Przepis wymagający posiadania alimentów obowiązuje, jeśli samotny rodzic ubiega się o świadczenie wychowawcze na swoje pierwsze dziecko, nie ma zaś zastosowania, gdy dotyczy drugiego lub kolejnego. Taki wyrok zapadł niedawno w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym (WSA) w Warszawie.
Samo orzeczenie, o czym pisaliśmy wczoraj na łamach DGP, budzi wątpliwości co do tego, czy sąd nie poszedł zbyt daleko w swojej wykładni przepisów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Przy okazji rodzi się jednak o wiele istotniejsze pytanie: o sens i zasadność żądania ustalenia alimentów w przypadku rodzica, który chce świadczenia 500+ wyłącznie na drugie dziecko.
W tym momencie trzeba się trochę cofnąć w czasie, do kwietnia 2016 r., kiedy startował program 500+. Wtedy kwestia alimentów nie miała w ogóle znaczenia. Tyle że bardzo szybko część osób zaczęła wykorzystywać tę sytuację i przy składaniu wniosku deklarowała, że samotnie zajmuje się dzieckiem, chociaż w rzeczywistości pozostawała w nieformalnym związku i mieszkała z jego ojcem lub matką. Przy czym takie nadużycia dotyczyły ubiegania się o świadczenie na pierwsze dziecko, które jest uzależnione od spełnienia kryterium dochodowego. Dzięki temu, że drugi rodzic nie był wliczany do składu rodziny, można było fikcyjnie obniżyć wysokość dochodu, aby zmieścić się w progu pozwalającym dostać pieniądze.