Unijny proces legislacyjny dotyczący dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów jest już na finiszu – o czym dwa dni temu w wywiadzie dla DGP informował Stanisław Szwed, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej („Utrzymać roczny rodzicielski” – DGP nr 36 z 20 lutego 2019 r.). W zasadzie nie należy się już spodziewać większych zmian.

Tygodnik GP 22.02.19.

Tygodnik GP 22.02.19.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Nowa dyrektywa nałoży na poszczególne państwa wiele obowiązków związanych z polepszeniem sytuacji rodziców w pracy. Niektóre rozwiązania mają już swoje odpowiedniki w polskim porządku prawnym. Najlepszym tego przykładem jest urlop ojcowski, a także zapewniona przez nasze ustawodawstwo krajowe ochrona trwałości zatrudnienia pracowników korzystających z niektórych uprawnień rodzicielskich. Nie ulega jednak wątpliwości, że nasze przepisy nie w pełni realizują wytyczne dyrektywy – większość jej postulatów to albo rozwiązania wprowadzone u nas tylko częściowo, albo w ogóle nie uregulowane w polskim prawie pracy. Konieczne będzie więc dokonanie w naszym prawie kilku kluczowych zmian. Najtrudniejsza może być ta w obszarze urlopów rodzicielskiego i wychowawczego. Eksperci przekonują, że nie obejdzie się też bez modyfikacji na gruncie urlopu określanego w dyrektywie mianem opiekuńczego (u nas w postaci dni opieki nad dzieckiem) czy w obszarze elastycznej organizacji czasu pracy.

Istotne jest przy tym także, że zmiany nie obejmą wszystkich, którzy dziś w Polsce korzystają z szeroko pojętych uprawnień rodzicielskich. ‒ Dyrektywa reguluje sytuację jedynie pracowników. Polskie przepisy i wynikające z nich uprawnienia dotyczą z kolei w pewnej mierze także innych osób objętych ubezpieczeniem społecznym w razie choroby i macierzyństwa – zauważa Przemysław Ciszek, radca prawny, partner w C&C Chakowski & Ciszek.

TO TYLKO FRAGMENT TEKSTU. CAŁOŚĆ PRZECZYTASZ W "TYGODNIKU GAZETY PRAWNEJ" >>>>>