Powodem zajęcia się sprawą była indywidualna interpretacja (decyzja nr WPI /200000/43/ 189/ 2016 oddziału ZUS w Lublinie z 5 marca 2016 r.) wydana na wniosek spółki giełdowej.
Korzystając z możliwości wynikającej z ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U z 2015 r. poz. 584 ze zm.) wystąpiła ona o interpretację przepisów dotyczących obowiązku opłacania składek od zwrotu kosztów dojazdu z miejsca zamieszkania członka rady nadzorczej do centrali spółki. Osoby te obowiązkowo muszą uczestniczyć w posiedzeniach rady nadzorczej. Spółka uważała, że takie kwoty są zwolnione z opłacania składek na ZUS. A to dlatego, że w znowelizowanym w 2014 r. rozporządzeniu ministra pracy i polityki społecznej w sprawie szczegółowych zasad ustalania podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalnej i rentowe przewidziano katalog przychodów, od których się nie płaci daniny na rzecz ZUS. W tej grupie są m.in. diety oraz należności wypłacane pracownikowi z tytułu podróży służbowej. Co więcej, spółka dowodziła, że skoro wynagrodzenie członków rad nadzorczych jest podstawą do oskładkowania, to osoby te powinny także korzystać ze zwolnień na takich samych zasadach jak pracownicy.
ZUS jednak uznał taką interpretację za błędną. Pytający odwołał się do sądu, ale przegrał w kolejnych dwóch instancjach. Kasacja trafiła do Sądu Najwyższego.
Reklama
W czasie rozprawy okazało się, że zaskarżona decyzja była jedną z ostatnich negatywnych wydanych przez ZUS. Z Centrali ZUS bowiem niedługo po tym przyszła zmieniona interpretacja przepisów. I od 2017 r. spółki nie muszą płacić składek od zwrotów kosztów takich podróży. A to dlatego, że ZUS zwalnia te wydatki z oskładkowania.
– Taka zmiana wprowadziła chaos, bo firmy, zapoznając się z różnymi interpretacjami, nie wiedzą co robić – podkreślał w czasie rozprawy Marcin Kaleta, pełnomocnik skarżącej spółki.

Reklama
Zdaniem SN spółka miała rację, nie chcąc płacić składek od zwrotów kosztów dojazdów członków rady nadzorczej. Jak podkreśliła sędzia sprawozdawca Jolanta Frańczak, skarżąca spółka w sposób prawidłowy wskazała, że w tym przypadku konieczne jest odwołanie się do kodeksu spółek handlowych i do funkcji podstawowej, jaka jest nałożona na członków rady nadzorczej, czyli do funkcji kontrolnej.
– Gdybyśmy przyjęli, tak jak chce organ rentowy w tej zaskarżonej decyzji, to nie byłoby możliwe wprost przeniesienie uprawnień pracowniczych na członków rad nadzorczych. A stosowanie przepisów musi uwzględniać odmienności, które wynikają z funkcji przez nich pełnionych – podkreśliła sędzia SN Jolanta Frańczak.
SN podkreślił, że wyłączenia, jakie zostały wymienione w przywołanym rozporządzeniu, odnoszą się do pracowników. Ale już odmienna regulacja znalazła się w ustawie o PIT, gdzie literalnie zostało zapisane, że z konieczności opłacania podatku dochodowego zostały wyłączone należności nie tylko za czas podróży służbowych pracowników, ale także osób niebędących pracownikami.
– Nie można w prosty sposób kalkować zasad dotyczących podróży służbowej pracownika do podróży członka rady nadzorczej. I dlatego ustawodawca uwzględnił różnice w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych – dodała.
Skoro więc takie zryczałtowane wypłaty są zwolnione z podatku, to także nie powinny być oskładkowane. Spółka nie ma więc obowiązku odprowadzania z tego tytułu daniny do ZUS – stwierdził SN i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu we Wrocławiu.

orzecznictwo

Wyrok SN z 15 stycznia 2019 r., sygn. akt II UK 474/17. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia