Urodzenie martwego dziecka jest równoznaczne z brakiem sprawowania nad nim opieki, to zaś wyklucza możliwość uzyskiwania świadczenia rodzicielskiego.
Tak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Gliwicach, który rozpatrywał skargę dotyczącą tzw. kosiniakowego. Przysługuje ono osobom, które po urodzeniu dziecka nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego z ZUS, np. bezrobotnym lub studiującym matkom. W sprawie, która trafiła do sądu, gmina odmówiła jego przyznania kobiecie, której potomek przyszedł na świat martwy. Powołała się przy tym na brzmienie art. 17c ust. 9 pkt 3 ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1518 ze zm.). Zgodnie z nim kosiniakowe nie może być przyznane, jeśli ubiegająca się o nie osoba nie sprawuje lub zaprzestała sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem.
Matka złożyła odwołanie od tej decyzji do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO). Wskazywała w nim, że urodzenie martwego dziecka nie odnosi się do okoliczności określonych w art. 17c ust. 9 pkt 3 ustawy. Według niej, gdyby ustawodawca chciał ograniczyć prawo rodziców, których dziecko urodziło się martwe, do świadczenia rodzicielskiego, zawarłby w przepisach ograniczenie analogiczne do tego, które obowiązuje w art. 15b ustawy w stosunku do becikowego. To może być bowiem przyznane, gdy dziecko urodziło się żywe. Ponadto zdaniem skarżącej, skoro kosiniakowe jest odpowiednikiem zasiłku macierzyńskiego, który jest wypłacany kobiecie również wtedy, gdy jej potomek przyszedł na świat martwy, to identycznie powinna wyglądać sytuacja w przypadku tego świadczenia.
Reklama
SKO nie podzieliło argumentów przedstawionych przez matkę i utrzymało w mocy decyzję gminy. Kolejnym jej krokiem była skarga do WSA, w której powtórzyła wcześniejsze zarzuty. Sąd nie stwierdził jednak nieprawidłowości w decyzji SKO oraz poprzedzającej ją decyzji gminy i oddalił skargę. Podkreślił, że urodzenie martwego dziecka spełnia przesłankę zawartą w art. 17c ust. 9 pkt 3 ustawy, która wyklucza możliwość uzyskania świadczenia rodzicielskiego. Nie powinno więc budzić wątpliwości, że brak dziecka oznacza brak sprawowania opieki. Sąd dodał przy tym, że jest prawnie obojętne, czy przyczyna niesprawowania opieki wynika z decyzji matki, czy okoliczności od niej niezależnych.
WSA nie uznał też za zasadną argumentacji, w której skarżąca odwoływała się do becikowego, bo art. 15b ustawy określa kryteria przyznania zupełnie innego świadczenia niż to, które jest przedmiotem postępowania. Wreszcie w ocenie sądu na uwzględnienie nie zasługiwały rozważania związane z urlopem i zasiłkiem macierzyńskim. Wyjaśnił, że zasiłek jest powiązany ze stosunkiem pracy i zastępuje wynagrodzenie, natomiast świadczenie rodzicielskie jest wsparciem finansowym o charakterze socjalnym dla osób, które nie są zatrudnione. Wobec tego nie ma żadnych podstaw do twierdzenia przez matkę, że dochodzi do nierównego traktowania obywateli. Wreszcie na koniec sąd wskazał, że przyznając kosiniakowe, urząd jest zobowiązany do stosowania przepisów i nie może kierować się zasadami współżycia społecznego czy słuszności, nawet w razie ciężkiej sytuacji życiowej, w jakiej znalazła się matka.

ORZECZENIE

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z 11 października 2018 r., sygn. akt IV SA/GL 334/17.