samozatrudnieni) ani osoby fizyczne, które zatrudniają pracowników bez związku z działalnością gospodarczą (czyli na przykład nianię, ogrodnika albo pomoc domową). Uczestnikami PPK nie staną się również funkcjonariusze służb mundurowych ani rolnicy.

Pozostali zorganizować PPK muszą, kwestia tylko kiedy. Już 1 lipca obowiązek ten obejmie duże zakłady zatrudniające na koniec ubiegłego roku (dokładnie 31 grudnia 2018 r.) ponad 250 osób. Potem, co pół roku, obowiązek będzie się rozszerzał na kolejne grupy. Duże i średnie firmy dołączą do programu w styczniu i w lipcu 2020 r. Jako ostatnie, w styczniu 2021 r., najmniejsze przedsiębiorstwa oraz budżetówka. Warto wiedzieć, że małe firmy należące do większych grup kapitałowych mogą (choć nie muszą) przystąpić do PPK w terminie obowiązkowym dla największej ze spółek grupy.

Należy pamiętać, że dla wyliczenia liczby osób zatrudnionych w firmie nie ma znaczenia, czy pracownik ma pełny etat, jego część albo wykonuje obowiązki na podstawie umowy-zlecenia czy podobnej. Zatrudnionymi są tu wszyscy podlegający obowiązkowo ubezpieczeniom społecznym.