Przy okazji cyklicznego badania aktywności ekonomicznej Polaków BAEL statystycy GUS sprawdzili wpływ otrzymywania 500+ na sytuację na rynku pracy. Wynika z niego, że spośród całej grupy 5,9 mln Polaków, którzy są beneficjentami świadczenia, wpływa ono na zachowania 293 tysięcy osób na tym rynku.  Aż dla łącznie 151 tys. osób 500 plus było pozytywnym bodźcem. 76 tysięcy z tej grupy, pod wpływem świadczenia zaczęło pracę a 75 tysięcy zaczęło jej szukać. Przeciwny dezaktywujący skutek otrzymanie pieniędzy z 500+ miało mieć dla dwa razy mniejszej grupy - 67 tys. osób. Z czego 34 tys. zadeklarowało, że przestało szukać pracy a i 33 tys. osób, że z niej zrezygnowało.

To wręcz sensacyjne wyniki. Przede wszystkim dlatego, że są sprzeczne ze wszystkimi publikowanymi do tej pory analizami, w których wskazywano na negatywny wpływ programu na sytuację na rynku pracy. Wielu ekspertów mówiło wprost: świadczenie zniechęca do podejmowania zatrudnienia, dezaktywizuje przede wszystkim kobiety.

GUS zadał Polakom pytanie o wpływ 500+ na ich życie zawodowe przy okazji cyklicznego badania aktywności ekonomicznej BAEL. – Chcieliśmy sprawdzić, jak to wygląda w oczach samych zainteresowanych. To ich subiektywna ocena – tłumaczy Marcin Szczepaniak z departamentu rynku pracy w urzędzie.

Opublikowane dane budzą wątpliwości Igi Magdy z Instytutu Badań Strukturalnych i SGH, która analizowała wpływ świadczenia wychowawczego na dezaktywizację zawodową. – Dlaczego fakt, że ktoś otrzymuje 500 czy 1000 zł, miałby skłonić go do szukania pracy? Gdyby nie dostał tych pieniędzy, to nie rozglądałby się za zajęciem? Przecież to nielogiczne – komentuje.

Resort pracy argumentuje, że dodatkowe pieniądze mogły np. ułatwić organizację opieki nad dziećmi, która bywa kosztowna i zniechęca do podejmowania zatrudnienia. Szczególnie w pierwszych latach po narodzinach potomka.– Cień dezaktywizacji wisi nad 500+ niezasłużenie. Choć od jakiegoś czasu było wiadomo, że program miał wpływ na życie zawodowe ok. 300 tys. osób, to nikomu nie przyszło do głowy, że sporą część tej grupy pieniądze zachęciły do podjęcia zatrudnienia. To jest przełom w ocenie – uważa minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

500 plus spowodowało, że więcej Polaków było „stać na pracę”. Mogli oni zapewnić opiekę nad dziećmi. Wciąż brakuje dobrej oferty żłobkowej czy taniej opieki w domu nad dzieckiem do 3. roku życia. W stolicy stawka godzinowa dla opiekunki wynosi między 15 a 25 zł. Przy 8 godzinach pracy trzeba się liczyć z kosztem ok. 3 tys. zł. Prywatny żłobek to koszt rzędu 1–1,5 tys. zł. A liczba miejsc w państwowych nadal jest niewystarczająca. Że jest to faktycznie problem, potwierdzają również najnowsze badania GUS.

Liczba biernych zawodowo matek zwiększyła się z 877 tys. do 918 tys.

Niemal 400 tys. rodziców nie mogło korzystać z formalnych usług opiekuńczych, pomimo że chcieli i potrzebowali takich form opieki nad dziećmi. Aż 175 tys. osób (czyli 47 proc.) jako przyczynę tej sytuacji podało brak dostępności formalnych usług opiekuńczych, dla 72 tys. osób (czyli ok. 20 proc.) problemem był zbyt wysoki koszt oferowanych usług. Dla 40 tys. osób (tj. 10,8 proc.) problemem był brak usług odpowiedniej jakości lub rodzaju. Pozostała część (85 tys. osób) wskazała na inne powody związane z oferowanymi usługami opiekuńczymi.

Do brexitu zostało mniej niż 100 dni. Oto pięć możliwych scenariuszy >>>

Pocieszające jest to, że sytuacja jest lepsza niż osiem lat temu. W 2010 r. aż 68 proc. nie korzystało z usług opiekuńczych (teraz jest to ok. 50 proc.).

– Moim zdaniem ludzie postrzegają rynek pracy jako szansę. Jest pokusa wyższych wynagrodzeń i robią szacunek, czy opłaca się wynająć opiekunkę czy posłać dziecko do żłobka lub przedszkola. 500 plus miało być bonusem, a nie powinno zastępować pracy. Polacy garną się do pracy. Chcemy kupić mieszkanie, urządzić się, nie jesteśmy bierni – mówi w rozmowie z DGP minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Przykładem może być statystyczna rodzina, w której matka mogłaby zarobić pensję minimalną nieco ponad 1500 zł, ale jednocześnie musiałaby na opiekę wydać około 1000 zł. Wówczas z pensji zostawałaby jej jedna trzecia. Jeśli ta sama rodzina otrzyma 500 czy 1000 zł ze świadczenia wychowawczego, to łączna korzyść z pracy i świadczenia znacząco rośnie.

To tłumaczenie nie przekonuje jednak części badaczy. – Żłobki i przedszkola to część prawdy, ale nie wiem, jakie mogą być inne przyczyny aktywizacji zawodowej – mówi prof. Piotr Szukalski. – Oczywiście gdyby faktycznie efekt reformy był taki, jak w tych odpowiedziach, to byłaby fenomenalna wiadomość. Skąd jednak w takim układzie jednocześnie bierze się spadek aktywności zawodowej matek widoczny w BAEL-u? – pyta Michał Myck z Centrum Analiz Ekonomicznych. Jak pokazują wyniki BAEL w gospodarstwach domowych otrzymujących 500 plus między I i II kwartałem liczba matek biernych zawodowo zwiększyła się z 877 tys., do 918 tys., a współczynnik zatrudnienia spadł w tej grupie z 67 do 66 proc. Podobne wątpliwości ma Iga Magda, która w raporcie Instytutu Badań Strukturalnych oceniła, że między III kwartałem 2016 r. a II kwartałem 2017 r. 91–103 tys. kobiet zrezygnowało z zatrudnienia lub poszukiwania pracy na skutek programu „Rodzina 500+”.

Dlatego badacze zastanawiają się, czy te różnice nie biorą się z faktu, że ta dodatkowa część BAEL-u opiera się wyłącznie na deklaracjach respondentów. A w takim przypadku część osób może starać się odpowiadać w nim tak, by dobrze wypaść. – Dla części sytuacja może być krępująca (rezygnuję z pracy, by żyć na koszt państwa) – więc deklaruje, że 500 plus nie miało wpływu na tę decyzję, bo w swoim przekonaniu to zły szef i złe warunki były powodem odejścia, a nie 500 plus. Znów pytanie jest raczej o to, co by było bez 500 plus – podkreśla Michał Myck, którego zdaniem najnowsze badania GUS dają zbyt optymistyczny obraz. Jego zdaniem na decyzje dotyczące zatrudnienia wpływa wiele czynników: od sytuacji na rynku, dostępności przedszkoli, wysokości płac, po kwestie instytucjonalne – między innymi podatki i świadczenia.