To pomysły zawarte w projekcie ustawy o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność. Dokument, do którego dotarliśmy (wersja datowana na 4 kwietnia 2019 r.), powstał z inicjatywy Adama Abramowicza, rzecznika małych i średnich przedsiębiorców. – Abolicja jest potrzebna, bo tysięcy przedsiębiorców nie stać na zapłacenie wysokiej zryczałtowanej składki – tłumaczy DGP Adam Abramowicz.

– Trzeba pomoc tym, którzy wpadli w tarapaty finansowe – dodaje Dariusz Ćwik, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RR. – Bez abolicji te firmy nigdy nie wyjdą z szarej strefy. Przy czym nie stracą na niej pracownicy, bowiem projekt ustawy wyklucza umorzenie składek za pracowników – dodaje.

Jakie są szanse na wejście projektu w życie? Po zakończeniu prac w biurze rzecznika MŚP może on trafić na ścieżkę rządową, czyli zostanie przekazany do konsultacji międzyresortowych oraz społecznych. Możliwy jest też drugi wariant – wówczas projekt od razu trafi do Sejmu jako projekt poselski. Dzisiaj trudno jednak przesądzać, który z nich zostanie wybrany.

Dla każdego

Zgodnie z projektem z możliwości umorzenia długów wobec ZUS będzie mógł skorzystać na swój wniosek prowadzący pozarolniczą działalność w okresie od 1 stycznia 1999 r. do 31 grudnia 2018 r. Umorzenie obejmie nieopłacone składki nie tylko na ubezpieczenia emerytalne, rentowe, ale także wypadkowe, zdrowotne oraz Fundusz Pracy. Abolicja będzie dotyczyć zarówno głównego zadłużenia z tytułu składek, jak i należnych od nich odsetek za zwłokę, opłat prolongacyjnych, kosztów upomnienia, opłat dodatkowych, a także kosztów egzekucyjnych naliczonych przez dyrektora oddziału ZUS, naczelnika urzędu skarbowego lub komornika sądowego.

– Z nowego rozwiązania skorzystają osoby obecnie prowadzące działalność gospodarczą oraz ci przedsiębiorcy, którzy już zakończyli swoją aktywność – tłumaczy Dariusz Ćwik. Na złożenie wniosku przedsiębiorca będzie miał 24 miesiące od momentu wejścia w życie ustawy. Umorzeniu będą podlegać także te należności, które przed wejściem w życie tej ustawy zostały rozłożone na raty i nie zostały opłacone do dnia złożenia wniosku o umorzenie. Postępowanie egzekucyjne będzie wstrzymane od złożenia wniosku do czasu uprawomocnienia się decyzji w tej sprawie. Z wnioskiem o umorzenie należności będą mogli także wystąpić m.in. spadkobiercy zmarłego przedsiębiorcy. Będą mieć na to także 24 miesiące.

Wprowadzenie indywidualnych kont dla przedsiębiorców spowodowało, że każda bieżąca wpłata do ZUS jest w pierwszej kolejności zapisywana na rzecz najstarszych należności. Jeśli więc prowadzący firmę miał duże zadłużenie, to każda wpłacana przez niego złotówka pokrywa długi.

– Wielu przedsiębiorców właśnie z tego powodu uciekło do szarej strefy – tłumaczy Dariusz Ćwik. – Jeśli zostaną umorzone ich długi wobec ZUS, zaczną znów legalnie prowadzić działalność. A państwo zyska wpływy ze składek i podatków – dodaje.

I żeby ułatwić powrót do legalnej działalności, od dnia złożenia wniosku o umorzenie zaległości ZUS będzie musiał wstrzymać przeksięgowywanie wpłat bieżących składek na poczet okresu, za który nastąpiło zadłużenie.

Nie wszyscy są za

Przedsiębiorcy są przekonani o tym, że w Polsce są potrzebne zmiany systemowe. – Abolicja nie rozwiąże problemu – mówi poseł Marek Jakubiak, wiceprzewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. – Konieczne jest obniżenie składek na ubezpieczenie społeczne dla wszystkich przedsiębiorców. I dlatego niezbędne są zmiany systemowe – dodaje.

Zanim to jednak nastąpi, konieczne jest przestrzeganie obowiązującego prawa.

– Abolicja jest złym rozwiązaniem, bo podważa autorytet prawa, żeby nie powiedzieć, że zachęca do nieszanowania prawa – podkreśla Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu i ekspert Konfederacji Lewiatan. – Patriotyzm wymaga od nas, żebyśmy się wywiązywali z naszych obowiązków, płacąc terminowo podatki i składki – dodaje.

Eksperci też mają wątpliwości, czy abolicja faktycznie uzdrowi zadłużone firmy.

– To złe rozwiązanie, bowiem z ustawy mają skorzystać wszyscy zadłużeni w ZUS. A takie rozwiązanie powinno być adresowane wyłącznie do tych, którzy z powodu zmiany przepisów lub też interpretacji ZUS wpadli w pułapkę zadłużenia – podkreśla Andrzej Strębski, niezależny ekspert ubezpieczeniowy. – I dlatego, jeśli rząd nie zbada przyczyn obecnej sytuacji, to za kilka lat sytuacja się powtórzy. I znów mali przedsiębiorcy podniosą krzyk, że konieczna jest następna abolicja – dodaje.

Nieoficjalnie mówi się, że zmiana prawa może kosztować ponad miliard złotych. Jaka faktycznie jest to kwota, będzie jednak wiadomo, kiedy ZUS oszacuje skutki projektu.

– Abolicja oznacza przyzwolenie na obchodzenie prawa, które skutkuje spadkiem wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – zauważa Bogdan Grzybowski, dyrektor wydziału polityki społecznej OPZZ i członek rady nadzorczej ZUS. – I niech nikogo nie zmyli fakt, że w 2018 r. ZUS zrezygnował ze wsparcia z budżetu państwa na kwotę 10,5 mld zł. Bez składek nie będzie środków na wypłaty emerytur – dodaje.