"Dziś każda śmierć jest po nic". Rozmowa o przemocy w rodzinie z szefową Niebieskiej Linii

autor: Paulina Nowosielska11.01.2019, 07:00; Aktualizacja: 12.01.2019, 11:47
To hasło kampanii z 1996 r. W połowie lat 90. termin „przemoc w rodzinie” był nowością. Do tego czasu mówiło się: „znęty”.

To hasło kampanii z 1996 r. W połowie lat 90. termin „przemoc w rodzinie” był nowością. Do tego czasu mówiło się: „znęty”.źródło: ShutterStock

W obecnym składzie zespołu monitorującego ds. przemocy w rodzinie nie ma przedstawiciela ministra sprawiedliwości, za to jest reprezentant ministra kultury. Tak, jakby ktoś uznał, że przemoc w rodzinie jest elementem naszego dziedzictwa.

Jeśli mężczyzna uderzy kobietę na ulicy, są na to paragrafy i wina sprawcy jest bezsporna. Dlaczego sytuacja radykalnie się komplikuje, gdy do pobicia dojdzie w domu?

Bo wciąż wiele osób na relacje w rodzinie patrzy podejrzliwie: „Nie ma dymu bez ognia”, „Jak sobie pościele, tak się wyśpi…”, czyli jeśli dostała, to pewnie zasłużyła lub sprowokowała.

Bo zupa była za słona?

To hasło kampanii z 1996 r. W połowie lat 90. termin „przemo c w rodzinie” był nowością. Do tego czasu mówiło się: „znęty”.

Znęty?

W polskim prawie obszar związany ze stosowaniem przemocy w rodzinie jest znany od kilkudziesięciu lat. Został opisany w art. 207 kodeksu karnego. Policja, prokuratorzy i sędziowie mówili o tym paragrafie slangowo: „znęty i alimenty”. Czyli: patologiczne rodziny, w których bez przerwy ktoś pije, bije i ciąga drugich po sądach. Organizacje feministyczne od połowy lat 80. uczulały, że zapis o „znęcaniu się” jest przestarzały, nie pasuje do rzeczywistości. Że poza przemocą fizyczną są inne, równie dotkliwe zachowania, destrukcyjne dla ludzi tworzących rodzinę. Państwo nie może reagować dopiero wtedy, gdy dojdzie do zabójstwa czy ciężkiego pobicia.

Tak narodził się pomysł ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Jej pierwowzór był kompromisem?

Uczestniczyłam we wszystkich pracach legislacyjnych nad tym dokumentem. Projekt ustawy z 2005 r., wnoszony jeszcze przez Izabelę Jarugę-Nowacką, miał ok. 10 stron. Gotowa ustawa została zredukowana do półtorej kartki. To pokazuje skalę tego kompromisu. Kolejne rozwiązania proponowane w tym dokumencie po prostu z niego wypadały. Została przyjęta w ostatnim głosowaniu ostatniego dnia kadencji ówczesnego parlamentu. Gdyby nie weszła w tym kształcie, nie byłoby jej w ogóle.

Który zapis był wtedy wywrotowy?


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (2)

  • onepropos(2019-01-12 15:00) Zgłoś naruszenie 10

    Oburzajace jest przedstawianie mezczyzn jako jedynych sprawcow przemocy domowej. Jeszcze bardziej oburza forsowanie policyjnych nakazow opuszczenia domu ktore statystyczie czesciej dotycza mezczyzn 90% sprawcow niz kobiet tylko 8% kobiet sprawczyn przemocy domowej jest aresztowana.

    Odpowiedz
  • onepropos(2019-01-12 14:54) Zgłoś naruszenie 10

    Oburzajace jest to, ze wedlug roznych ngo sprawca przemocy jest zawsze mezczyzna. Oczywiscie dowod jest anegdotyczny statystyki polskie i krajow zachodnich nie sa cytowane na poparcie tego klamstwa. System slepo wierzacy kobietom jaki wyrosl na tym gruncie jest skrajnie stronniczy. Np wedlug badan usa policja aresztuje 90% nezczyzn sprawcow i 8% kobiet sprawcow przemocy. Ale tego chce feminizm od lat zmiekczajacy opinie spoleczna na ten temat.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane