W 2018 r. gminy zdecydowały się umorzyć tylko 1,4 mln zł długu, jaki mieli rodzice, którzy bezprawnie otrzymywali świadczenia wychowawcze
Osoby, które otrzymywały pieniądze z programu 500+ mimo tego, że nie spełniały do tego warunków, są zobowiązane do zwrotu pieniędzy łącznie z odsetkami. Najnowsze dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) wskazują, że stan należności z tytułu bezprawnie pobranych świadczeń wychowawczych wynosił na koniec 2018 r. 21,6 mln zł.
– Najczęstszym powodem stwierdzania, że wsparcie było nienależne, jest brak zgłoszenia informacji o uzyskaniu dochodu przez członka rodziny, co spowodowało przekroczenie kryterium pozwalającego otrzymywać 500+ na pierwsze dziecko – mówi Sebastian Gajdzik, kierownik działu świadczeń Ośrodka Pomocy Społecznej (OPS) w Chorzowie.
Reklama
Marzena Szuleta, kierownik działu świadczeń rodzinnych Urzędu Miasta (UM) w Kaliszu, dodaje, że świadczenia są zwracane również wtedy, gdy dziecko zostało umieszczone w pieczy zastępczej lub doszło do innych zmian w sytuacji rodziny, np. zawarcia związku małżeńskiego, o których rodzic zapomniał powiadomić. Ponadto nienależne pobranie 500+ ma miejsce również wtedy, gdy okazuje się, że jeden z rodziców pracuje w innym kraju UE i zgodnie z unijnymi przepisami o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, pieniądze na dzieci powinny być wypłacane właśnie w tamtym państwie.
– Czasami zwrot dotyczy jednego lub kilku miesięcy, ale zdarzają się przypadki, gdy rodzic musi oddać pieniądze za cały okres świadczeniowy, bo to, że np. podjął pracę było ujawniane dopiero w momencie składania wniosku o wsparcie na następny. A wtedy jest niemała kwota – podkreśla Natalia Siekierka, kierownik działu świadczeń MOPS w Wrocławiu.

Reklama
Rodzice zwykle w takich sytuacjach tłumaczą się swoją nieświadomością lub próbują przerzucić winę na urzędnika, który miał ich wprowadzić w błąd. Tyle że takie usprawiedliwianie się jest o tyle nieuzasadnione, że w treści wniosku o 500+ znajduje się informacja o konieczności zgłaszania wszelkich informacji, które mogą mieć wpływ na uprawnienie do świadczeń (podobnie jak w decyzji przyznającej pieniądze).
Po tym, gdy rodzic otrzyma decyzję nakazującą zwrot nienależnego wsparcia, może wystąpić do samorządu o umorzenie długu (łącznie z odsetkami) – w całości lub części, a także o odroczenie terminu płatności lub rozłożenie na raty. Jednak gminy bardzo rzadko decydują się na takie rozwiązanie. Potwierdzają to statystyki resortu rodziny, które pokazują, że w ubiegłym roku umorzonych zostało tylko 1,4 mln zł.
– W latach 2016–2018 wydanych zostało 646 decyzji w sprawie nienależnie pobranych świadczeń wychowawczych na łączną kwotę 1,18 mln zł. W tym samym czasie podjęto trzy decyzje o umorzeniach należności w wysokości 8,2 tys. zł. – wylicza Danuta Wietoszko-Otapowicz z MOPR w Białymstoku.
Podobnie było w Gorzowie Wielkopolskim. Od początku funkcjonowania rządowego programu mieszkający tam rodzice pobrali niezgodnie z przepisami ponad 174,8 tys. zł., ale umorzone zostało tylko 4,5 tys. zł. Z kolei w Łodzi kwota nienależnych świadczeń sięgnęła 1,47 mln zł, a oddanych nie musi być jedynie 5,8 tys. zł.
Są też i takie gminy, gdzie w ciągu ostatnich trzech lat nie wydana została żadna decyzja umarzająca rodzicowi należności. Wśród nich są m.in. Bydgoszcz i Lublin.
Samorządy tłumaczą, że zgodnie z art. 25 ust. 10 ustawy z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 2134 ze zm.), decyzja darująca należności jest podejmowana, jeżeli zachodzą szczególnie uzasadnione okoliczności dotyczące sytuacji rodzinnej.
– Za umorzeniem powinna przemawiać wyjątkowo trudna sytuacja materialno-bytowa i zdrowotna, np. niepełnosprawność członka rodziny czy zdarzenie losowe. Nie jest nią z pewnością brak zatrudnienia – mówi Edyta Zaleszczak-Dyks, zastępca dyrektora Gdańskiego Centrum Świadczeń.
Agnieszka Łukasik, dyrektor Centrum Świadczeń Socjalnych w Łodzi dodaje, że umorzeniu podlega zwykle kwota odsetek, jeśli rodzic spłacił główną należność.
Rodzice mogą natomiast częściej liczyć na to, że gmina rozłoży im świadczeniowy dług na raty. Na przykład w Gdańsku w 2018 r. wydanych zostało 50 takich rozstrzygnięć, w Białymstoku 37. Natomiast łączna kwota świadczeń, w stosunku do których samorządy podjęły decyzję o zwrocie ratalnym, wynosiła 10,8 mln zł.