Nawet pół miliona cudzoziemców mogłoby przystąpić do PPK. Czy się na to zdecydują? Trudno powiedzieć, ale walka o nich już się zaczęła.
dr Marcin Wojewódka radca prawny, Kancelaria Prawa Pracy Wojewódka i Wspólnicy / DGP
Pracownicze plany kapitałowe nie tylko dla Polaków! O tym, że do programu mogą przystąpić również obcokrajowcy, można się przekonać, wchodząc na oficjalny portal dedykowany systemowi dobrowolnego oszczędzania na emeryturę. W zakładce dla pracowników ulotki informacyjne są dostępne w trzech językach: polskim, angielskim i ukraińskim.
Reklama
Jak wyjaśnia Bartosz Marczuk, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju (którego spółka zależna jest operatorem portalu www.mojeppk.pl), celem takiego rozwiązania było zapewnienie komfortu zarówno pracodawcom, jak i samym pracownikom chcącym dołączyć do programu. – Portal ma być kompendium wiedzy. A ponieważ w firmach na terenie kraju są zatrudnieni nie tylko Polacy, koniecznym było stworzenie informacji na temat PPK w różnych językach. Wybór padł na angielski, który jest językiem międzynarodowym. Poza tym zdecydowaliśmy się na ukraiński, bo z tego kraju pochodzi najliczniejsza grupa zagranicznych pracowników ubezpieczonych w ZUS, do których kierowany jest nowy system dobrowolnego oszczędzania – tłumaczy Bartosz Marczuk.

Reklama
Zdaniem ekspertów pomysł przygotowania materiałów informacyjnych w kilku wersjach językowych jest jak najbardziej słuszny. – Dzięki nim pracodawcy mają gdzie odsyłać zatrudnionych u siebie cudzoziemców zainteresowanych przystąpieniem do PPK – stwierdza Wojciech Trojanowski, członek zarządu Strabag.

Zachęta i reklama

Czy PPK ma więc szansę stać się kartą przetargową w walce o zagranicznych pracowników, w tym tych ze Wschodu, na których też coraz bardziej otwierają się zachodnie rynki? Niemcy wprost mówią, że chętnie zatrudnią u siebie obywateli zza naszej wschodniej granicy, bo tak jak my borykają się z deficytem fachowców. Według danych z III kwartału 2018 r. potrzebują ok. 1,24 mln specjalistów, inżynierów, osób z branży IT.
– PPK może mieć pozytywne przełożenie na polski rynek pracy – uważa Bartosz Marczuk. – Pracujący u nas obcokrajowcy, widząc, że instytucja publiczna dba o ich interesy, mogą być bardziej skłonni do pozostania w naszym kraju dłużej. Tym samym mogą zrezygnować z wyjazdu za pracą na Zachód. Poza tym dzięki PPK może też zostać ograniczona migracja polskich pracowników – przekonuje Marczuk.
Pracodawcy są jednak bardziej sceptyczni. Oczywiście wszyscy chcieliby, by PPK stało się kotwicą dla cudzoziemców pracujących w Polsce. Zwłaszcza branża przetwórcza, budowlana czy transportowa, które permanentnie już borykają się z brakiem rąk do pracy. Mają jednak wątpliwości, czy to możliwe. A nawet jeśli, to według nich trzeba będzie na to poczekać wiele lat. – Aby PPK zadziałał niczym wabik, potrzebna jest jego reklama. Świadomość na temat korzyści wynikających z programu jest ciągle bardzo mała. Nie dotyczy to tylko pracowników z zagranicy, ale i z Polski. Dlatego przed nami długa droga do tego, by program został przekuty w zyski dla polskiego rynku pracy. Uważam, że jeśli będą widoczne, to dopiero w długiej perspektywie czasu – mówi Dariusz Blocher, prezes zarządu spółki Budimex.
Podobnie twierdzi Marcin Cetnarowicz, radca prawny, partner w SSW Pragmatic Solutions, którego zdaniem promocja naszego kraju i rynku pracy za granicą jest bardzo potrzebna. A elementem tej promocji jak najbardziej może być PPK. – Jednak na obecnym etapie dużo ważniejsze niż taka reklama jest zapewnienie, aby PPK wystartowało i zaczęło prawidłowo funkcjonować. Dopiero jeżeli cały system PPK będzie sprawdzony w boju i będzie działał prawidłowo, otwiera się szansa, aby realnie wykorzystać ten element do walki o zagranicznego pracownika – podkreśla mec. Cetnarowicz.
Zdaniem pracodawców powinny też pojawić się kolejne wersje językowe ulotek dla pracowników, m.in. po rosyjsku, bo do Polski za pracą przyjeżdża coraz więcej osób z Kaukazu. PFR przyznaje jednak, że na razie nie ma w planach tworzenia takich materiałów w kolejnych wersjach językowych.

Studzenie optymizmu

Firmy obawiają się, że zasięg PPK wśród zagranicznych pracowników będzie ograniczony także z innych powodów. W ich ocenie ma szansę zadziałać głównie w stosunku do tych, którzy są w Polsce już od dłuższego czasu i nie planują w najbliższym czasie wracać do swojego kraju. Problem jednak w tym, że – jak wskazują pracodawcy – Ukraińcy przyjeżdżający do naszego kraju za pracą to często osoby w wieku 40–50 lat. Są mocno związane ze swoim krajem, bo w nim zostawiają rodzinę. – Samo PPK może nie wystarczyć, by przekonać Ukraińców do związania się z Polską na dłużej. Pracownicy z tego kraju przyjeżdżają do nas w dużej mierze na pół roku, do tego w jednym określonym celu, czyli zarobienia pieniędzy. W tym czasie tylko u nas pracują i śpią. A gdy już zarobią tyle, ile przewidywali, wracają na Wschód – tłumaczy Dariusz Blocher.
– Dla nich ważne jest tu i teraz. Nie myślą, co będzie za 20 lat czy więcej – wtóruje Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.
Nadzieja jednak w tym, że w ostatnich latach przyjeżdża do nas coraz więcej młodych osób, które Polskę traktują po pierwsze jako miejsce do zdobycia wykształcenia. To oni mają w przyszłości zasilić nasz rynek pracy. – Pytanie tylko, na ile już myślą o swojej emeryturze. A zatem na ile PPK może być dla nich zachętą, by ostatecznie osiąść w naszym kraju, a nie wyjeżdżać dalej na Zachód po zdobyciu dyplomu – zastanawia się Maciej Wroński.
Problem z ukraińskimi pracownikami jest jeszcze taki, że wielu z nich jest zatrudnionych w kraju przez mniejsze i średniej wielkości firmy. Te natomiast niekoniecznie oceniają PPK jako benefit. Z prostej przyczyny – dla nich system jest dodatkowym obciążeniem finansowym. Dlatego nie będą zachęcać swoich pracowników do wchodzenia do programu, a to może się okazać niezbędne, by ostatecznie zatrudnieni podejmowali takie decyzje.
– Działania w tym zakresie powinny być systemowe. Mamy w planach akcję uświadamiającą na temat zasad programu. Co więcej, nasze ulotki informacyjne zamierzamy dystrybuować do pracowników nie tylko w języku polskim, ale też ukraińskim i rosyjskim – podkreśla Wojciech Trojanowski.
Nie bez znaczenia jest też to, że znaczny odsetek cudzoziemców w Polsce jest zatrudnionych sezonowo lub tymczasowo. Dla takich osób PPK to żadna korzyść. – Nie sądzę, aby takiego pracownika udało się skutecznie przekonać do tego, aby zaczął odkładać część swojej pensji do PPK, nawet po przedstawieniu niewątpliwych korzyści z tym związanych. Poza tym próba zachęcenia takich pracowników do uczestnictwa w PPK wymagałaby bardzo mocnego wyeksponowania uprawnienia uczestnika do szybkiego i sprawnego wycofania środków z PPK w każdym czasie, tj. ich zwrotu, co ani nie odpowiada głównym założeniom i celom ustawy o PPK, ani też nie leży w interesie instytucji finansowych i animatorów tego projektu. Być może perspektywa będzie nieco inna w przypadku pracownika zagranicznego zamierzającego osiąść w Polsce na stałe. Uważam jednak, że PPK nie będzie istotnym czynnikiem branym pod uwagę przy takiej decyzji – podkreśla Marcin Cetnarowicz.
Wreszcie nie można również tracić z pola widzenia, że PPK to dobrowolny system, na który zrzuca się nie tylko pracodawca, ale też sam pracownik ze swojego wynagrodzenia netto. Dlatego przez osoby, które do Polski przyjeżdżają tylko zarobić, może być potraktowany jako dodatkowy podatek.
– Z tego powodu tak ważne jest rozreklamowanie systemu oraz zalet, jakie z niego płyną dla pracowników. Jest to szczególnie ważne w kontekście pracowników ze Wschodu, którzy mogą dostrzec w prywatnym polskim systemie większą gwarancję godziwej emerytury na starość niż w publicznym ukraińskim. Inaczej PPK mało kogo przekona – uważa Wojciech Trojanowski.

Przekonać pracownika

Mimo tych obaw pracodawcy deklarują, że będą próbowali zrobić użytek z PPK i z jego pomocą zachęcali do dłuższej pracy w Polsce. Pewne możliwości stwarza im tu przewidziana w systemie dobrowolność w zakresie składek. – Wpłata podstawowa na PPK wyniesie ze strony pracodawcy 1,5 proc., a pracownika 2 proc. jego wynagrodzenia stanowiącego podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Firma będzie mogła jednak zadeklarować dokonywanie wpłaty dodatkowej w wysokości do 2,5 proc. I to może być element zachęty dla tych obcokrajowców, którzy zdecydują się zostać w naszej firmie dłużej – dodaje Dariusz Blocher.
Korzyści dla pracowników z PPK są jednakowe bez względu na to, z jakiego kraju pochodzą. To dodatkowe środki na przyszłość (np. na emeryturę), które będą wypłacane nawet wtedy, gdy uczestnik systemu opuści Polskę. Ich wypłata będzie następowała na takich samych zasadach, jak wypłata na rzecz obywateli polskich, tj. standardowo – po osiągnięciu 60. roku życia, ewentualnie wcześniej (np. na własny wkład mieszkaniowy czy w razie poważnego zachorowania). Poza tym możliwa jest likwidacja (zwrot) oszczędności, choć w tym przypadku trzeba liczyć się z określonymi potrąceniami na rzecz ZUS oraz skarbówki. ©℗
ok. 540 tys. cudzoziemców – jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych – jest ubezpie czonych w ZUS, z czego ponad 400 tys. to obywatele Ukrainy

rozmowa

Narodowość nie ma znaczenia

Czy PPK mogą być zachętą dla cudzoziemców, by szukali pracy w Polsce?
Byłbym raczej ostrożny w wiązaniu atrakcyjności pracy w Polsce dla obcokrajowców z faktem oferowania jakiegokolwiek świadczenia o charakterze długoterminowym przez pracodawcę. Bez względu na to, czy jest to PPK, PPE czy inne rozwiązanie. Moim zdaniem o atrakcyjności decydują głównie takie czynniki, jak wysokość wynagrodzenia wypłacanego tu i teraz, pewność zatrudnienia, możliwość rozwoju oraz czasowego zasymilowania się. Każde świadczenie długoterminowe będzie natomiast miało znaczenie dla tych, którzy zdecydują się zostać w Polsce na stałe i do emerytury. W tym znaczeniu PPK mogą być taką zachętą.
Może trzeba bardziej rozreklamować PPK na świecie?
W zakresie PPK lepiej skupić się na działaniach krajowych – w stosunku do już obecnych na naszym rynku pracowników, bo tu na pewno będzie duże wyzwanie. Te lokalne działania powinny też być adresowane do obcokrajowców, bo przecież stanowią oni zauważalny procent zatrudnionych i mogą w PPK uczestniczyć. Dlatego pomysły w postaci ulotek i innych materiałów w językach obcych, np. po ukraińsku czy po angielsku – tak z portalu www.mojeppk.pl, jak też niektórych przyszłych usługodawców PPK – zasługują na pochwałę. Tak trzymać.
Co może zyskać nasz kraj dzięki temu, że do PPK będą przystępować obcokrajowcy?
Więcej środków w PPK to większy impuls dla warszawskiej giełdy i dla naszej całej gospodarki. To dobre rozwiązanie zarówno z perspektywy makroekonomicznej, jak i indywidualnych kieszeni.
A czy z przystąpieniem obcokrajowca do PPK wiążą się jakieś zagrożenia? O czym powinien w związku z tym pamiętać? Na co zwrócić szczególną uwagę?
Nie nazwałbym tego zagrożeniami, ale raczej wyzwaniami. Inwestowanie na rynku kapitałowym wymaga pewnej edukacji finansowej i zrozumienia jego zawiłości. Nawet jeśli PPK są pomyślane jako w miarę bezpieczne i proste rozwiązanie, to z pewnością trzeba te zasady dobrze wytłumaczyć i zrozumieć. Tutaj znaczenie może mieć bariera językowa. Dlatego warto dopuścić możliwość komunikacji i składania dyspozycji, np. w językach ojczystych obcokrajowców. Niestety tutaj ani ustawa o PPK, ani ustawa o języku polskim nie idą w sukurs cudzoziemcom. Warto też zastanowić się nad dopuszczeniem możliwości składania deklaracji rezygnacji z wpłat do PPK np. w języku ukraińskim.