Sprawa dotyczyła odwołania od decyzji powiatowego, a następnie wojewódzkiego inspektora sanitarnego, którzy zgodnie uznali, iż schorzenie Beaty N. – zespół cieśni nadgarstka – nie jest chorobą zawodową.
Pani N. pracowała przez niespełna 4,5 roku w jednym z hipermarketów należących do ogólnopolskiej sieci. Była zatrudniona na stanowisku sprzedawcy-kasjera, ale wykonywała też różne inne prace – m.in. transportowała towar z magazynu do poszczególnych działów, układała go na półkach itp. Pani N. i inne pracownice często prowadziły wózki załadowane ciężkimi paletami, znacznie przekraczającymi dozwolone normy wynikające z przepisów bhp. W dodatku – co ustalono w późniejszym procesie – ewidencja czasu pracy w tym markecie zawierała istotne braki, nieprawidłowo rozliczano np. godziny nadliczbowe, nie wykazując części z nich w odpowiednich rejestrach.
Po rezygnacji z pracy Beata N. odczuwała już dolegliwości w rękach. Zgłosiła się więc do Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy, gdzie jednak wydano orzeczenie odmawiające uznania schorzenia za chorobę zawodową, gdyż jej zajęcie było pracą: „zmienną, niemającą charakteru pracy monotypowej, a wykonywane czynności o zróżnicowanym charakterze nie powodowały nadmiernego obciążenia układu ruchu”. Analogiczne orzeczenie wydał Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego, wskazując jedynie na pozazawodowe przyczyny schorzenia (głównie zmiany w układzie kostnym i stawowym).
Reklama
W efekcie powiatowy inspektorat sanepidu wydał decyzję odmawiającą uznania schorzenia pani N. za chorobę zawodową, a jej odwołanie oddalił inspektor wojewódzki. Sprawa trafiła do sądu.
Rozpoznający skargę na decyzję sanepidu wrocławski WSA nie dopatrzył się nieprawidłowości – mimo przedstawienia przez byłą pracownicę świadków potwierdzających sposoby wykonywania pracy, nieprawidłowości w hipermarkecie w zakresie bhp, pracę ponadnormatywną itd. Również przedłożone przez nią zaświadczenia lekarskie nie zostały uznane przez sąd za dowody mogące obalić orzeczenia i decyzje odmawiające uznania choroby.
Sprawę ostatecznie zamknął NSA, który w całości oddalił skargę kasacyjną pełnomocnika Beaty N. Uzasadniając wyrok, wskazał, że postępowanie w przedmiocie ustalenia choroby zawodowej jest postępowaniem szczególnym, gdzie istotne znaczenie mają orzeczenia lekarskie podejmowane przez upoważnione organy.
– Tych orzeczeń nie mogą podważyć zaświadczenia lekarskie uzyskane w trybie zwykłych konsultacji czy badań, ewentualnie prywatnego leczenia, tym bardziej gdy nie ma ich w aktach sprawy, co do której orzekały upoważnione jednostki – powiedziała sędzia Renata Detka.
Podobnie NSA ocenił zeznania świadków na okoliczność naruszeń zasad bhp i pracy poza normalnymi godzinami. Mogą one – zdaniem sądu – co najwyżej świadczyć o naruszeniach przepisów prawa pracy. Ale nie stanowią dostatecznych dowodów na to, że prace te spowodowały u poszkodowanej chorobę zawodową.

ORZECZNICTWO

Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 29 marca 2019 r., sygn. I OSK 1045/17