"Perspektywy dla nas są bardzo obiecujące - pod pewnymi warunkami. Odwiedziłem Wietnam, Filipiny, Indie oraz Bangladesz. Te kraje mają swoją specyfikę, natomiast łączy je to, że podaż pracowników z tych krajów jest duża. Obecnie państwa te zasilają pracownikami rozwinięte kraje sąsiednie, np. Japonię, Koreę Południową i Tajwan, a także kraje arabskie. Są to pracownicy wykwalifikowani, np. spawacze, szwaczki, tapicerowie, pracownicy przemysłu stoczniowego. Tych pracowników nie mamy zarówno wśród personelu polskiego, jak i ukraińskiego" - mówi Paweł Kułaga, prezes Foreign Personnel Service i Greygoose Outsourcing.

"Długość pobytu pracowników z Azji w Polsce jest warunkowana przepisami prawa. Muszą oni uzyskiwać pozwolenie na pracę, co przedłuża procedurę. Muszą też aplikować w konsulacie o wizę. Kolejka osób oczekujących pod konsulatem w New Dehli liczy kilkaset osób. Dłużej oczekują na uzyskanielegalizacji, są też związane z tym większe koszty, natomiast długość i
stabilność zatrudnienia jest korzystniejsza" - twierdzi Kułaga.

więcej
Wideo

Czy Azja może zastąpić Ukrainę w dostarczaniu pracowników na polski rynek?